Czytasz posty znalezione dla frazy: środowisko dziecka





Temat: Bezmyślność dzieciorobów
Użytkownik Paszczak napisał:


Nie tylko są potrzebni, ale muszą mieć też odpowiednie predyspozycje do
wychowywania. Ale ideałów nie ma i godzimy się na nieidealne rozwiązania.


No nie ma.
I o ile nie mamy wpływu na to, czy przyszli rodzice będą odpowiedzialni,
czy nie, czy uda im się przejsć przez życie do samego końca RAZEM,
czy też nie...czy ojciec bedzie pił, a matka wpadnie/nie wpadnie w
poważną depresję, o tyle uważam, że umieszczanie z premedytacją dzieci
w rodzinie lesbijek albo gejów, jest gorsze od ruletki, czy urodzi się
zdrowe, czy chore.


No to powiedz w końcu, jakie są inne


Myślałam, ze nie muszę tego nikomu tłumaczyć, że jest to oczywiste.

Do dzisiaj nie ma jednoznaczych wyników badań stwierdzających,
ze homoseksualizm jest wyłącznie biologiczny, czy wyłącznie psychologiczny.

Na orientację seksualną mają wpływ zarówno czynniki genetyczne,
jak i środowisko dziecka po urodzeniu, mam tutaj na myśli przede
wszytkim zachowania się kulturowe rodziców czy rodzeństwa.

Ludzka seksualność jest bardzo złożona i podlega wpływowi wielu
czynników. Jednym z nich, w moim pojęciu bardzo znaczącym,
jest wychowywanie dziecka w rodzinie lesbijek.
Kobiet, które generalnie żywią nieukrywaną niechęć, nie tylko fizyczną,
ale i psychiczną do mężczyzn.
Naprawdę uważasz, że takim dwóm kobietom uda się małemu dziecku, któremu
kształtuje się światopogląd przekazać zdrowe wzorce rodzinne i kulturowe ?

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: flioxotide

"Marta" <marta.py@gazeta.plwrote in message



też bym poszła, ale taki pech że polecani przez znajomych alergolodzy
dziecięcy, którzy przyjmują prywatnie akurat poszli na urlop. Jak znasz
namiar na alergologa w Krakowie to bardzo proszę o niego:) Na dniach czeka
nas wizyta u pediatry - jeśli  nie poleci mi nikogo (a liczę na to że
poleci) to po prostu pójdę do jakiegokolwiek alergologa, który nas
przyjmie - choć przyznam, że tego wolałabym uniknąć.
pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję


Także polecam jak najszybciej zrobić testy - w tak młodym wieku takie
choroby bardzo mocno wpływają na rozwój dziecka, tak samo zresztą jak
leki... Dobrze że piszesz na grupie i się interesujesz : jeśli ustali się
alergen i uda się go wykluczyć ze środowiska dziecka, to możliwe będzie
odstawienie leków (zreszą zawsze powinno się możliwie unikać podawanie leków
moim zdaniem).

I może się nie znam, ale czy musi być koniecznie alergolog dzieciency?

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Dlaczego z pięciu winnych śmierci 14-letniej Ani
Być może coś pominąłem ale wydaje mi się, że nie jest do końca pewne czy
sytuacja w szkole na pewno była przyczyną popełnienia przez to dziecko
samobójstwa. Na pewno wiadomo, że taka sytuacja się wydarzyła. Ale czy
ktokolwiek udowodnił, że była przyczyną tego tragicznego wydarzenia? A jeżeli
nawet tak, to uważam, że jedynymi winnymi są dorośli, nauczyciele, rodizce tych
chłopców, rodzice tej dziewczynki a także ogólnie pojęte środowisko. Dzieci
postępują tak jak dorośli ich nauczyli lub jak im dorośli pozwalają. Jeżeli
dorośli nie wpoili im zasad i szacunku dla płci przeciwnej to oni są winni a
nie dzieci. Jeżeli stało się to w szkole bo nie było opieki nauczyciela to
zawiniła szkoła czyli dorośli a nie dzieci. Jeżeli wzięli ptzykład z filmów lub
innych tego typu publikacji to dorośli temu zawinili bo to stworzyli dorośli a
nie dzieci. Jeżeli znów ta dziewczynka nie dała sobie rady i nie wytrzymała
psychicznie to także zawinili dorośli a w szczególności jej rodzice do których
nie zwróciła się z pomocą lub nie potrafili odebrać mniej lub bardziej
wyraźnych sygnałów wołania o pomoc. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Czy Adam Michnik powinien adoptowac
snajper55 napisał:


