Czytasz posty znalezione dla frazy: środki gaśnicze





Temat: Jak zachowac sie w czasie pozaru

Strazacy radza:Jak zwalczac powstaly pozar
 1 W przypadku powstania pozaru wszyscy zobowiazani sa
podjac dzialania w celu jego likwidacji: zaalarmowac niezwlocznie, przy uzyciu wszystkich dostepnych
srodków osoby bedace w strefie zagrozenia, wezwac straz pozarna.
 2 Telefoniczne alarmowanie nalezy
wykonac w nastepujacy sposób: Po wybraniu numeru alarmowego strazy pozarnej 998 i zgloszeniu sie
dyzurnego spokojnie i wyraznie podaje sie: swoje imie i nazwisko, numer telefonu, z którego nadawana jest
informacja o zdarzeniu, adres i nazwe obiektu, co sie pali, na którym pietrze, czy jest zagrozenie dla zycia i
zdrowia ludzkiego. Po podaniu informacji nie odkladac sluchawki do chwili potwierdzenia przyjecia
zgloszenia. Przyjmujacy moze zazadac: potwierdzenia zgloszenia poprzez oddzwonienie, dodatkowych
informacji, które w miare mozliwosci nalezy podac.
3 Przystapic niezwlocznie, przy uzyciu miejscowych
srodków gasniczych do gaszenia pozaru i niesc pomoc osobom zagrozonym w przypadku koniecznym
przystapic do ewakuacji ludzi i mienia. Nalezy czynnosci te wykonac w taki sposób aby nie doszlo do
powstania paniki jaka moze ogarnac ludzi bedacych w zagrozeniu, które wywoluje u ludzi ogien i dym.
Panika moze byc przyczyna niepotrzebnych i tragicznych w skutkach wypadków w trakcie prowadzenia
dzialan ratowniczo gasniczych. Dlatego prowadzac jakiekolwiek dzialania w przypadku powstania pozar
nalezy kierowac sie rozwaga w podejmowaniu decyzji. Do czasu przybycia strazy pozarnej kierowanie akcja
obejmuje kierownik zakladu pracy /wlasciel obiektu/ lub osoba najbardziej energiczna i opanowana.
--------------------------------------------------------------------------------
Jak ewakuowac ludzi i mienie
Celem ewakuacji ludzi jest zapewnienie osobom szybkiego i bezpiecznego opuszczenia strefy zagrozonej lub objetej
pozarem. Do celów ewakuacji ludzi sluza korytarze - poziome drogi ewakuacji i klatki schodowe - pionowe
drogi ewakuacyjne z których istnieje mozliwosc bezposredniego wyjscia na zewnatrz. Drogi i wyjscia
ewakuacyjne oznakowane musza byc pozarniczymi tablicami informacyjnymi zgodnie z PN - 92/N -01256/
02 "Znaki Bezpieczenstwa - Ewakuacja. Ewakuacja ludzi z czesci lub z calego obiektu zarzadza
kierujacy akcja ratowniczo - gasnicza. W przypadku zaistnienia pozaru lub innego zagrozenia budynku lub
jego czesci, osoby nie biorace udzialu w akcji ratowniczej powinny opuscic strefe zagrozenia. Osoby
opuszczajace strefe zagrozenia kieruja sie do najblizszego wyjscia sluzacego celom ewakuacji zgodnie z
oznakowaniem. W czasie prowadzenia ewakuacji zabronione jest: dokonywanie jakichkolwiek czynnosci
mogacych wywolac panike, przechodzenie w kierunku przeciwnym do kierunku ewakuacji, zatrzymywanie
sie lub tamowanie ruchu w inny sposób. Osoby ewakuowane musza podporzadkowac sie poleceniom
ratowników to jest osobom prowadzacym ewakuacje: strazacy, pracownikom sluzby zabezpieczenia
obiektu. Poza ewakuacja ludzi niejednokrotnie zachodzi koniecznosc ewakuacji mienia. Celem ewakuacji
mienia jest zabezpieczenie cennych przedmiotów oraz waznych dokumentów przed zniszczeniem lub
uszkodzeniem w przypadku pozaru lub innego zagrozenia. Ewakuowane przedmioty i dokumenty nalezy
umieszczac aby nie byly narazone na zniszczenie lub uszkodzenie. Dzialania ewakuacyjne musza byc
prowadzone w sposób skoordynowany, nie powodujacy utrudnien w innych dzialaniach. Kierujacy
dzialaniami powinien wstepnie okreslic pomieszczenia z których nalezy wyniesc mienie. Do pomieszczen, z
których nalezy ewakuowac mienie w pierwszej kolejnosci, jesli istnieje taka mozliwosc bez narazenia zycia i
zdrowia zalicza sie: pomieszczenia bezposrednio zagrozone pozarem, w których jest zródlo ognia,
pomieszczenia sasiednie ( w pionie i w poziomie) - mozliwosc rozprzestrzeniania sie pozaru lub
uszkodzenia przez dzialanie wysokiej temperatury i gazów popozarowych (dymu), pomieszczenia pod
palacym sie pomieszczeniem narazone na mozliwosc zalania w czasie akcji gasniczej.
KUNIEC

Coś takiego znalazłam XD

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: analiza porównawcza


Nie przypominam sobie, żeby to było.Dostałam dzisiejszą pocztą:

Porównanie czynności, jakie wykonują kobiety i mężczyźni podczas
przygotowywania herbaty.

Ona:
1.Nalać wody do czajnika.
2.Włączyć gaz
3.Postawić czajnik na gazie.
4.Po zagotowaniu wody żaląc herbatę w szklance.

On:
1.Odnaleźć kuchnie.
2.Poszukać szafki ze szklankami.
3.Półtorej godziny szukać herbaty.
4.Jest szklanka !!!
5.Po zrujnowaniu kuchni znaleźć łyżeczkę!!!!
6.Zapalić gaz (czym?) Aha, zapałki lub zapalniczka do gazu.
7.Po trzech kwadransach uruchomić zapalniczkę do gazu i o dziwo zapalić
gaz.
8.Czajnik - na szczęście jest na wierzchu. Nalać wody (zimnej !!!)
9.Czekając na zagotowanie wody oglądać mecz.
10.Po meczu poczuć swad z kuchni.
11.Stwierdzić spalenie czajnika.
12.Wyjąc z szafki garnek.
13.Postanowić stać cały czas przy garnku.
14.Po stwierdzeniu wydobywającej się pary z garnka uznać  wodę za
zagotowana.
15.Chwycić za ucho garnka.
16.Sparzyć się (KURWAMAC!!)
17.Poszukać przez 10 minut (ależ zrobił się bałagan... )   rękawiczki
do uchwycenia garnka.
18.Po odnalezieniu rękawicy uchwycić garnek.
19.Dotknąć rękawica płomienia.
20.Ogień - panika - KURWAMAC
Co robić?
21.Rzucić rękawice w kat.
22.Stwierdzić zapalenie się firanek.
23.Biegiem do auta po gaśnice.
24.Wrócić z gaśnica do mieszkania.
25.Stwierdzić przeterminowanie gaśnicy z powodu nie wydobywania się z
niej środka gaśniczego.
26.Wpaść na pomyśl - użyć wody.
27.Ugasić pożar.
28.Nareszcie żaląc herbatę.
29.Niestety żaląc sobie wrzątkiem spodnie!!! (i nie tylko)-
KUUURWAAAMAC!!!!!!!! Ale ból .............
30.Pędem do łazienki.
31.Wziąć zimny prysznic.
32.Przebrać się.
33.Iść na herbatę do sąsiadki.
34.Zostać na zawsze.


Liliana jest [sądząc po jej postach] przewrażliwiona na punkcie mężczyzn.
Uświadomiło mi to starą prawdę [moją] , że obie "pci" różnią się
diametralnie podejściem do życia.
Kiedyś miałem w pracy taki przypadek, że wspłpracownik skarżył się na żonę.
że zazdrosna, podejrzliwa, upierdlia, mało-kumająca, i że wytrzymać z nią
już nie może. Podałem mu sposób na wykończenie żony, ale taki żeby   nie
poszedł siedzieć do pierdla. Weż -radziłem mu- kup po pracy bukiet kwiatów.
Przyjdz obowiązkowo trzeżwy. Podając kwiaty powiedz [ale bez przesady - bo
spalisz pomysł] że już tyle lat jak nie kupiłeś  kwiatów. Kobieca intuicja
[?] będzie jej podpowiadała, że coś się za tym kryje. Zdrada. AIDS. Zemsta.
Albo cholera wie co. i ona będzie cię teraz uważnie obserwować. Kup jej
również kwiaty nazajutrz. I w kolejnych dniach. Ona wykończy się w kobiecj
intuicji.Za diabła nie skojarzy co kryje się za tymi kwiatami. Skończy co
najmniej z silnym rozstrojem nerwowym.

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Usuwanie Sadzy


From: <koz@acn.waw.pl

| Dla rozwagi uzytkownikom kominkow polecalbym:

Jestem pelna podziwu dla Ciebie...


Witam (znów z innego konta)
Tak się zlozylo, iz jestem synem strazaka -ochotnika i przed
20 laty bralem nawet udzial (z tatą!) w cwiczeniach gasniczych
druzyny pozarniczej. Nigdy bym nie przypuszczal, iz taki
"trening" moze mi sie kiedykolwiek przydac. A jednak...


| 2. Dodatkowo w 2 kubelki SUCHEGO piachu - najlepiej pod gasnica i
| "bosak" - dlugi pogrzebacz, czy np. hak mogacy w zalozeniu sluzyc
do
| przesuwania firanek w oknie, a przydajacy sie do zwalania palacych
| przedmiotow
| a zwl. wspomnianych firanek (czy szczap drewna- jak to bylo u mnie)

Piasek i "bosak" masz w salonie? Jakos tego nie umiem sobie
wyobrazic.


Piach to w garazu, w kubelkach po strukturze akrylowej.
Wyszuszony, przesiany. "bosak" to drazek do przesuwania
firanek. To nie bosak pozarniczy, choc w takiej roli
zostal uzyty.


| 10. Pod zadnym pozorem nie skladowac kolo kominkow, koz itp.
zadnych
| palnych materialow- nawet gdy wydaja sie mokre czy trudnozapalne.

Przyznam, ze ZA koza suszylismy drewno - wydaje mi sie, ze z tylu to
nie grozi zapaleniem? Istry leca raczej do przodu?


Tu nie chodzi o iskry, lecz o promieniowanie cieplne i lokalne przyrosty
temperatur z tym zwiazane. Drewno nawet mokre (z lasu) schnie
nierownomiernie. Ja tego nie wzialem pod uwage. Moze dojsc
do odpryskow np. kory i jesli spadnie ona na element nagrzany
do temp. zaplonu, to zapalenie staje sie faktem. A silna cyrkulacja
pwoietrza tylko "napedza" plomienie.
Dlatego najdramtyczniejsze pozary sa w czasie silnych mrozow- a
scislej- intensywnego uzytkowania urzadzen grzewczych.


| Ja nie spelnilem "jedynie" pkt. 10. Wystarczylo...

Wspolczuje, ale i gratuluje zimnej krwi :-)


Niestety, nie sztuką jest wiedziec jak postepowac w takiej sytuacji.
Sztuka jest nie dopuscic do niej.
Ja nabralem takiego zaufania do wspolczesnych
gasnic i srodkow gasniczych, iz postapilem lekkomyslnie suszac to drewno
w poblizu zrodla o wysokiej temperaturze. Juz tego bledu nie zrobie.
Na pewno.

Pozdrawiam.
Tomek.

Moje dodatkowe ostrzezenie - w poblizu kuchni gazowej pod zadnym
pozorem nie klasc na jednym poziomie z palnikami przedmiotow
latwopalnych. Moje dzieciatko polozylo scierke, zdjeta z wieszaka
(nie chcialo jej sie odwiesic na miejsce) i tez mialam pozar.
Osmalowa lodowka i dwie szafki kuchenne (praktycznie do wymiany, ale
to kiedys).

Farba na scianach dala sie umyc bez zadnego problemu (Beckers)

Joanna

--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.misc.budowanie


Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Pojazd dla OT - tekst dla rozruszania grupy
"Zima zaskoczyla drogowcow - z pomoca przyszlo wojsko,
wojskowy sprzet inzynieryjny ruszyl na drogi"
"Zagrozony przerwaniem wal wzmocnilo wojsko - wojskowe
koparki i spycharki pomogly wzmocnic waly w gornej czesci
biegu rzeki"
"Powodzianom pomoglo wojsko - wojskowe amfibie zapewnily
ewakuacje ludnosci, i dowoz artykulow pierwszej potrzeby
do odcietych od swiata wsi."
"Strazakom pomoglo wojsko - wojskowe terenowe ciezarowki z
elastycznymi zbiornikami dowiozly wode i inne srodki gasnicze
w glab zagrozonego pozarem lasu"

Czasem widac podobne naglowki gazet.