> Tak to się kończy, gdy wodzowie partii rządzącej latają z porozpinanymi rozpork
> ami.
i ktos pozniej na sexaferze zarabia. Tylko pozostaje zywy problem - dziecko. Czy
ktos z GW pomyslal jak zareaguje srodowisko dziecka ? Do dzis szukaja jej
tatusia. Wiec propozycja adopcji jest jak najbardziej uzasadniona.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Przemoc w gimnazjach oddawna :(
Wniosek ogólny
Jednak lepiej(=zdrowiej dla uczniów i nauczycieli) było potrzymać dzieciarnię te
2 lata dłużej w podstawówkach. Nigdy nie mogłem dojść do wniosku, na co
potrzebne są gimnazja. Jakaś generalna reforma programowa nie nastąpiła, za to
wprowadza się w nowe(a i mniej przyjazne) środowisko dzieci w momencie ich
rozwoju, który raczej nie sugerowałby słuszności podobnej decyzji.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Przemoc w gimnazjach oddawna :(
mmkkll napisał:

> Jednak lepiej(=zdrowiej dla uczniów i nauczycieli) było potrzymać dzieciarnię t
> e
> 2 lata dłużej w podstawówkach. Nigdy nie mogłem dojść do wniosku, na co
> potrzebne są gimnazja. Jakaś generalna reforma programowa nie nastąpiła, za to
> wprowadza się w nowe(a i mniej przyjazne) środowisko dzieci w momencie ich
> rozwoju, który raczej nie sugerowałby słuszności podobnej decyzji.

I zdrowiej i taniej i bezpieczniej. Dzieci nie były narażone na zmianę szkoły. Klasy były zżyte.

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: SdPl wychodzi z klubu Lewica i Demokraci
To co napisałeś świadczy o tym, że jesteś zbyt prymitywny i
ograniczony, by prowadzić sensowną dyskusję. Ale to typowe u nazioli
i fanatyków, że wywyższają totalitarny, oparty na dyktacie wielkich
koncernów i indoktrynacji prawicowej, propagandzie liberalnej w
podręcznikach WOS, przymusowym wielbieniu papieża, religii w
szkołach, na którą niechodzenie staje się koszmarem dla
dyskryminowanego w środowisku dziecka, homofobię ustrój oraz
kreowaną przez niego koncepcje społeczeństwa opartego na
małżeństwie, które jest inną nazwą niewolniczego wyzysku kobiet i
rodzinie opierającej się na przemocy fizycznej i psychicznej wobec
dzieci. Zwalczają oni wszystko, co przeciwstawia się temu cynicznemu
porządkowi. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Podział uczniów!
A wiesz, że to stereotypy?
Geny? A wiesz kim byli rodzice meneli?
A czy jesteś przekonana, że praprapradziadkiem menela też był menel?
A czy wiesz, że wśród DDA jest więcej abstynentów niż wśród dorosłych dzieci
nie alkoholików?

Menelstwo w obecnej formie to wynalazek przemiany ustrojowej. Wcześniej żył
wśród "czy się stoi czy się leży", w mniejszej ilości i w słabszym natężeniu
swoich menelskich zachowań. Zaś urawniłowka pozwalała dzieciom meneli nie czuć
dystansu nie do nadrobienia do dzieci z "dobrych rodzin" i naabarot.

Owszem, są uwarunkowania środowiskowe. Zależy teraz na jakich ludzi dziecko
trafi aby mogło wyjść ze złego lub pozostać w dobrym środowisku. Dziecko
bogatych, wiecznie zapracowanych rodziców jest na dobrej drodze do zostania
małym przestępcą, które tak czy inaczej będzie próbowało zwrócić uwagę na brak
ciepła. Dziecko biednych, wiecznie stojących w bramie rodziców, może być
obdarzone uczuciem po uszy. Dziwi, że pedagodzy za punkt wyjścia ocen dzieci
przyjmują 1. suche, jednodniowe wyniki, 2. ilość kasy rodziców, a zapominają o
rzeczy decydującej o zachowaniu się dziecka i w szkole i wśród kolegów: o jego
poczuciu własnej wartości kształtowanym w pierwszej kolejności przez miłość
rodziców.