Pytanie: Od czego jest wojsko? Czy brygada pancerna albo
zmechanizowana tym sie powinna zajmowac?

NIE. Od tego powinna byc Obrona Terytorialna.

OT, podlegla sztabowi wojewodzkiemu, zdolna do szybkiej
mobilizacji, przeszkolona po pierwsze do pomocy w
czasie klesk zywiolowych, ktorych przyklady podac
mozna powyzej.
Przy okazji - w czasie ewentualnej wojny obronnej,
to rozlegle pozary, powodzie i katastrofy chemiczne to jest
jak najbardziej to czego sie nalezy spodziewac...

Jaki wiec powinien byc pojazd OT? No, analizujac powyzsze,
wymyslone sytuacje, widzimy, ze pojazd taki powinien byc:
1) Pojazdem inzynieryjnym, wyposazonym w lemiesz
spycharkowy i/lub zespol koparkowy, co jest potrzebne
w wielu pracach zwiazanych z powodziami, odsniezaniem,
pozarami, katastrofami budowlanymi i komunikacyjnymi,
a w czasie dzialan wojennych - dodatkowo z pracami
zwiazanymi z tworzeniem i usuwaniem zawalow,
przygotowywaniem stanowisk ogniowych i umocnien.

2) Uniwersalnym pojazdem transportowym, ciezarowka
do wszystkiego, z mozliwoscia plywania z obciazeniem.
Co jest potrzebne w przypadku klesk zywiolowych,
powodzie u nas sie zdarzaja. Ciezarowka powinna byc
silnie uterenowiona, bo ciezarowek cywilnych ci u nas
dostatek, w razie potrzeby mozna je mobilizowac,
i uzywac "po drogach". Natomiast do dyspozycji OT
powinny byc pojazdy o dobrych mozliwosciach
pokonywania terenu, ktore to pojazdy uzupelnia ciezarowki
"zwykle" tam gdzie to konieczne.

3) Wozem bojowym, na ktorym mozna by zainstalowac wkm
lub granatnik automatyczny, zestaw ppk lub rakiet plot,
ciagnac mozdzierz itp, itd.

Czy istnieje taki pojazd, ktory zaleznie od potrzeby bylby
koparka, spycharka, ciezarowka terenowa, amfibia
transportowa i podstawa pod woz bojowy?

Do glowy przychodzi mi tylko jeden taki pojazd,
to jest Lewiatan.
Szesciokolowiec bedacy rodzimym odpowiednikiem
Supacata, z kilkoma istotnymi roznicami.
- ZTCW to od poczatku zakladano plywalnosc calego
pojazdu z obciazeniem
- Podstawowaroznica jest naped.
Lewiatan ma silniki hydrauliczne w piastach kol,
naped jest przekazywany z centralnej pompy
hydraulicznej do silnikow w kolach. Dzieki takiemu
rozwiazaniu, do pojazdu mozna bezposrednio przylaczac
rozmaite urzadzenia o napedzie hydraulicznym, jak
lemiesze, zespoly koparkowe/dzwigowe. Z zalozenia
Lewiatan moze sluzyc jako platforma pod maszyne
inzynieryjna.
- Pozostale dane taktyczno-techniczne sa zblizone do
Supacata, tak wiec potencjalne mozliwosci zabudowy
mozna okreslic obserwujac do czego uzywa sie
Supacata w roznych armiach. ZTCW to Finlandia
uzywa go miedzy innymi w wersji z zamontowanym
ppk Spike.

Pozderawiam.
Ciekaw czy rozrusza grupe - Michal Kukula

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Upss znowu 20 trupów na ruskiej lodzi podwodnej

On 10 Nov, 12:01, "085" <z@grzybach.plwrote:


Użytkownik "Jan Strybyszewski" <k@w.plnapisał w
wiadomości

A tak przy okazji, to uklony dla Marka Witbrota, ktory przerwal zmowe
milczenia i niekompetencji - na okrecie podwodnym doszlo do zatrucia
HALONEM
a nie freonem, jak bezmyslnie podaja wszyscy. I ja tez sie dalem na to
nabrac. Freon nie jest srodkiem gasniczym. A halon jest srodkiem gasniczym
:) I w samolotach tez sie tego uzywa... ze tez zaden z grupowych ekspertow
sie nie odezwal, wstyd :P
W "lekkopółśrednim" w fachowości litewskim radiu wczoraj słyszałem o
freonie. Ich strony informacyjne też powtarzają to samo. Znaczy, to
nie polska wpadka, tylko gdzies bliżej źródła. Ewentualnie Litwini
kopiują polskie media, do czego honor im by nie pozwolił się przyznać
nawet na stosie :-)
Konrad


Rosyjska prasa też używa terminu "freon".

"Причиной гибели людей на российской атомной подлодке
стало попадание в легкие газа фреона, это подтверждают
результаты судебно-медицинской экспертизы, проводимые
в связи с инцидентом на АПЛ Тихоокеанского флота,
сообщил в воскресенье РИА Новости официальный представитель
СКП РФ Владимир Маркин."

http://www.novayagazeta.ru:80/news/349362.html

Pozdrowienia. Krzysztof z Tychów.
Nie każdy Żywiec to piwo...

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Upss znowu 20 trupów na ruskiej lodzi podwodnej
On 10 Nov, 15:21, "Krzysztof Tabaczynski"


<ktabaczyn@poczta.onet.plwrote:
On 10 Nov, 12:01, "085" <z@grzybach.plwrote:

| Użytkownik "Jan Strybyszewski" <k@w.plnapisał w
| wiadomościnews:gf4u03$7me$1@news.onet.pl...

| A tak przy okazji, to uklony dla Marka Witbrota, ktory przerwal zmowe
| milczenia i niekompetencji - na okrecie podwodnym doszlo do zatrucia
| HALONEM
| a nie freonem, jak bezmyslnie podaja wszyscy. I ja tez sie dalem na to
| nabrac. Freon nie jest srodkiem gasniczym. A halon jest srodkiem gasniczym
| :) I w samolotach tez sie tego uzywa... ze tez zaden z grupowych ekspertow
| sie nie odezwal, wstyd :P
| W "lekkopółśrednim" w fachowości litewskim radiu wczoraj słyszałem o
| freonie. Ich strony informacyjne też powtarzają to samo. Znaczy, to
| nie polska wpadka, tylko gdzies bliżej źródła. Ewentualnie Litwini
| kopiują polskie media, do czego honor im by nie pozwolił się przyznać
| nawet na stosie :-)
| Konrad

Rosyjska prasa też używa terminu "freon".

"Причиной гибели людей на российской атомной подлодке
стало попадание в легкие газа фреона, это подтверждают
результаты судебно-медицинской экспертизы, проводимые
в связи с инцидентом на АПЛ Тихоокеанского флота,
сообщил в воскресенье РИА Новости официальный представитель
СКП РФ Владимир Маркин."

http://www.novayagazeta.ru:80/news/349362.html


Co z tego wynika? Albo ktoś niedaleko od źródła informacji pomylił
freon z halonem, albo nieumiejętnie próbował zatuszować jakąś większą
awarię, być może kilku systemów naraz. To drugie to już moja prywatna
spiskowa teoria, ale cos mi tu zaczyna śmierdzieć...
Konrad

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: GASZENIE POZAROW (SAMOCHODOW)

Czesc

Jakis czas temu na lamach grupy toczyla sie dyskusja na temat sprawnosci
gasnic i sposobu gaszenia pozarow w szczegolnosci samochodow. Dzis bylem
na mini kursie poslugiwania sie gasnicami proszkowymi i sniegowymi,
zorganizowanym przez PSP. W nawiazaniu do tamtego tematu chcialbym sie
podzielic informacjami ktore
zdobylem i byly one nowoscia dla mnie jak i informacjami ktore juz
mialem.

1. Przed uzyciem GASNICE PROSZKOWA nalezy wstrzasnac !!!!!. Najlepszym
sposobem jest jej upuszczenie na ziemie. Proszek ktory znajduje sie w
gasnicy osiada na jej dnie a gaz napedowy miesci sie przy wylocie.
pominiecie tego punktu moze skutkowac wystrzeleniem samego gazu, proszek
juz nie bedzi emial napedu i sie nei wydobedzie. To wlasnie dlatego w TV
slyszy sie ze gasnica byla do kitu bo nei wsytrzelila.

2. Zrywamy plombe, naciskamy "spust" gdy zaczyna sie wydobywac gaz lub
proszek puszczamy spust czekamy 5 sekund, i dopiero wtedy naciskamy
ponownie spust. Ten czas pozwala na uwolnienie gazu ktory napedza
proszek, oraz odpowiednia reakce we wnetrzu gasnicy. Dzieki temu w
nalezytych proporcjach wydobywa sie proszek i gaz.

3. Gasimy zawsze z wiatrem. Srodki stosowane w butlach bywaja czest
trujace, gdy gasmiy pod prad nie potrzebnie sie mozemy nawdychac.

4. Gasimy nie plomienie, ale miejsce w ktorym powstaje ogien. Gaszenei
"z gory" nei przyniesie zadnego rezulatatu a zmarnujemy tylko gasnice

4. W przypadku gaszenia komory silnika samochodu, nalezy delikatnie
podniesc maske wstrzelic srodek gasniczy, dopiero wtedy powoli podnosic
maske podajc srodek gasniczy. Dobrze jest miec cos na rekach, rekawice
jakas szmate zeby nie dotykac golej blachy rekoma w celu unikniecia
poparzenia. Jesli jest mozliwosc dobrze jest strzelic od spodu,
pamietajac jednak ze samo prysniecie nei wiele da srodek gasniczy
powinien zostac podany na zrodlo ognia.

5. Jezeli sytuacja tego nie wymagajacych nie nalezy uzywac gasnic nie
przeznaczonych do danego zagrozenia, chodzi tu o typy gasnic A, B, C, D,
E. Moze sie to skonczyc niezbyt ciekawie dla nas. Np porazeniem pradem

6. Gasnice sniegowe, rowniez nalezy wstrzasnac, jednak nie trzeba
odczekiwac piecu sekund mozna je uzyc natychmiast ale uwaga. Temeratura
srodka moze nawet osiagnac -80 stopni C. W zwiazku z tym gasnice nalezy
tylko trzymac w reku podczas uzytkowania w miejscach przeznaczonych do
tego. Nalezy tez unikac wdychania gazu z gasnicy, moze sie to sie zle
dla nas skonczyc.

To chyba tyle na ten temat.

Reasumujac.
PRZED UZYCIEM GASNICY PROSZKOWEJ, WSTRZASNIJ JA. NACISNIJ SPUST GDY
ZACZNEI SIE WYDOBYWAC GAZ LUB PROSZEK PUSC SPUST, POCZEKAJ 5 SEKUND I
DOPIERO GAS OGIEN. STAN I GAS Z WIATREM KIERUJ STRUMIEN PROSZKU JAK
NAJNISZEJ NA ZRODLO OGNIA.

Pozdrawiam Lukasz

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: OPEL CORSA C - I wrazenia ;-))
Witam !
Wlasnie dzisiaj odebralam z salonu zlociutka Corse
z silnikiem 1,0 (wersja Club).
No i opowiem krotka historie z I dnia wrazen ;-)

Wyjechalam sobie z salonu szczesliwa i zadowolona,
ze wreszcie po tygodniu jezdzenia autobusami
znowu wsiadam do swojego auta (juz innego),
pojechalam od razu na stacje paliw w celu zatankowania.
Potem przed udaniem sie do pracy, zajechalam do domu,
by pokazac obecnym tam domownikom moj nowy nabytek.
Stanelam przed brama do posesji i po chwili zobaczylam
idaca w moja i samochodu strone moja mame i brata.
Gdy podeszli blizej, ich zadowolenie z sekundy na sekunde
stawalo sie coraz mniej wyrazne, bo oboje zgodnie orzekli,
iz "cos smierdzi" i ze powinnam otworzyc maske.
Zaraz potem uslyszalam przerazliwy krzyk, iz "pali sie",
no i w jednej chwili czar prysl !
Moja radosc zmienila sie w przerazenie i rozczarowanie,
iz ledwie kupiony samochod nadaje sie do... ;-))
Spanikowana zaczelam nerwowo szukac gasnicy,
a strach jaki mnie opanowal sparalizowal mnie zupelnie
i nie wiedzialam jak otworzyc bagaznik, by wlasnie
wyjac srodek gasniczy.
Wreszcie sie udalo, wyrwalam zawleczke, juz mialam
nacisnac, ale opanowalam sie.
Z silnika owszem wydobywal sie dymek i zapaszek
spalenizny, ale nic wiecej - zadnego ognia.
Zadzwonilam do serwisu Opla, tam zaczeli mnie
uspokajac, iz wszystko jest w porzadku,
ze spalaja sie srodki konserwujace ukladu wydechowego
i wszystko powinno minac po przejechaniu kilkudziesieciu
kilometrow.
Nim sie obejrzalam rodzina wezwala posilki ;-))
i nagle nie wiadomo kiedy zajechal moj ojciec.
Potwierdzil to, co powiedziano mi przez telefon
w serwisie.
Chwile potem chcialo mi sie dobrze smiac, mimo,
iz jeszcze trzesly mi sie rece ;-))
Wszystko byloby inaczej, gdyby nie moja panikujaca
rodzinka, chyba nic wiec dziwnego, iz zareagowalam
wlasnie w taki sam sposob, w wiec z panika.
Winien zdarzeniu w jakims stopniu byl salon Opla,
bo sprzedawca uczyl mnie jak zapalic swiatla, itp,
a zapomnial wspomniec o mozliwosci wystapienia
wspomnianych objawow pod maska.
Ufff... teraz sie juz z tego wszystkiego smieje,
niby nic, a jednak,
no ale gasnica chyba nadaje sie do wyrzucenia,
stracila przeciez plombe, mimo, ze ani grama
srodka gasniczego jej nie ubylo.
No i ciekawa jestem, czy ktos z zagladajacych
tu uzytkownikow Opla, a jeszcze lepiej Opla Corsy
rowniez zauwazyl w swoim samochodzie
podobne objawy.

Dodam jeszcze, iz rzeczywiscie potem juz zapaszek
byl coraz mniej wyczuwalny, a dymek coraz mniej zauwazalny,
teraz juz chyba nawet nie pojawia sie wcale,
czyli chyba naprawde wszystko jest OK.

Czy ktoś w was mial podobna przgode z nowym opelkiem ?

Pozdrawiam wszystkich !

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: OPEL CORSA C - I wrazenia ;-))
Odbyłem jazdę testową Agilą. Po wstawieniu samochodu do salonu po
krótkiej jeździe sami pracownicy wpadli w lekką panikę. Zapach
spalenizny był rzeczywiście koszmarny.

xxxoxxx napisał(a):

Witam !
Wlasnie dzisiaj odebralam z salonu zlociutka Corse
z silnikiem 1,0 (wersja Club).
No i opowiem krotka historie z I dnia wrazen ;-)

Wyjechalam sobie z salonu szczesliwa i zadowolona,
ze wreszcie po tygodniu jezdzenia autobusami
znowu wsiadam do swojego auta (juz innego),
pojechalam od razu na stacje paliw w celu zatankowania.
Potem przed udaniem sie do pracy, zajechalam do domu,
by pokazac obecnym tam domownikom moj nowy nabytek.
Stanelam przed brama do posesji i po chwili zobaczylam
idaca w moja i samochodu strone moja mame i brata.
Gdy podeszli blizej, ich zadowolenie z sekundy na sekunde
stawalo sie coraz mniej wyrazne, bo oboje zgodnie orzekli,
iz "cos smierdzi" i ze powinnam otworzyc maske.
Zaraz potem uslyszalam przerazliwy krzyk, iz "pali sie",
no i w jednej chwili czar prysl !
Moja radosc zmienila sie w przerazenie i rozczarowanie,
iz ledwie kupiony samochod nadaje sie do... ;-))
Spanikowana zaczelam nerwowo szukac gasnicy,
a strach jaki mnie opanowal sparalizowal mnie zupelnie
i nie wiedzialam jak otworzyc bagaznik, by wlasnie
wyjac srodek gasniczy.
Wreszcie sie udalo, wyrwalam zawleczke, juz mialam
nacisnac, ale opanowalam sie.
Z silnika owszem wydobywal sie dymek i zapaszek
spalenizny, ale nic wiecej - zadnego ognia.
Zadzwonilam do serwisu Opla, tam zaczeli mnie
uspokajac, iz wszystko jest w porzadku,
ze spalaja sie srodki konserwujace ukladu wydechowego
i wszystko powinno minac po przejechaniu kilkudziesieciu
kilometrow.
Nim sie obejrzalam rodzina wezwala posilki ;-))
i nagle nie wiadomo kiedy zajechal moj ojciec.
Potwierdzil to, co powiedziano mi przez telefon
w serwisie.
Chwile potem chcialo mi sie dobrze smiac, mimo,
iz jeszcze trzesly mi sie rece ;-))
Wszystko byloby inaczej, gdyby nie moja panikujaca
rodzinka, chyba nic wiec dziwnego, iz zareagowalam
wlasnie w taki sam sposob, w wiec z panika.
Winien zdarzeniu w jakims stopniu byl salon Opla,
bo sprzedawca uczyl mnie jak zapalic swiatla, itp,
a zapomnial wspomniec o mozliwosci wystapienia
wspomnianych objawow pod maska.
Ufff... teraz sie juz z tego wszystkiego smieje,
niby nic, a jednak,
no ale gasnica chyba nadaje sie do wyrzucenia,
stracila przeciez plombe, mimo, ze ani grama
srodka gasniczego jej nie ubylo.
No i ciekawa jestem, czy ktos z zagladajacych
tu uzytkownikow Opla, a jeszcze lepiej Opla Corsy
rowniez zauwazyl w swoim samochodzie
podobne objawy.

Dodam jeszcze, iz rzeczywiscie potem juz zapaszek
byl coraz mniej wyczuwalny, a dymek coraz mniej zauwazalny,
teraz juz chyba nawet nie pojawia sie wcale,
czyli chyba naprawde wszystko jest OK.

Czy ktoś w was mial podobna przgode z nowym opelkiem ?

Pozdrawiam wszystkich !


Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Dzwon... jakich wiele
Jest około 15:00. Jechałem właśnie do narzeczonej z Podkowy Leśnej do
Żyrardowa. Trasa jest prosta, choć za chwilę będzie zatłoczona
popołudniowymi powrotami z pracy. Wystarczy dojechać do drogi nr 719,
minąć Milanówek, Grodzisk, a potem już się jedzie płynnie przez
pomniejsze miejscowości.
Tym razem za Grodziskiem wyprzedza mnie karetka pogotowia, a za chwilę
ruch się zatrzymuje. Kilkanaście samochodów przede mną widzę, że coś się
dymi, czy jakby paruje. Pierwsze skojarzenie, to że wylewają asfalt, co
na tym odcinku ma miejsce ok paru tygodni. Po chwili jednak widzę jakby
języki ognia. Zjeżdżam więc na lewy pas i podjeżdżam niemal do miejsca
zdarzenia, pytając gościa, który od niego odbiegł, czy nie potrzeba jest
gaśnicy. Ten jednak, niejako w amoku nie zwracał na mnie uwagi i
krzyczał do ludzi stojących w korku, aby dawali mu gaśnice. Po chwili
jednak załapał i kiedy już byłem przy bagażniku wziął ją ode mnie. Co
ciekawe, nie widziałem, żeby ktoś jeszcze dał choćby sztukę. Teraz
dokładnie widzę, że stary Opel Corsa wbił się na lewym pasie w TIRa,
nieco prawą stroną samochodu. Gość, który wołał o gaśnicę, to był chyba
kierowca TIRa. Najwięcej środka gaśniczego poszło chyba jednak z dwóch
3kilogramowych gaśnic ze sklepu motoryzacyjnego, który mieścił się tuż
przed miejscem wypadku.
Niewiele później z tyłu zauważyłem, że zbliża się straż pożarna, więc
zjechałem z pasa na pobliską posesję. Straż natychmiast podjęła akcję
gaśniczą, ale ta wcale nie była łatwa- paliwo wciąż się zapalało pod
komorą silnika i w okolicach podwozia, pod siedzeniem kierowcy, co
bezpośrednio mogło na niego oddziaływać. Po dłuższej chwili udało się
ostatecznie ugasić ogień i strażacy po założeniu poszkodowanemu
kołnierza ortopedycznego przystąpili do wydobywania go z pojazdu. To
udało się po 3-4 minutach. W tym czasie pozwoliłem sobie zrobić zdjęcie
telefonem: http://speeding.luftbrandzlung.org/temp/crash.jpg
Po wydobyciu kierowcy z samochodu lekarz sprawdził oznaki życia,
pokręcił znacząco głową, a strażacy zdjęli mu kołnierz.
Nie widziałem dokładnie twarzy kierowcy, bo ta była zakrwawiona, ale
chyba był w średnim wieku. Takie widoki zostają na długo w pamięci.
Polecam je każdemu, kto nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń, jakie niesie
za sobą ruch drogowy. Niesamowicie uczy pokory, jak sądzę lepiej niż
wizyta w prosektorium, gdzie nie widać bezpośredniego odniesienia skutku
do przyczyny.
Ze spraw technicznych- zaskakująco szybko przyjechało pogotowie. Przede
mną było tylko kilkanaście samochodów, a o tej porze na tej drodze
zbierze się ich tyle może w 2 minuty. Niby ze Szpitala Zachodniego w
Grodzisku było niedaleko, ale przecież załoga karetki nie siedzi w niej,
czekając na połączenie rozmów wykonywanych na nr 999.
Straż przyjechała może 3 minuty po pogotowiu i to oni przeprowadzali
całą akcję ratowniczą. Lekarz pogotowia miał chyba przystąpić do
czegokolwiek dopiero po wydobyciu kierowcy z samochodu. Dziwne, że nawet
po założeniu kołnierza nikt nie interesował się drożnością dróg
oddechowych poszkodowanego, a lekarz nie sprawdzał co się dzieje z
poszkodowanym.
Policja przyjechała pewnie po 20-25 minutach, kiedy już stały 2 lawety,
a 2 kolejne były w zasięgu wzroku.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: turysta w Polsce i gasnica

Dariusz K. Ladziak napisał(a) w wiadomości:


On Fri, 17 Apr 1998 09:44:07 +0200, "Kirjentaaja" <janc@kki.net.pl
wrote:
| Czyli optujesz za pozostawieniem wozu samemu sobie? Po co w koncu ta
| gasnica? Ale z kolei przedzial silnikowy nie jest szczelna komora - czy
taki
| wybuch czesto musi miec miejsce? Rozumiem ze chodzi tu o gwaltowne
| ujscie goracych spalin i zassanie swiezego powietrza, co przyspiesza
palenie.
Calkiem samemu sobie moze nie, ale nie radze glupio kozakowac z
kilogramowa proszkowka


No dobrze - wiec po co gasnica? 90% ozarow powstaje w komorze silnika,
prawie cala reszta przy tankowaniu. Tak czy inaczej koniec z nami i
samochodem ;((


- trzeba miec swiadomozc tego co sie robi i co
sie w reku trzyma. tak sie sklada ze elementarne szkolenie p.poz.
(praktyczne, a jakze!) przeszedlem i pare takich numerow mi pokazano -
wlej do wiadra setke nafty na pare gazet, rozpal, przykryj kawalkiem
blachy i po chwili go zdejmij - tylko dlugim kijem, nie reka (a juz
bron boze facyjaty nad tym nie nachylaj). Zobaczysz wowczas o czym
pisze - w tych warunkach szansa spluniecia ogniem dookola jest duza.
Za duza zeby sie prosic o nieszczescie.

| Takich jest nadzwyczaj duzo, zwlaszcza w kontekscie izolacji termicznej
| komory silnika (glownie od gory i z jednego boku)
| A o tlacym sie paliwie to jeszcze nie slyszalem - ten dym to zawsze jest z
| okladzin, izolacji itp.

Izolacjakomory niekiedy usiluje byc niepalna - tylko wszystkich
naiwnych dajacych sie na to nabrac warto spytac jaki stopien
niepalnosci ma tkanina azbestowa lub szklana nasaczona olejem
silnikowym?


Wlasnie pisalem o tej "niepalnosci". Moze dlatego przezorni Koreanczycy
zostawiaja gole blachy w komorze silnikowej ...
Nie mialem jeszcze okazji przyjrzec sie izolacji w Poldku, ale klapa od
srodka ma taki prasowany kocyk, a pod spodem cos sie blyszczy jak kocyk w
plastiku, wiec niezle. Widzialem to samo pod dywanikiem we wnetrzu i nie
jest to raczej prasowane wlokno szklane. Calosci obrazu dopelnia fakt ze
wykladzina w bagazniku tak sie nagrzewa od tlumika, ze kiedys zdechly
roslinki przewozone na dluzszej trasie...


Generalnie - podstawowa zasada gaszenia czegokolwiek jest
nieotwieranie zamknietych przestrzeni objetych pozarem o ile nie
istnieje bezwzgledna koniecznosc. Tak wiec jesli pod maska sie cos
kopci - uchylic lekko...


...a wtedy niespalone gorace opary przy wspoludziale tlenku wegla otworza
szeroko maske za Ciebie


i wpakowac przez szczeline zawartosc gasnicy.


Tak tez wszedzie ucza!


I tu objawia sie zasadnicza wada gasnicy proszkowej - proszek jest
srodkiem marnie penetrujacym. A przed podnoszeniem maski
przestrzegalbym - chyba ze ktos ma juz zgrubne pojecie co pod ta maska
sie dzieje i wie jak ja otworzyc - facyjate przynajmniej warto
chronic, oczy nie odrosna...


W sumie dobrym pomyslem jest to podnoszone zabezpieczenie - w ostatecznosci
nie pozwoli otworzyc sie masce. Co zrobic gdy go nie ma? Zeby srodek
gasniczy mial sensowny dostep, te 5 cm szpary musi byc. A to moze okazac sie
za duzo..
A co do oleju silnikowego na okladzinach - nieglupie jest mycie silnika co
kilkadziesiat kkm

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: GASZENIE POZAROW (SAMOCHODOW)
Czesc

Jakis czas temu na lamach grupy toczyla sie dyskusja na temat sprawnosci
gasnic i sposobu gaszenia pozarow w szczegolnosci samochodow. Dzis bylem
na mini kursie poslugiwania sie gasnicami proszkowymi i sniegowymi. W
nawiazaniu do tamtego tematu chcialbym sie podzielic informacjami ktore
zdobylem i byly one nowoscia dla mnie jak i informacjami ktore juz
mialem.

1. Przed uzyciem GASNICE PROSZKOWA nalezy wstrzasnac !!!!!. Najlepszym
sposobem jest jej upuszczenie na ziemie. Proszek ktory znajduje sie w
gasnicy osiada na jej dnie a gaz napedowy miesci sie przy wylocie.
pominiecie tego punktu moze skutkowac wystrzeleniem samego gazu, proszek
juz nie bedzi emial napedu i sie nei wydobedzie. To wlasnie dlatego w TV
slyszy sie ze gasnica byla do kitu bo nei wsytrzelila.

2. Zrywamy plombe, naciskamy "spust" gdy zaczyna sie wydobywac gaz lub
proszek puszczamy spust czekamy 5 sekund, i dopiero wtedy naciskamy
ponownie spust. Ten czas pozwala na uwolnienie gazu ktory napedza
proszek, oraz odpowiednia reakce we wnetrzu gasnicy. Dzieki temu w
nalezytych proporcjach wydobywa sie proszek i gaz.

3. Gasimy zawsze z wiatrem. Srodki stosowane w butlach bywaja czest
trujace, gdy gasmiy pod prad nie potrzebnie sie mozemy nawdychac.

4. Gasimy nie plomienie, ale miejsce w ktorym powstaje ogien. Gaszenei
"z gory" nei przyniesie zadnego rezulatatu a zmarnujemy tylko gasnice

4. W przypadku gaszenia komory silnika samochodu, nalezy delikatnie
podniesc maske wstrzelic srodek gasniczy, dopiero wtedy powoli podnosic
maske podajc srodek gasniczy. Dobrze jest miec cos na rekach, rekawice
jakas szmate zeby nie dotykac golej blachy rekoma w celu unikniecia
poparzenia. Jesli jest mozliwosc dobrze jest strzelic od spodu,
pamietajac jednak ze samo prysniecie nei wiele da srodek gasniczy
powinien zostac podany na zrodlo ognia.

5. Jezeli sytuacja tego nie wymagajacych nie nalezy uzywac gasnic nie
przeznaczonych do danego zagrozenia, chodzi tu o typy gasnic A, B, C, D,
E. Moze sie to skonczyc niezbyt ciekawie dla nas. Np porazeniem pradem

6. Gasnice sniegowe, rowniez nalezy wstrzasnac, jednak nie trzeba
odczekiwac piecu sekund mozna je uzyc natychmiast ale uwaga. Temeratura
srodka moze nawet osiagnac -80 stopni C. W zwiazku z tym gasnice nalezy
tylko trzymac w reku podczas uzytkowania w miejscach przeznaczonych do
tego. Nalezy tez unikac wdychania gazu z gasnicy, moze sie to sie zle
dla nas skonczyc.

To chyba tyle na ten temat.

Reasumujac.
PRZED UZYCIEM GASNICY PROSZKOWEJ, WSTRZASNIJ JA. NACISNIJ SPUST GDY
ZACZNEI SIE WYDOBYWAC GAZ LUB PROSZEK PUSC SPUST, POCZEKAJ 5 SEKUND I
DOPIERO GAS OGIEN. STAN I GAS Z WIATREM KIERUJ STRUMIEN PROSZKU JAK
NAJNISZEJ NA ZRODLO OGNIA.

Pozdrawiam Lukasz

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Plomien w niewazkosci.

Rafal Osobka wrote:

Witam,
Dnia 03-Gru-98, Jakub Czeczótka napisał(a):

| płomienia i umożliwia dalsze zachodzenie rakcji. W stanie nieważkosci,
| CO2 (które zreszta ma własnoci ganicze) po prostu odetnie dopływ O2 i
| płomień zganie.

Wybaczcie, ale takich bzdur, to dawno nie słyszałem.


Ostro sobie poczynasz! Zapewniam Cię, że dwutlenek węgla ma wybitnie
negatywny wpływ na proces palenia! Chemią zajmuję się gdzieś od 20 lat,
z tego w pierwszych latach sporo było płomienia [ :-) ], więc wiem, co
piszę!


Proszę, podajcie choć jeden środek gaśniczy, którego działanie opiera się
bezpośrednio na gazowym CO2.


Gaśnica śniegowa - czysty, sprężony, gazowy CO2. Przy użyciu następuje
częściowe zestalenie wskutek oziębienia. Oziębienie to nie jest
oczywiście szczególnie korzytne dla ognia, jednak główne działanie to
zdmuchnięcie płomienia silnym strumieniem gazowego CO2. Automatyczne
instalacje przeciwpożarowe w np. magazynach odczynników chemicznych
działają z kolei już wyłącznie na zduszeniu ognia dwutlenkiem węgla.


Czy na Ziemi zmienia się skład atmosfery ze względu na wysokość (pomijamy
stratosferę i wyżej)???


Nie sądzisz, że coś do powiedzenia mają tu wiatry? I dlaczego w
ziemskiej atmosferze nie ma wodoru, choć w atmosferze pierwotnej było go
sporo? Dlaczego opary eteru płożą się przy ziemi? Ich dyfuzja nie
obejmuje?


Czy himalaiści narzekają na brak tlenu w
atmosferze??? Bo mnie się zdaje, że na zbyt małe ciśnienie powietrza
(woda wrze poniżej 100st. C).


Uważasz wiec, ze jedynym problemem himalaistow jest to, ze nie moga
sobie naparzyc herbaty? Z oddychaniem nie mają problemów?


Czy przy powierzchni zalega jakiś cięższy
składnik powietrza??? Nie. Jest coś takiego jak dyfuzja, ruch termiczny
cząstek gazów. Sprawia, że mieszanina jest JEDNORODNA (w określonych
warunkach fizycznych).


Jest jeszcze coś takiego, jak skończona szybkość dyfuzji, przez co
ustalenie równowagi nie jest natychmiastowe.


Czy grawitacja ma jakiś wpływ na mieszaninę gazów
zwaną powietrzem:
1. jeśli rozpatrujemy płomień o wymiarach niewielkich, oczywiście, że nie
   ma najmniejszego.


I Ty komuś zarzucasz pisanie bzdur! Wpływ grawitacji na każdy (o co Ci
chodzi z tą wielkością?) płomień jest olbrzymi - dzięki niej rozgrzane
spaliny o małej gęstości unoszą się w górę, dając dostęp do płomienia
świeżemu powietrzu.
W stanie nieważkości oczekiwać właśnie można było, że po zużyciu tlenu z
najbliższej okolicy płomień znacznie osłabnie, gdyż sama dyfuzja nie
jest w stanie dostarczyć wystraczającej ilości tlenu. Czy płomień
zgaśnie - zależy niewątpliwie od tego, co się pali. Sytuacja zmienia się
diametralnie, gdy na taki płomień skierujemy strumień powietrza.


2. jeśli rozpartujemy odległości rzędu powyżej 15km nad Ziemią, to
   też nie bardzo, bo zmienia się podłoże fizyczne (spadek
   temperatury, promieniowanie docierające z kosmosu)


A o co Ci chodzi tutaj? Co to ma do rzeczy z tematem?

Michał

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: sekretne zapiski mieszkańców domu BB
Jurek napisał:
Chcemy ci podziękować Wielki Bracie za grę pod nazwą twister. Szkoda tylko, że
nie jest to polska gra, a nawet nie wymyślono polskiej nazwy. Zastanawiam się
jeszcze kto wymyślił taką grę. Czemu zamiast kolorów nie ma tam liczb lub
liter. Przecież to byłoby łatwiejsze i krótsze wymowie. Wracając do kolorów, to
przez całą swoją karierę strażaka zastanawiam się dlaczego gaśnice
pomalowane na czerwono. Przecież ten kolor kojarzy się z ogniem, ciepłem a
nawet z żarem. na zdrowy rozsądek nie należy dotykać takich rzeczy, a tu wręcz
przeciwnie takim urządzeniem trzeba gasić. Inna sprawa, że kolor czerwony zlewa
się z ogniem i nierzadko można nie znaleźć gaśnicy, aczkolwiek taki sposób
znakowania podręcznych środków gaśniczych do których zaliczamy gaśnice i
pianowe i śniegowe i proszkowe wymyślili fachowcy, więc nie należy się temu
dziwić.

Irek napisał:
Po co Wielki Brat tak mnie zdenerwował pytając co czuję po wyjściu Bogusi-
mamusi? Nastąpiło kolejne zwarcie i zacząłem przeciekać, a przecież Wielki Brat
wie, że kosmici nie płaczą. I co ja teraz zrobię? Do tej pory udawałem
twardziela, którego nic nie rusza, a teraz wyjdę na synusia mamusi. Z kim się
będę kłócił? Kto mnie osłoni przed deszczem? Kto da cień jak będzie słońce? Kto
ogrzeje swym ciałem, gdy Wielki Brat wyłączy ciepło? Idę do jacuzzi, bo zaraz
będzie transmisja z Marsa.

Kuba napisał:
Ale Wielki Brat mnie ucieszył dając nam do zabawy twistera. To chyba nawet
lepsze od krępowania sznurem i bicia. Nie wiedziałem, że można takie pozycje
wyczyniać. Jak wyjdę z domu WB to chłopaki będą zachwyceni. inna sprawa, że
bezkarnie mogłem się poocierać o Wojtka. On ma taki fajny tyłeczek. Jak dwie
łupinki orzeszka włoskiego. I te włosy. Aż dziw bierze, że jest hetero-. Nie
wiem tylko czemu ten słodki Dawidek mnie tak unika. Przecież już mu mówiłem, że
tamtej nocy to był przypadek. Żeby tylko go nie nominowali, bo jest jedną z
dwóch osób, których będzie mi najbardziej żal, gdyby musieli opuścić dom WB.

Marzena napisała:
Kurde co się porobiło. Sam nie wiem. trzeba się wystrzegać Agnieszki. Ubiera
się na czarno jak czarny anioł. Czego się dotknie to od razu pachnie nominacją.
trzeba ją jakoś wyeliminować i denominować. A ten jej śmiech. Dzisiaj rano
technicy wymieniali szybę wenecką, bo Agnieszka śpiewem robiła pobudkę.

Dawid napisał:
Czo ten Kuba sze tak na mne paczy. Nie podobała mi sze ta zabawa w twistera.
Kuba chczał bym był w jego zeszpole, ale ja go pszejrzałem. Jego zachowanie
jeszt szkadaliczne. Jak on sze szmieje, zamiaszt płakacz po wyjszczu Bogusławy.
Tak nawiaszem mówionc to czałkiem czekawa byłaby zabawa w twistera z Bogusławą.
Brakuje mi jej troche. Pszy niej czułem sze jak pszy mamie. kiedy tszeba było
to szkarcziła, kiedy było szmutno pszytuliła, kiedy byłem głodny to mówiła sze
jedzenie jeszt konszerwowane chemicznie, a dieta jeszt dla zdrowia. Szeby nas
pszestszec pszed nieszczeszciem sama sze poszwiecała i zjadała te niedobre
jedzenie. tylko dziwne sze ona trszeczke pszytyła bo jadła, a ja nie jadłem i
tesz mam wzdęty brzuszek. Widziałem taki kiedy oglądałem film o Afryce.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: pozary
pozary
w Grecji , wszyscy o tej tragedii wiedza :

news.bbc.co.uk/2/hi/europe/6964345.stm
www.dziennik.pl/Load.aspx?TabId=14&Acion=LoadF&lsnf=AS03-0012&mediaId=8019&articleId=57934
Nie wszyscy jednak wiedza, ze w Kanadzie , w lecie, pozary sa co najmniej tego
samego rzedu samej wielkosci :

www.cbc.ca/news/background/forcesofnature/forestfires.html
Przecietnie plonie co roku 25 tys. km2 lasow w 10.000 ogniskach.

Do walki z nimi staja glownie "natives", a takze foresters. Bardzo czesto
posluguja sie oni technika podpalania lasu. Tak aby poszly przeciwko sobie
dwie fale pozaru i pozar samodzielnie wygasl z powodu braku opalu. Wymaga to
jednak wiedzy, starannosci i doswiadczenia. Nie wiem czy w Grecji maja takie
skills jak kanadyjczycy.

Kanada jest najwiekszym na swiecie producentem samolotow gasniczych (typu
Bombardier 415, poprzednio byl to CL215) :

www.bombardier.com
Takiemu samolotowi wystarczy wystarczy 12 sekund lotu nad woda (na bardzo
niskim poziomie, rzedu kilkudziesieciu centymetrow,choc mozna tej operacji
dokonac z lotu na wysokosci 2 metrow nad lustrem) aby nabrac ponad 6 ton
wody. Moze sie to wydawac niewiele, ale nie chodzi tutaj o dzialanie samej
wody, ale o dodawane do niej substancje tworzace piane. Lacznie wystarczy
ciut ponad 1300 metrow biezacych lustra wody, aby samolot sie "napil" i juz
moze leciec nad pole swego "zrzutu". Zrzutu wody i srodka gasniczego (
mieszanine) dokonuje sie z wysokosci 30 - 35 metrow, dokladnosc wiec jest
bardzo wysoka. Lacznie ,zaleznie od tego jak daleko trzeba leciec po wode,
samolot potrafi zrzucic od 30 do 60 ton wody na godzine.

Kazdy kto latal nad polnocna Kanada widziec mogl stojace rzadkiem, w kacie,
kazdego wiekszego lotniska, zolte samoloty gasnicze. Rownie pracowite , w
razie pozaru, staja sie helikoptery . Kazdy dostaje pol tonowy czy tonowy ,
zaleznie od wielkosci , brezentowy zbiornik , podczepiony pod brzuchem . I wio
do roboty...

Widzialem pilotow kanadyjskich w takiej akcji. Tego sie nie da opisac. Do gory
i w dol, do oporu i wytrzymalosci ludzkiej psychiki... Przez wiele godzin.

Kanada bardzo wiele zawdziecza swoim "bush pilots". Gdyby nie oni polnoc
Kanady wygladala by zupelnie inaczej... Ale to temat do osobnych rozwazan...

Troche sie dziwie, ze Kanada jeszcze nie wyslala swoich samolotow gasniczych
na pomoc Grecji. Mysle, ze przeszkoda tutaj jest ten fakt, ze samoloty te nie
nadaja sie do lotow na dluzszych dystansach. Nie maja wielkich zbiornikow na
paliwo.

Zycze mieszkancom Grecji i ich compatriotom, mieszkajacym w Kanadzie, aby fala
pozarow minela jak najszybciej.

Pozdrawiam


dradam 1/2 Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Na poznańskiej Ławicy awaryjnie lądowała awionetka
remulak napisał:

> "Gdy w środę wieczorem mała prywatna awionetka poprosiła
> dyżurnego lotów z poznańskiej Ławicy o zgodę na awaryjne
> lądowanie, na lotnisko ściągnięto dodatkowo straż pożarną
> z miasta. Na szczęście żadnemu z dwóch pilotów nic się
> nie stało."
>
> Kto to jest "dyżurny lotów"? Chyba kontroler ruchu
> lotniczego?
>
>
>
>
> "Prywatną awionetką obaj lecieli do Michałowic"
>
> Nie ma takiego lotniska, prawdopodobnie chodzi o
> Michałków koło Ostrowa Wielkopolskiego, ale tego autorowi
> nie chciało się sprawdzić.
>
>
>
> "Jednak zanim udało im się wylądować, krążyli nad Ławicą,
> bo lotnisko musiało w tym czasie przyjąć dwa loty
> czarterowe."
>
> Samolot z uszkodzonym podwoziem nie znajduje się w
> niebezpieczeństwie, dopóki nie ląduje. Zanim wyląduje,
> wskazane jest zużycie jak największej ilości paliwa, żeby
> zminimalizować ryzyko pożaru. To własnie było przyczyną
> oczekiwania na lądowanie, a nie przyjmowanie przez
> lotnisko czarterów.
>
>
>
>
> "Jak udało nam się dowiedzieć, poza strażą pożarną obecną
> zawsze na lotnisku, ściągnięto dodatkowe wozy z miasta. -
> Na wszelki wypadek, bo przy awaryjnym lądowaniu zawsze
> istnieje duże prawdopodobieństwo pożaru - tłumaczyła
> Marszałek."
>
> Wydaje mi się nieprawdopodobne, żeby ściągano z miasta
> nieprzeszkolonych i niedysponujących odpowiednim sprzętem
> (przyjechali z drabiną?) strażaków do gaszenia
> ewentualnego pożaru samolotu. Jednostki PSP stworzyłyby
> więcej zamieszania niż byłoby z nich pożytku. LSP
> doskonale daje sobie radę i ma odpowiednio
> wykwalifikowany personel i wystarczającą ilość sprzętu,
> żeby ugasić pożar niewielkiego w końcu samolotu.

PSP również jest przeszkolona do gaszenia pożarów i ratowania
ludzi. A zasób środków gaśniczych w dwóch wozach może nie
wystarczyć i dlatego ściągane są dodatkowe wozy z miasta.
Przecież lotnisko musi mieć jakieś wozy w gotowości bojowej.
Gaszenie awionetki nie wyklucza innego wypadku, który może
wystąpić w tym samym czasie. Więc jeśli można się posiłkować
pomocą z zewnątrz to czemu nie? Zwłaszcza że czasu jest dużo!

> Jeśli
> takie informacje uzyskujecie od lekarza (który, jak
> wiadomo, jest najlepiej poinformowaną osobą i świetnie
> kieruje akcją gaśniczą), to taki jest efekt w tekście.
> Następnym razem sugeruję o szczegóły zdarzenia zapytać
> taksówkarzy sprzed Ławicy, oni też z pewnością będą
> nieźle zorientowani.

To jest akurat prawda. Ale nie w tym temacie. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: My mezczyzni - instrukcja obslugi
Oto inna instrukcja obsługi nie mężczyzn i kobiet ale PRZEZ kobiety i mężczyzn pewnych urządzeń... (też dostałam mailem, może już to znacie...) INSTRUKCJE OBSLUGI >OBOWIAZKOWO PRZECZYTAC DO KONCA!!! Porównanie sposobu, w jaki mezczyzna i kobieta korzystaja z bankomatu. >On: >Podjechac >Wlozyc karte >Wprowadzic PIN >Wziac pieniadze, karte i kwitek >Oryginalny kwitek schowac, a do saszetki wlozyc uprzednio przygotowany do pokazania zonie >Odjechac >Kupic kwiaty kochance >Kupic kwiaty zonie >Ona: >Podjechac >Puscic sprzeglo >Zaklac na szarpniecie >Wrzucic luz >Ustawic lusterko wsteczne na swoja twarzyczke >Skrzywic sie do lusterka >Poprawic makijaz >Usmiechnac sie do lusterka >Wysiasc otworem drzwiowym >Zgasic silnik >Wlozyc kluczyki do torebki >Wyjac kluczyki z torebki i zamknac drzwi >Dogonic samochód i zaciagnac reczny >Przejsc dwie przecznice, bo kolo bankomatu bylo miejsce tylko na dwie dlugosci samochodu >Znalezc karte w torebce >Wlozyc karte do bankomatu >Wyjac z bankomatu karte telefoniczna i wlozyc wlasciwa >Znalezc w torebce karteczke z zapisanym wczesniej PINem >Wprowadzic PIN >Postudiowac instrukcje >Wcisnac Cancel >Wprowadzic kod jeszcze raz, prawidlowo >Wcisnac Cancel >Znalezc w torebce kartke z PIN"em do uzywanej wlasnie karty >Wprowadzic sume do wyplacenia >Zmniejszyc sume do maksymalnego pulapu >Zmniejszyc sume do mozliwosci wlasnego konta >Wziac pieniadze >Wrócic do samochodu >Znalezc kluczyki >Poszarpac sie z drzwiami >Znalezc kluczyki do samochodu >Poprawic makijaz >Uruchomic silnik >Ruszyc >Przeprosic w myslach >wlasciciela pojazdu stojacego z tylu za porysowany zderzak >Przestawic wsteczne lusterko tak aby widac bylo samochód z tylu >Wrzucic bieg i puscic sprzeglo >Uruchomic silnik i zmienic bieg z "3" na "1" >Ruszyc >Zatrzymac sie >Cofnac >Wyjsc z samochodu >Wrócic do bankomatu i zabrac karte z kwitkiem >Z powrotem do samochodu >Wlozyc karte do portfela >Wlozyc kwitek do torebki >Zanotowac na karteczce ile sie wzielo i ile zostalo >Zwolnic troche miejsca w torebce aby wlozyc portfel do torebki >Poprawic makijaz >Wrzucic wsteczny bieg >Wrzucic jedynke >Ruszyc >Przejechac 3km >Zwolnic reczny >Domknac drzwi >Podjechac pod perfumerie >Wydac wszystko. Porównanie czynnosci, jakie wykonuja kobiety i mezczyzni podczas przygotowywania herbaty. >Ona: >Nalac wody do czajnika. >Wlaczyc gaz >Postawic czajnik na gazie. >Po zagotowaniu wody >zalac herbate w szklance. >On: >Odnalezc kuchnie. >Poszukac szafki ze szklankami. >Póltorej godziny szukac herbaty. >Jest szklanka!!! >Po zrujnowaniu kuchni znalezc lyzeczke!!!! >Zapalic gaz (czym?) >Aha, zapalki lub zapalniczka do gazu. >Po trzech kwadransach uruchomic zapalniczke do gazu i o dziwo >zapalic gaz. >Czajnik - na szczescie jest na wierzchu. >Nalac wody (zimnej !!!) >Czekajac na zagotowanie wody ogladac mecz. >Po meczu poczuc swad z kuchni. >Stwierdzic spalenie czajnika. >Wyjac z szafki garnek. >Postanowic stac caly czas przy garnku. >Po stwierdzeniu wydobywajacej sie pary z garnka uznac wode za zagotowana. >Chwycic za ucho garnka. >Sparzyc sie > KURWAMAC!!) >Poszukac przez 10 minut (alez zrobil sie balagan... ) rekawiczki do uchwycenia garnka. >Po odnalezieniu rekawicy uchwycic garnek. >Dotknac rekawica plomienia. >Ogien - panika - KURWAMAC >Co robic? >Rzucic rekawice w kat. >Stwierdzic zapalenie sie firanek. >Biegiem do auta po gasnice. >Wrócic z gasnica do mieszkania. >Stwierdzic przeterminowanie gasnicy z powodu nie wydobywania sie z niej srodka gasniczego. >Wpasc na pomysl - uzyc wody. >Ugasic pozar. >Nareszcie zalac herbate. >Niestety zalac sobie wrzatkiem spodnie!!! > i nie tylko)- >KUUURWAAAMAC!!!!!!!! >Ale ból ............. >Pedem do lazienki. >Wziac zimny prysznic. >Przebrac sie. >Isc na herbate >do sasiadki. >Zostac na zawsze. > > Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Łatwa Pomoc
Powinno starczyć:
Woda jest najbardziej rozpowszechnionym środkiem gaśniczym. Stosowana jest również do wytwarzania wielu innych środków gaśniczych, jak para wodna, piana gaśnicza oraz inne roztwory gaśnicze. Wysoką pozycję wody jako środka gaśniczego przypisać należy powszechnej jej dostępności, niskiej cenie, łatwości transportu i podawania do miejsca pożaru, możliwości przepompowywania na duże odległości, a także wielowiekowej tradycji jej stosowania.

Środek zwiększający skuteczność gaśniczą wody


Ciekawą ofertę ma do zaoferowania firma HORPOL która oferuje środek, zwiększający skuteczność gaśniczą wody nawet o 50%. Środkiem tym są wkłady zmiękczające wodę PYROCOOL TS stosowane wraz ze specjalną prądownicą RAMBOJET 2. Stosując ten zestaw zmniejszamy ilość wody potrzebnej do ugaszenia się palącego obiektu nawet o 50%.


Właściwości gaśnicze wody polegają na przerwaniu procesu palenia przez obniżenie temperatury palącego się ciała poniżej temperatury zapalania oraz odcięciu dostępu powietrza. Właściwości ochładzające wody wynikają z jej dużej pojemności cieplnej, a także z bardzo wysokiego ciepła parowania, natomiast działanie rozcieńczające, które powoduje obniżenie stężenia tlenu w strefie spalania, polega na tym, że z jednego litra odparowanej wody powstaje ponad 1700 litrów pary. Duży efekt gaśniczy wywołuje również działanie mechaniczne wody wprowadzonej do ognia pod odpowiednio dużym ciśnieniem. Woda porywa i gasi cząstki płonącego materiału oraz przenikając do wnętrza tego materiału utrudnia proces palenia. Duże znaczenie mają również zdolności zwilżające wody. Woda rozpływając się po powierzchni płonącego materiału przywiera do niego cienką warstwą, uniemożliwiając lub utrudniając dalsze rozszerzanie się pożaru.
Poza zaletami, woda, jako środek gaśniczy, ma również wady. Wchodzi ona w reakcje chemiczne z niektórymi ciałami, w wyniku czego mogą powstawać palne i wybuchowe gazy lub też proces chemiczny przebiega z wydzielaniem dużej ilości ciepła. W taki sposób reagują na zetknięcie z wodą np. sód, potas, wapń, które rozkładając wodę łączą się z wchodzącym w jej skład tlenem i zapalają się. Powstały w tej reakcji wolny wodór tworzy z tlenem zawartym w powietrzu mieszaninę wybuchową. Tak zwane węgliki, tj. związki metali z węglem, w połączeniu z wodą wydzielają palne i wybuchowe gazy: acetylen z karbidu, matan z węgliku glinu itp. Materiały palące się w wysokiej temperaturze, jak magnez, elektron, glin, rozkładają wodę, tworząc wybuchowe mieszaniny.
Kolejną wadą wody jako środka gaśniczego jest trudność gaszenia strumieniem wody płynnych materiałów palnych, które są lżejsze od wody i nie rozpuszczają się w niej. Do takich płynów należą między innymi benzyna, nafta, ropa naftowa itp.. Trudność ta polega na niedostatecznym oziębianiu i działaniu izolującym wody, gdyż płonące płyny, jako lżejsze od wody, utrzymują się na jej powierzchni, przez co nie oziębiają się i nie tracą kontaktu z powietrzem. Niebezpieczeństwo stosowania wody w postaci zwartych strumieni do gaszenia takich właśnie płynów polega również i na tym, że strumień wody może rozrzucić palącą się ciecz i w ten sposób przyczynić się do dalszego rozprzestrzeniania się ognia.
Oleje i tłuszcze wrzące w temperaturach rzędu kilkuset stopni C, w zetknięciu ze zwartym prądem wody - wskutek jej intensywnego parowania - kipią, co powoduje ich gwałtowny wyrzut z naczyń i zbiorników, w których się znajdują. Powoduje to najczęściej rozprzestrzenienie się pożaru oraz może doprowadzić do oparzeń znajdujących się w pobliżu ludzi. Takie zachowanie się olei i tłuszczów wynika stąd, że woda, jako cięższa, opada na dno, powodując gromadzenie się dużej ilości pary w masie rozgrzanej cieczy. Powoduje to wzrost ciśnienia, a w końcowym efekcie wyrzucenie palnej cieczy na zewnątrz.
Niebezpieczne jest również zetknięcie się wody z kwasami, takimi jak: siarkowy, azotowy, solny. Nie powoduje ono co prawda bezpośredniego zapalenia się i rozkładu, ale sprzyja wydzielaniu dużych ilości ciepła. Ma to miejsce zwłaszcza w odniesieniu do stężonego kwasu siarkowego. Dlatego też kierowanie strumienia wody na powierzchnię kwasu jest niedopuszczalne.
Wadą wody jest także przewodzenie prądu. Gaszenie pożarów wodą w sytuacji, gdy w obrębie płomieni znajdują się urządzenia bądź przewody będące pod napięciem elektrycznym, może stanowić poważne niebezpieczeństwo dla osób gaszących pożar. Niebezpieczeństwo to wynika z możliwościu przepływu prądu elektrycznego. Przewodnictwo prądu elektrycznego przez wodę i jego natęzenie uzależnione jest od wielu czynników. Tymi czynnikami są między innymi: rozpuszczone w wodzie sole mineralne - ich rodzaje i stężenia, wysokość napięcia prądu elektrycznego, rodzaj prądu elektrycznego - zmienny czy stały, rodzaj strumienia wodnego - zwarty czy rozproszony, średnica strumienia a także odległość człowieka gaszącego strumieniem wody od urządzenia będącego pod napięciem elektrycznym. Jako regułę określającą w przybliżeniu bezpieczne odległości między urządzeniami i instalacjami pod napięciem a prądownikiem przyjęto: najmniejsza odległość w metrach równa się średnicy zastosowanego pyszczka w milimetrach. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Do Marcina
Dnia Sat, 24 Dec 2005 11:36:33 +0100, Marcin . napisał(a):


|  z tezy ze wielu facetow usprawiedliwia swą niesmialosc powiedzeniem "nie
| moja liga", zrobila sie akademicka dyskusja o skrajnosciach, Dzwonnikach z
| Notre Dame, Esmeraldach itp... w ten sposob do niczego nie dojdziemy.
 Nie rozumiem dlaczego nie?
 Moja teza jest taka (po raz kolejny ją powtórzę): nie każdy powinien
startować
 do pięknej, mądrej i bogatej.


Dzis wigilia :) zatem odpowiem ludzkim glosem :D Przy tak postawionej tezie
: kazdy powinien startowac do kazdej odpowiem NIE nie powinien. Jednak
uwazam ze taka odpowiedz jest bez sensu bo teza jest zbyt duzym
uogulnieniem, zaklada zarowno ludzi "normalnych" jak i psychopatów czy
ludzi po lobotomii, zdrowych i chorych na wszelkie choroby. Dzieci w 1 dniu
zycia (albo i wczesniej) jak i 110 letnich staruszkow.

podam Ci przyklad. w swietle Twej tezy - kazdy z kazdym mozna powiedziec ze
ogien gasimy srodkiem gasniczym. No i git, ale jak to sie ma do takiego
obrazka : plonie ognisko, niewielkie nawet, mozesz je zgasic zarowno
wiadrem z wodą jak i 20 jednostkami strazy pozarnej lub samolotem
gasniczym. Jest to troche bez sensu nie uwazasz ? Dltego wlasnie mowie o
tym ze Twa teza jest nieodpowiednia w naszym kontekscie bo nijak sie ma do
realiow.

Taka teza jest bez sesnu w kontekscie naszych rozmow o pracy nad soba czy
relacji partnerskich. jest dyskusja akademicką... praktycznie na tym
poziomie (KAZDY) nieprzydatna nikomu.


 Na pytanie czy Twoim zdaniem gnom powinien startować do księżniczki mi
 nie odpowiedziałeś. Dlaczego?


odpowiedz masz wyzej.


 Mówisz, że skrajność? To spójrz na moją tezę! Jak ona brzmi?


bo Twoja teza ma sie nijak do mojej, poczytaj przytoczony juz przezemnie
dialog nas i sansalvadora.

Tam jest moja teza, Ty wyskoczyles z gnomami i cala inna menazerią.

Na podstawie odpowiedzi na swoja teze skonstruujesz wywod ze jednak miales
racje i moja teza jest zla.. a to bez sensu, bo one sie diametralnie
roznią.


Przy czym podkreślam: przykład z gnomem najlepiej uwidacznia to co
 chcę przekazać.


w skrajnych "bajkowych przypadkach Twoja teza ma zastosowanie. Gnomy siedza
w lasach, ksiezniczki na wiezach.

kazdy z kazdym... tak.. slusznie... Etiopczyk z martwym pniem mózgu po
wybuchu miny pulapki, sztucznie podtrzymywany przy zyciu, ma male szanse u
zony wodza szczepu eskoimosow.
Przyklad rownie ekstremalny jak Twoj... niesamowicie pasjonująca i
konstruktywna rozmowa...


To nie musi być gnom i księżniczka.


jezeli mowimy o zwyklych ludziach, takich jak ja, Ty, modelka z fotki ktora
podalem czy tez grubas z mierną oceną z matmy czy chemii, uwazam ze Twoja
teza jest niesluszna. Kazda z wymienionych osob ma szanse na poznanie sie i
pokochanie.


 Rozbieżność w atrakcyjności *nie musi* być tak wielka, bym
 uważał, że każdy ma swoje miejsce (i tam powinien szukać szczęścia).


 no i taka teza jest juz calkiem realniejsza i sensowniejsza, da sie z nią
polemizowac. Dlaczego niewlasciwa to juz wczesniej wyrazlem swoje zdanie


Aha - to, że wielu facetów usprawiedliwia swą nieśmiałość powiedzeniem
 "nie moja liga" to ja wiem. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę.
 Ale znowu chyba zapomniałeś jaka jest moja teza. (patrz wyżej).


ale to od niej wlasnie zaczela sie cala rozmowa. To Ty w trakcie jej
trwania ustaliles reguly na sobie blizsze.


 W moim przypadku to nie jest usprawiedliwienie nieśmiałości...


Tak Marcin, w Twoich ekstremalnych przypadkach nie usprawiedliwia.


 możesz wierzyć lub nie. W moim przypadku to są przekonania,
 a nie nieśmiałość. A że w wielu przypadkach to nieśmiałość, to już
 osobna kwestia.


no coz, przekonania to cos w stylu wiary chyba no nie ? a krucjat nie
planuje, zwlaszcza w swieta.


| Wydaje mi sie ze czytelnik sam odpowie sobie na pytanie ktora z wizji jest
| mu blizsza.
 Z pewnością :)
Jeśli dla nich życie jest jak bajka pt. "Kopciuszek",
 w której piękny książe wybiera brzydulkę, to pójdą Twoją drogą :)


hmm w takim poscie konczoncym mogles sie powstrzymac od sugerowania Twej
drogi... jakby nie bylo, ekstremalnej :P  


Żeby nie było - szanuję Twój optymizm i idealizm, ale... w tej
 konkretnej kwestii doboru partnera absolutnie nie mogę się z nim
 zgodzić.


masz prawo :)


| Mi pozsotaje zyczyc wszystkim milej nocy i spokojnych snow.
 A ja dodam Wesołych Świąt dla wszystkich ;)


ano slusznie :)

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Turbina do poloneza
On Thu, 19 Jun 2003 14:13:50 +0200, Ukaniu <l99uk@gazeta.pl
wrote:


Widzialem kiedys poloneza 1,5 z turbina, tak wiec sie da.


 No to trzymajcie się mocno ;)

 Polaj 1.5 Turbo. Dzieło OBR SO.

 Prace rozpoczęto w 1986 roku z uwagi na zakaz startów w grupie
 B, dzięki czemu Polaj 2000 B-Gruppe nie był już w modzie (a
 Agrupowy 1600 miał raptem 96kW, podczas gdy konkurencja dobijała
 do górnego pułapu dla grupy -- 220kW). W lutym 1987-go powstał
 prototyp, w czerwcu został pokazany na MTP. Zastosowano polską
 suszarkę z WSK-PZL Rzeszów, model B3G 198K z zewnętrzym
 wastegate (na zdjęciach wygląda na niezłe wiadro -- średnica
 zewnętrzna części zimnej zbliżona do średnicy serwa hamulcowego
 w Polaju -- wcale bym się nie zdziwił, gdyby można to turbo
 spotkać w starszych polskich ciężarówkach. I jeszcze jedno, pod
 koniec lat osiemdziesiatych polskie turbo kosztowało 200k
 starych złotych). Bazą był silnik 1500AA. Kadłub i układ korbowy
 seryjny, silnik odprężony do 8.5. Agrupa dostała metalową
 uszczelkę pod głowicę od Goetze, większe i polerowane kanały
 dolotowe, oraz wylotowe, większe o 2mm zawory (nie podano czy
 wszystkie, czy tylko ssące) i zmodyfikowany rozrząd. Turbo
 dmuchało 0.07MPa w N-ce i 0.9 w Agrupie. Dawało to odpowiednio:
 140kW@7000rpm -- 240Nm/3200rpm oraz 78kW@6000rpm --
 180Nm/3200rpm. Układ olejenia rozbudowany o dopływ oleju do
 turbo. Olej był pobierany z głównej magistrali olejowej.
 Dodatkowo Agrupa miała płytszą miskę i przebudowaną pompę
 olejową. W Agrupie wzmocniono chłodnicę i stosowano różne
 termostaty w zależności od warunków pogodowych, oraz imprezy, a
 do napędu pompy wody i alternatora użyto paska zębatego.

 Silnik był zasilany gaźnikowo, uszczelniony gaźnik (34 DCMPT FOS
 Łódź) za turbiną (a pływaki, jak opowiadał znajomy spod różowego
 neonu, gniotły się jeden po drugim ;). Paliwo było podawane do
 gaźnika przez pompę mechaniczą o podwyższonym ciśnieniu
 tłoczenia (N), bądź pompę elektryczną. O właściwie ciśnienie
 paliwa (0.03MPa większe od aktualnego ciśnienia panującego w
 kolektorze dolotowym) dbał zawór wykonany przez Dział Badań
 Specjalnych OBR SO. A grupa miała przeniesiony zbiornik paliwa
 do wnęki koła zapasowego.

 Silnik był wyposaźony w intercooler umieszczony pionowo, na lewo
 od chłodnicy. Dodatkowo Agrupa miała zawór upustowy (blow-off?
 Sapiący Polaj?! ;)))) na wypadek awarii wastegate. OBR SO
 pracował również nad ożenkiem silnika z nową (a właściwie
 prototypem), mniejszą turbosprężarką produkcji WSK z wewnętrzym
 upustem spalin. W N-ce w wydechu zmieniono tylko rurę podwójną
 (nie podano jak, zapewne wymieniono ją na jakąś downpipe),
 Agrupa miała 60mm wydech od turbo, aż po zderzak.

 Napęd w Ngrupie pozostał bez zmian, natomiast Agruppe TurboPolaj
 dostał metalowe sprzęgło od Sachsa, pięciobiegowego dogboxa
 (Colotti?) o przełożeniach: I -- 2.71, II -- 1.948, III --
 1.538, IV -- 1,233, V -- 1, R -- 2.31. Do tego zestawu cztery
 różne przełożenia główne: 3.9, 4.1, 4.3, 4.55 i trzy rodzaje
 szpery: 20, 35, 60% blokowania. Do tego montowano dystanse
 wyprodukowane przez DBS OBR SO (fajne badania specjalne ;).

 Zawias przejęty z Polaja, w Agrupie selekcjonowany, obspawany,
 pozamykane przekroje na wahaczach, dolny wahacz na uniballu
 zamiast silentblocku. Twardsze sprężyny, o wysokości dobieranej
 w zależności od imprezy, gazowe amortyzatory od Bilsteina. Z
 tyłu obniżone wsporniki resorów, resory od kaciaka kombi oraz
 dodany drążek Panharda, co by wszystko się lepiej kupy trzymało.

 Hamulce w N-ce makabrycznie seryjne, w Agrupie dwie równoległe
 pompy hamulcowe bez wspomagania, wentylowane tarcze z przodu,
 większe zaciski. W obwód tylny włączono hydrauliczny rękaw.
 Układ kierowniczy seryjny.

 Nadwozie w Agrupie sprawione, zaklatkowane, układ gaśniczy (DBS
 OBR SO) z trzema gasnicami halonowymi z doprowadzeniem środka
 gaśniczego pod maskę i do wnęki koła zapasowego (zbiornik
 paliwa). Akumulator przeniesiony do bagaźnika. Dwa kubły z
 czteropunktowymi pasami.

 Masa N-ki to 1160kg, Agruppe TurboPolaj ważył 900kg.

 Osiągi:

 N -- 180kmph, 0-100 -- 11s.
 A -- 220kmph, 0-100 -- 8.5s.

 Auto nękały różne ciekawe awarie:

 - zgniatane pływaki,
 - zdychające wastegate,
 - zdychające zawory ciśnienia paliwa,
 - kłopoty z kształtem komory spalania
 - kłopoty, cytuję, z ,,zagadnieniami materiałowymi''

 Na koniec ciekawe podsumowanie:

 ,,Dzięki wzmocnieniom nadwozia i zawieszenia, samochody
 przeznaczone do jazdy w każdych warunkach cechuje wysoka
 niezawodność.'' ;)

 Na podstawie artykułu mgr inż. Jacka Bartosia i mgr inż. Witolda
 Michty zamieszczonego w Auto Technice Motoryzacyjnej z marca
 1990 roku.

 PS. WSK-PZL wciąż robi turbosprężarki. Z tego co widać na ich
 stronie (choć widać niewiele :() to nawet robią twin-scrolle (tu
 ukłon w stronę imć Lanczistjego, który chodził napuszony, że
 Japończycy wkładają twin-scrolle do wózków, a cała reszta jest w
 erze turbo łupanego ;).

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: AEROKLUB GLIWICKI
AEROKLUB GLIWICKI
Historia

Pierwsze loty w Gliwicach odbyły się już jesienią 1910 roku, a wiec w 7 lat po
pierwszym wzlocie samolotu braci Wright, na prowizorycznym pasie startowym na
polanie lasu miejskiego za Leśnym Zameczkiem. Przybył tam ze swoją latającą
maszyną, lekkiej i delikatnej konstrukcji inż. Dornier, który wykonał na niej
kilka lotów pasażerskich, wznosząc się na wysokość około 50 metrów.

W roku 1913 władze z Berlina wezwały pisemnie radę miasta Gliwic do utworzenia
lotniska dla celów wojskowo-cywilnych. Teren przeznaczony na ten cel winien
posiadać wymiary 400 x 200m oraz hangar o wymiarach 20 x 17m na trzy samoloty.

Pierwotnie lotnisko zostało zlokalizowane na terenie obecnego Kąpieliska
Leśnego. Zostało ono oddane do użytku w 1914 roku. Ponieważ próbne lądowanie
było niefortunne (prawdopodobnie samolot rozbił się), w 1917 r. Ministerstwo
Wojny wypowiedziało umowę o użytkowaniu lotniska i przekazało teren miastu.

Już wcześniej, bo w 1916 r. zbudowano sumptem kasy miejskiej na polach w
kierunku Bojkowa nowe lotnisko o powierzchni około 117 ha. Po zakończeniu I
Wojny Światowej zaczęto przymierzać się do utworzenia w Gliwicach lotniska
pasażerskiego. Leżało ono bowiem na skrzyżowaniu tras:
Londyn-Hamburg-Berlin-Wrocław-Gliwice-Lwów-Odessa-Tibilisi-Teheran oraz
Rzym-Genua-Triest-Wiedeń-Gliwice-Warszawa, czyniąc z Gliwic dogodny punkt
tranzytowy. W związku z tym został wybudowany dworzec lotniczy, hangar o
rozpiętości wrót 35m, niezbędne zaplecze oraz infrastruktura ze stacją
meteorologiczną włącznie.

Regularną komunikacje lotniczą z Gliwic rozpoczęto w maju 1925 r. Jak poważnie
traktowano sprawę lokalizacji lotniska może świadczyć ta informacja, że
przeciwko budowie lotniska w Gliwicach protestowało, zresztą bezskutecznie
Zabrze i Bytom. Miasta te chciały aby lotnisko było zlokalizowane w rejonie
Grzybowic czy miedzy Miechowicami a Wieszawą.

Oprócz lotów pasażerskich na lotnisku była prowadzona też inna działalność.
Pracowały warsztaty, w których budowano szybowce, remontowano samoloty,
szkolono pilotów samolotowych i szybowcowych oraz skoczków spadochronowych.
Organizowano też pokazy lotnicze. Na pokazy w roku 1931, w których miedzy
innymi uczestniczył sterowiec "Zeppelin" przybyło z okolicznych miejscowości i
zagranicy około 200 tysięcy osób.


W czasie wojny lotnisko gliwickie służyło głównie celom wojskowym. Baraki
warsztatowe, magazynowe oraz mieszkalne dla żołnierzy ciągnęły się daleko w
stronę ulicy Pszczyńskiej. W wyniku działań wojennych w 1945 r. Zostały
poważnie uszkodzone zabudowania dworca lotniczego, częściowo hangary oraz inne
obiekty lotniskowe.

Zmiana gospodarza na lotnisku gliwickim po zakończeniu wojny - a raczej jego
brak, nie przyczyniła się do powstrzymania dewastacji lotniska. Dopuszczono
bowiem do wyburzenia dworca lotniczego oraz zdemontowania dwóch hangarów, z
których jeden został zmontowany na łódzkim lotnisku.

Przez kilka lat na samym lotnisku nic się nie działo. Dopiero w roku 1948 na
lotnisku stacjonowały 2 czy 3 samoloty dwusilnikowe typu Siebel, z których
dokonywano zdjęć fotograficznych Kraju dla celów kartograficznych.

Życie lotnicze tuż po wojnie zaczęło się toczyć w Gliwicach trzema torami : w
Kole Lotniczym Politechniki Śląskiej afiliowanym do Aeroklubu Śląskiego w
Katowicach, w Oddziale Ligi Lotniczej, w Związku Harcerstwa Polskiego. Na
przełomie roku 1946/47 Koło Lotnicze Politechniki Śląskiej zorganizowało
pierwszy teoretyczny kurs szybowcowy, dzięki któremu wielu miłośników
lotnictwa mogło rozpocząć praktyczne szkolenie szybowcowe.

Aktywiści Ligi Lotniczej w Gliwicach: prezes- major Gliszczynski, wiceprezes -
Stankiewicz oraz sekretarz- Dąbrowski, działali na terenie miasta w zakresie
propagowania sportów lotniczych. Z ich inicjatywy została w 1949 r. Otwarta
przy ul. Dworcowej modelarnia lotnicza. Z tej modelarni wywodził się Jerzy
Smielkiewicz, późniejszy współkonstruktor polskich szybowców, dyrektor
Szybowcowych Zakładów Doświadczalnych w Bielsku Białej i szybowcowy pilot
doświadczalny.

W ciągu kilku lat, począwszy od 1947 r. Wyszkoliła się spora grupa gliwickich
pilotów szybowcowych, samolotowych oraz skoczków spadochronowych, która
wyraźnie uwidaczniała się w Aeroklubie Śląskim w Katowicach. Kiedy na lotnisku
w Katowicach były prowadzone w 1949 r. Prace modernizacyjne, przez pewien czas
loty szybowcowe odbywały się na lotnisku w Gliwicach.

Na początku lat pięćdziesiątych społeczeństwo i władze miasta przystąpiły do
odbudowy zniszczonego lotniska. Wyremontowano hangary- duży i mały, odbudowano
budynki portowe oraz poddano niwelacji płytę lotniskową. Te wszystkie
działania stworzyły warunki do podjęcia starań o utworzenie w Gliwicach
aeroklubu. Zostały one uwieńczone sukcesem w 1955 r., kiedy to został
utworzony Aeroklub Gliwicki, początkowo jako filia Aeroklubu Śląskiego, a od
1956 r. jako jednostka samodzielna. Swoim zasięgiem oprócz Ziemi Gliwickiej
objął on takie miasta jak: Bytom, Ruda Śląska, Tarnowskie Góry i Zabrze. Wśród
tych, którzy kładli podwaliny pod tworzący się w Gliwicach aeroklub byli
miedzy innymi: instruktor szybowcowy A. Hellebrandt oraz piloci i skoczkowie:
Jerzy Dąmbski, Bogusław Januszewski, Zbigniew Kirakowski, Jacek Popiel,
Zbigniew Rawicz, Janusz Różanski, Franciszek Wójcikiewicz oraz Andrzej Zembala.

Obecnie lotnisko w Gliwicach przyjmuje również samoloty i śmigłowce sanitarne
i pożarnicze. W 1992 r., w czasie pożaru Lasów Raciborskich z lotniska
gliwickiego wykonywano do 360 lotów samolotów pożarniczych dziennie.
Zaopatrywano je na lotnisku w środki gaśnicze i paliwo, a załogi w posiłki.

W przyszłości z tego lotniska może będą korzystać lekkie samoloty pasażerskie
czy czarterowe, przyczyniając się do rozwoju gospodarczego regionu.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Policjanci zaprotestują w Krakowie
Nie wiem czy powinienem to tłumaczyć, wydaje mi się, że rozumiesz doskonale o co mi chodzi, po prostu próbujesz to jeszcze przeciągnąć na swoją stronę. Będzie długo, mam nadzieję, że przebrniesz.
Więc tak, nasza policja nie jest idealna, nie ma ludzi, nie ma sprzętu, są oszczędności, chore procedury, prawo, chore naciski na statystyki, wielu niewłaściwych ludzi na niewłaściwych miejscach, są i panowie, którym odznaka namieszała w głowie, w wielu aspektach olewa się bezpieczeństwo obywateli. Podobnie jest ze strażą pożarną. Są strażacy odpowiedzialni, wykazujący się profesjonalizmem, są też siostrzeńcy komendanta w negatywnym tego określenia znaczeniu. Zdarzają się nawet panowie, nie dość, że odporni na wiedzę, to i uczyć się nie mają zamiaru, byleby na odwal wykonać swoje obowiązki i do 8.00 w jednostce przesiedzieć. Ja do pożaru jeżdżę załogą składającą się z 3 strażaków, mimo, że powinno być ich 6. Następnie z tego pożaru robię powódź, chociaż chciałbym bardzo wykorzystywać środki gaśnicze powodujące mniejsze straty, niż woda. Wozy strażackie w mojej jednostce są tak zdezelowane, że czasem bardziej od pożaru boję się do niego dojazdu. Tylko czekać, aż do miejsca zdarzenia wóz po prostu nie dotrze (tfu). Można tak do rana. Mówiąc krótko, nasze służby ratownicze są w prawie opłakanym stanie. Ale to nie zmienia faktu, że strażak te pożary gasi, że wchodzi z tą wodą do środka, zeskrobuje ludzi z ulicy, policjanta stawia się na przeciw rozwścieczonych pseudokibiców z butelkami w łapach, albo wysyła do kłotni żony z nie do końca zdrowym na umyśle mężem lub do zgwałconej nastolatki. Za to m.in przysługują wcześniejsze emerytury. Oprócz psychiki-sprawność fizyczna, oraz wynagrodzenie za "służbę".
I ja również lubię swoją pracę, dlatego zdarza mi się nawet na te akcje jeździć jako ochotnik, za darmo. Ale syf w tej instytucji jest i o tym trzeba mówić. Generalnie też chciałbym, by to wyglądało jak w amerykańskich filmach, gdzie straż pożarna to jedna wielka wspierająca się rodzina, w której każdy na pierwszym miejscu stawia bezpieczeństwo obywateli. Lubię swoją pracę. Nie lubię swojej pensji (jak prawie każdy w tym kraju), nie zarabiam wiele, dlatego też nie lubię bezsensownie wyliczać swoich godzin nadliczbowych, nie lubię też, jak wrzuca mi się dużur domowy w dzień wolny od służby, służący do zmniejszenia w choć minimalnym stopniu ilości tych nadgodzin, nie lubię jak ściąga się mnie z urlopów oraz wolnego, nie lubię normalnej stawki za nocki i święta, nie lubię niespełnianych wymogów bezpieczeństwa, nie lubię jak pan komendant olewa moje zaangażowanie, wykształcenie i staż, wpychając na moje zasłużone od dawna miejsce swojego wnuka, syna, siostrzeńca, wazeliniarza, czy innych tego pokroju ludzi, pozbawiając mnie odpowiedniej do moich spełnionych wymagań pensji i powiększając liczbę niewłaściwych ludzi, na niewłaściwych miejscach, nie lubię też jak pan komendant opiernicza dyspozytora za wysłany wóz do zdarzenia, które jak się poźniej okazuje faktycznie nie stwarzało zagrożenia, nie lubię jak następnym razem dyspozytor do podobnego zdarzenia wozu nie wysyła, tym razem jednak zagrożenie powstaje, chałupa płonie, a pan wielce oburzony komendant w tv zapewnia, że zostaną wyciągnięte konsekwencje w stosunku do nieodpowiedzialnego dyspozytora, nie lubię jak moją akcję ocenia człowiek, który pożary widział tylko w telewizji, nie lubię jeszcze wielu rzeczy, których Ci daruję. Nie żalę się-wyjaśniam pojęcie "syf". Wstępując do służby się na takie cyrki godziłem, jak się domyślasz wzamian za przywilej emerytalny. Dlatego też przez 6 lat siedziałem cicho, choć niektóre sytuacje nadawały się do gazet. Gdyby nie przywilej emerytalny w ogóle-wątpie, że moja strażacka kariera nie skończyłaby się na OSP.
Co do minimalnego wieku-ja niekoniecznie tak zacięcie bronię tych 15 lat, ale jak to wygląda ogólnie-15 lat w naszej służbie, to najpierw wabik ( :) ), później zabezpieczenie na wypadek wypalenia zawodowego, kłopotów na tle psychicznym, zdrowotnym, a nawet na wypadek kłotni z szefem, który nie stroni od iście słusznych dyscyplinarek itd. 15 lat to takie koło ratunkowe na plaży, które najczęściej przez większy okres swojej "działalności" wisi spokojnie na moście, ale zapewnia użytkownikom kąpieliska poczucie bezpieczeństwa i samo bezpieczeństwo na wypadek problemów. Z racji tego specyficznego rodzaju stresu, który towarzyszy naszej służbie (opinie naukowców), poczucie bezpieczeństwa jest sprawą bardzo istotną.
I myślę, że na tym dyskusję skończymy. Nie przekonam Cię zapewne do tych emerytur. W każdym razie wyjaśniłem mam nadzieję co miałem na myśli określając mundurówkę syfem, dlaczego tak bardzo mi zależy na emeryturze, co jest z moim powołaniem, oraz jakie jest moje zdanie na temat sprawności i skuteczności służb ratowniczych. Sprawę idiotów, chamów, pasożytów i kłamców też mam nadzieję wyjaśniliśmy. O kilka słow za dużo-również przepraszam.
Co do protestu-mam możliwość zrobienia hałasu, to go robię. Z czystym sumieniem, bo wiele nie wymagam. I wszystkim ludziom, których traktuje się w tym kraju nieuczciwie życzę takiej możliwości. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Podatek liniowy i jego negatywne skutki cz. 1

- Wyroby kowalstwa artystycznego


- Wyroby garncarskie użytkowo-dekoracyjne



- Wyroby bednarskie

- Formy drewniane użytkowe



- Wyroby ze słomy



- Wyroby plecionkarsko-koszykarskie z rogożyny i wikliny



- Wyroby z trzciny



- Wyroby koszykarskie, wikliniarskie i inne z materiałów roślinnych pozostałe
osobno niewymienione


- Lalki



- Wyroby z łuby (co to jest?)



- Wyroby tkackie



- Wyroby koronkowe (szydełkowe, klockowe, frywolitkowe, drutowe, igliczkowe)



Wyroby rękodzieła ludowego i artystycznego - odzieżowe



- Bielizna stołowa z tkanin haftowana



- Wyroby rymarskie



- Instrumenty muzyczne



- Rzeźby, płaskorzeźby



- Militaria(tu podatek powinie wynosić 1000 %)


- Wyroby plastyki zdobniczo-obrzędowej (o kurna!)



- Wycinanki ludowe i artystyczne


- Towary przeznaczone na cele ochrony przeciwpożarowej (juz czuję się bezpieczniej)




- Sprzęt przewozowo-samochodowy:
1) pożarnicze samochody specjalne i specjalistyczne
(gaśnicze, rozpoznawcze, drabiny samochodowe,
techniczne, chemiczne, ekologiczne, dźwigi i
podnośniki, cysterny, sanitarki) oraz fabrycznie
wykonane i oznakowane pojazdy straży pożarnej,
2) sprzęt pływający, statki pożarnicze, łodzie, pontony
i silniki oraz statki powietrzne dla ratownictwa i
gaszenia pożarów.



- Sprzęt łączności:
1) radiotelefony różnych typów wraz z osprzętem,
2) sprzęt łączności przewodowej,
3) zestawy komputerowe z urządzeniami peryferyjnymi,
oprogramowanie,
4) urządzenia dyspozytorskie i aparatownie,
5) zestawy antenowe,
6) sprzęt do radiowej łączności trankingowej.


- Materiały i środki wyposażenia specjalistycznego:
1) sprzęt ochrony osobistej: kombinezony, kamizelki,
pasy ratunkowe i okulary,
2) aparaty oddechowe z maskami,
3) sprzęt burzący: piły spalinowe i elektryczne,
rozpieracze i poduszki hydrauliczne, młoty
pneumatyczne, narzędzia hydrauliczne uniwersalne,
siekierołomy,
4) zapory pływające i sprzęt do likwidacji zagrożeń
ekologicznych i chemicznych: pompy chemiczne do
paliw, kwasów lub ługów, separatory i skimery
olejowe wraz z oprzyrządowaniem,
5) wykrywacze gazów, temperatury i bezruchu,
radiometry, pirometry, kamery termowizyjne,
6) urządzenia oddymiające i zadymiające,
7) wytwornice, agregaty i generatory pianowe,
8) prądownice strażackie, działka wodne i
wodno-pianowe,
9) podręczny sprzęt gaśniczy: gaśnice, agregaty
gaśnicze, hydronetki, tłumnice, bosaki, szafki
hydrantowe,
10) węże pożarnicze (ssawne i tłoczne) oraz armatura
wodna: łączniki, zbieracze, zasysacze, stojaki
hydrantowe, rozdzielacze, zwijadła, zbiorniki wolno
stojące,
11) drabiny pożarnicze przenośne: przystawne, wysuwane i
zestawiane,
12) sprężarki, ładowarki i przetłaczarki do butli
gazowych wysokociśnieniowych,
13) sprzęt ratowniczy: aparaty, skokochrony, wory,
rękawy, linki ratownicze, ratowniczy sprzęt
wysokogórski i dla płetwonurków,
14) chemiczne środki gaśnicze, sorbenty, neutralizatory
i odkażacze, środki zwilżające i modyfikujące,
15) sprzęt kontrolno-pomiarowy stanowisk badawczych,
16) pompy i autopompy pożarnicze,
17) agregaty prądotwórcze i oświetleniowe oraz siłownie
energetyczne,
18) sprzęt i środki do uszczelniania i ograniczania
przemieszczania się materiałów niebezpiecznych.



- Wyposażenie zabezpieczające:
1) pojazdy i samochody specjalistyczne: kasyna polowe,
chłodnie, piece piekarskie polowe, urządzenia
dezynfekcyjno-kąpielowe, łaźnie polowe, przyczepy,
naczepy i kontenery pożarnicze wraz z wyposażeniem,
2) polowe wyposażenie gastronomiczne: kuchnie polowe,
termosy polowe, polowe podgrzewacze i rozdzielacze
wody, namioty sypialne, techniczne i do kuchni
polowych, kasyna polowe, garnki, menażki,
niezbędniki,
3) wyposażenie samochodów sanitarnych


- Materiały pędne i smary:
paliwa i smary z wyłączeniem wyrobów objętych
podatkiem akcyzowym


- Pozostałe towary:
1) urządzenia szkolno-treningowe: trenażery, ścieżki
biegowe, urządzenia wydolnościowe i do pomiaru masy
ciała, drobny sprzęt sportowy oraz przeszkody i
urządzenia torów ćwiczeń sportowo-pożarniczych,
2) umundurowanie, odzież specjalna i ochronna,
wyekwipowanie osobiste strażaka państwowej straży
pożarnej według obowiązujących norm i wyposażenie
specjalistyczne strażaka oraz odznaki, odznaczenia i
dystynkcje,
3) wyposażenie stacji diagnostycznych, stacji
przeciwdymowych-przeciwgazowych, warsztatów
łączności i ćwiczebnych komór gazowych,
4) urządzenia sygnalizacyjno-ostrzegawcze do oznakowania
pojazdów uprzywilejowanych w ruchu i terenów akcji
ratowniczo-gaśniczych,
5) podwozia oraz nadwozia samochodowe i przyczepy pod
zabudowę na pojazdy dla straży pożarnej Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu




Strona 3 z 4 • Wyszukano 221 rezultatw • 1, 2, 3, 4