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: do pedagogów
do pedagogów
Witam,

studiuję kierunek, który ma niewiele wspólnego z pedagogiką. Przymierzam się właśnie do pisania pracy licencjackiej i wychodzi na to, że w swojej pracy będę musiała poświęcić rozdział wpływowi rodziny i środowiska na osobowość dziecka. Dodam, że chodzi tu o tzw. alternatywne środowisko; dzieci, a właściwie już dorosłych ludzi, którzy wychowali się w jednym z odłamów Wiejskich Społeczności Alternatywnych.
Czy moglibyście mi polecić jakąś książkę?
Z góry dzięki Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Rodzice
długo masz jeszcze zamiar nadstawiać drugi policzek? w imię czego
ciągniesz w toksyczne środowisko dzieci i męża. Przykre, ale nie
wszyscy nadają się na rodziców, twoi najwyraźniej nie. Źle trafiłaś,
ale wyszłaś na prostą, masz udaną rodzinę. Nie daj skazić swojej
rodziny przeszłością. Nikomu z was nie jest miło spędzać święta u
takich dziadków, daj spokój z tymi wizytami, spędźcie je w domu,
ciesząc się sobą.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Dylemat_prośba o poradę
Jeśli to jest mini żłobek, z kilkorgiem dzieci, to bym zapisała.
Cóż z tego,że nie ma grup wiekowych? Jest naturalne środowisko, dzieci starsze i
młodsze, jak w życiu.
W ten sposób zorganizowana jest opieka nad maluchami w Danii.
Większość dzieci chodzi do pół-prywatnych mini żłobków, gdzie jest 3-5 dzieci w
wieku od kilku miesięcy do ukończenia 3 lat.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Znowu chcą nas chronić
Czy kwestionujesz naturalne prawo dziecka do ...
... opieki i do środowiska sprzyjającego jego rozwojowi?

To nie pierwsza tutaj dyskusja, gdzie zamiast dobra dziecka dyskutanci troszczą
się o dobro dorosłych.

Były na tym forum postulaty, żeby ojcu dać równe prawo do opieki nad dzieckiem
jak matce. Dyskutanci tam też nie rozumieli, że opieka jest prawem dla dziecka
a dla dorosłego jest obowiąkiem. O tym, kto się będzie opiekował dzieckiem
decyduje ocena tego, co dla dziecka będzie lepsze.

Podobne niezrozumienie istoty prawa panuje w tym wątku. Orgie w domu w
obecności dzieci, pijackie awantury, czasopisma pornograficzne, filmy pełne
przemocy w TV ... - to są elementy środowiska dziecka, które powinny być
dowodami przestępstw popełnianych przez jego rodziców lub opiekunów.

Prawo zakazujące udostępniania dzieciom wydawnictw niszczących ich zdrowie lub
hamujących rozwój jest prawem w swej istocie liberalnym, gdyż ogranicza się
tylko do obrony praw człowieka. Taki sam charakter ma prawo zakazujące używania
w mieście samochodów wydalających trujące spaliny.

Jeżeli widzimy trupa z nożem wbitym w serce, to zaczynamy śledztwo i
domniemujemy, że popełniono zbrodnię. Tak samo oczywiste jest, że jeżeli
zobaczymy dziecko oglądające pornograficzne czasopismo, to musimy dojść do
wniosku, że ktoś popełnił przestępstwo. Kto tego nie rozumie, ten nie rozumie
prawa.

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: mądry i przemądrzała- rozwiązanie
Zbyt radykalizujesz, Betrado. Brak akceptacji to nie koniecznie dyskryminacja i
wyśmiewanie, a po prostu samotność, którą mało kto dobrze znosi, szczególnie w
tym wieku. O gnębieniu też ma mowy. Po prostu nikt (może przesadzam, nie wiem
dokładnie) nie ma chęci nawiązywania bliższego kontaktu z "rara avis". "Kujon"
przykleja się do takiej osoby tylko dlatego, że "przerasta"- może nie zawsze ale
często (wiele analogii w całkiem dorosłej psychologii społecznej), wystarczy, że
jedna czy dwie osoby tak rzucą, a już inni wstydzą się kolegować z kujonem. Znam
to. Szczególnie kiedy szkolne środowisko dziecka to "blokowiskowa" podstawówka. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Nie zasługuję na szacunek bo nie pracuję zawodowo
uczysz się i dzięki temu będziesz mądrzejsza od nich.
później też będziesz miała lepszą pracę.
chociaż dla małego będzie lepiej, jak pójdzie niedługo do przedszkola, bo będzie
mógł się więcej nauczyć z innym. rodzina nie jest jedynym środowiskiem dziecka,
a teraz jeszcze idą 6-latki do szkoły i aby za bardzo od nich nie odstawał.
kiedyś mojemu ojcu jego matka mówiła, że nie jest dobrze, że jego żona jest po
studiach wyższych. a zawsze pracowała na siebie i innych.
nie jest dobrze dla mężczyzny mieć mądrą żonę;)
ale, dzięki temu później w razie czego jest ona samodzielna i wszyscy mogą jej
nadmuchać:)wtedy to mąż musi starać się, bo wie, że ona jest zależna od niego.
faceci są leniwi i wygodni.
zawsze w rodzinie, szczególnie ze strony męża są jakieś powody, aby popsioczyć
na synową.
to jest jakby standard w polskiej rodzinie. muszą gdzieś znaleźć swoją czarną
owcę(ofiarę), aby odwrócić od siebie uwagę i wylać swoją czarę goryczy.


Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: matka wykształcona-czynnik ryzyka!
Gość portalu: osa napisał(a):

> Gość portalu: robol napisał(a):
>
> >
> > Generalnie uwazam, ze na patologie o ktorych tu mowa
sa
> > narazone dzieci z rodzin, w ktorych zostawia im sie
duzy
> > margines swobody - a nikt chyba nie zaprzeczy, ze
> > czesciej dzieje sie to wlasnie w rodzinach gdzie
matka
> > jest wyksztalcona, pracuje i nie uczeszcza na kolka
> > rozancowe.. takie dzieci "nie szanuja" rodzicow, bo
oni
> > nie sa dla nich absolutnymi autorytetami - sa
partnerami,
> > z ktorych pogladami mozna dyskutowac.
>
> niekoniecznie, znam rodziny, gdzie dzieciom nie
> pozostawia sie wiele swobody, o mocno tradycyjnym
> modelu (np. rodziny wojskowe)...
> dzieciaki nieźle kombinują..

racja - mysle, ze wazne jest takze to w jakim srodowisku
dziecko wyrasta - jesli w srodowisku obowiazuja inne
wzorce kulturowe jak w rodzinie to predzej czy pozniej
moze dojsc do zgrzytow. Znaczenie ma takze percepcja tych
zewnetrznych wzorcow - np. gdy dzieci sa silnie
zdominowane, lub nieakceptowane wsrod rowiesnikow
(religia, klasa spolecznai tp.). To bardzo skomplikowany
temat i wyprowadzenie jakichs wnioskow jest trudne.. Z
koniecznosci beda one bardzo ogolnikowe..

Pole do popisu dla demagogow..

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Chrzest na dwa sposoby
Rzeczywiście nie czytacie ze zrozumieniem
Ktoś już na forum zwrócił na to uwagę: głównym celem
opisanego "rytuału społecznego" jest zawiązanie relacji społecznej z
bliskimi przyjaciółmi rodziców, na wszelki wypadek, ale też po to,
by trochę poszerzyć najbliższe środowisko dziecka.
Dziwne? Sam mam lepsze kontakty z tzw. przyjaciółmi rodziny, niż z
rodzonymi wujkami. A celebracja tego faktu nic nie szkodzi, może
tylko podkreślić wagę takiego zabiegu.
Chciałbym, aby nikt nikomu nie odmawiał prawa do takiego przeżywania
życia, na jakie ma ochotę. Rpzmaite tradycje związują sią na naszych
oczach, żadna nie istniała "od początku świata" (łcącznie z
Kościołem), więc i ta nie powinna dziwić.
Nie musicie od razu chcieć tego dublować ale zrozumcie: ludzie mają
prawo wprowadzać swoje indywidualne przekonania w życie (oczywiście
jesli nie narusza cudzej wolności). Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: jak się sprawdza zlewozmywak z młynkiem?
panie arturze, jestem pod wrazeniem ogromu panskiej wiedzy.
jak rozumiem uczeszczal pan do liceum dla zapoznionych w rozwoju, bo wlasne
dziecko chrzestne opowiadalo mi z przejeciem o wizycie w oczszczalni sciekow
jaka odbylo wraz z cala klasa w ramach lekcji o srodowisku.
dziecko uczeszcza do szkoly podstawowej.
jak widze kuleje u pana znajomosc jezykow obcych, poniewaz podalam linki do
odpowiednich dokumentow po niemiecku i angielsku. nalezalo zadac sobie trudu i
je przeczytac.
reasumujac, z panska wiedza proponuje ubiegac sie o stanowisko w
niemieckim ministerstwie
ochrony srodowiska
jesli wpisze pan w wyszukiwarke ministerstwa slowo "abfallzerkleinerer" znajdzie
pan 7 urzedowych dokumentow na ten temat.
proponuje pospieszyc sie z kandydatura, bo jak widac ci niemieccy
kretyni-urzednicy w odroznieniu od pana nie maja bladego pojecia jak dziala
oczyszczalnia sciekow.


Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: "Piaskownica" Walczaka - wydanie drugie poprawione
Ja również miałam przyjemność oglądania sztuki „Piaskownica” i muszę
przyznać,że bardzo mnie się ona podobała. Jest zabawna, ciekawa i bardzo
przyjemna w obiorze. Co do samego jej znaczenia, to wydaje mnie się,że powinno
ono mieć charakter indywidualny gdyż każdy może wynieść z niej coś innego.
Dla mnie na przykład jest to opowieść o budowaniu związków damsko męskich.O
pewnym schemacie zachowań, który pozostaje w nas niezmienny niezależnie od
tego, w jakim wieku jesteśmy. Dlatego też w niektórych momentach sztuki możemy
postrzegać naszych bohaterów już nie jako małe dzieci a jako dorosłych ludzi.
Według mnie jest to opowieść o zauroczeniach, wzajemnej ciekawości drugiej
osoby, wspólnym odkrywaniu się, subtelnym rozwijaniu się uczuć a środowisko
dzieci jest idealnym miejscem do obserwowania i ukazywania takich zjawisk.
Ale w sztuce tej zawarty jest także element nieporozumienia, kłótni, zazdrości
i cierpienia, które są zjawiskami typowymi dla świata dorosłych.
Dla mnie „Piaskownica” to sztuka o strachu przed wyrażaniem swoich uczuć
niezależnie od tego, w jakim byśmy nie byli wieku.
Pozdrawiam i polecam Sztukę :)
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Uszatek - ten drań!
Oj, łobuziak z niego;) Ale z drugiej strony to przecież znak naszych
czasów, kiedy niemal notorycznie zmienia się miejsce zamieszkania,
udając się tam, gdzie jest praca, czy lepsze warunki. A poza tym, no
cóż, tak to już jest, że środowisko dziecka (w tym przypadku Misia)
również się zmienia- dzisiaj koledzy z piaskownicy, jutro ze
szkolnej ławki. Choć mi zawsze marzy się, by te przyjaźnie jednak
przetrwały...

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Niespokojny sen- neurolog???
Ja już po wizycie.Co do snu to powiedziała że taki urok dzieciaczka absolutnie nie kazała się przejmować, że tak mało i krótko sypia.Mówiła aby jeszcze raz dokładnie obejrzeć środowisko dziecka czy nie jest za ciepło/zimno, sucho/wilgotno.Kiedy budzi sie w nocy na zabawę nie kazała podejmować żadnych rozmów , nie podawać zabawek, nie zapalać światła.Czyli rzeczy oczywiste Zaproponowała także aby ewentualnie podawać na noc jakąś kaszkę aby dziecko było bardziej syte.Ja już to próbowałam wcześniej i nie podziałało .Powiedziała że taki etap normowania snu dziecka może trwać do 3-go roku życia i kazała się poprostu uzbroić w cierpliwość.Więc na wizycie byłam, wysłuchałam ale żeby to wniosło coś nowego to nie.Więc pewnie również nie masz się czym martwić takie mamy egzemplarze i już.Pozdrawiam i życzę cierpliwości. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: RITALIN
Och, kilka slow w uzupelnieniu, przed strttera (atomoksetyna)- ekscytacje tym
lekiem na dlugo przed rejestraja wywoluje jak widac bardzo skuteczny dzial PR
firmy Eli Lily, nb.dzialanie atomoksetyny jest mniej skuteczne niz
metylfenidatu - ma jednak inne nazwijmy to zalety, wczesniej bedzie concerta
zarejestrowana w zeszlym roku.
Leki ktore moga dzialac niekorzystnie na watrobe tez sie stosuje, tylko
monitoruje sie rownoczesnie watrobe, chodzi o pemoline ( byla kiedys
zarejestrowana w Polsce z innym wskazaniem ) ,nazwa handlowa CYLERT, stosuje
sie gdy nie pomagaja inne leki "pierwszego rzutu'.
leki jednak szanowni dyskutanci pozostawcie lekarzom, a skoncentrujcie sie na
tym co od was zalezy,a wiec srodowisko dziecka i sposob z nim komunikacji
pozdrawiam Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze
>>>W nowym idealnym świecie Gabrysia przez osiem lat....

no właśnie ten świat nie jest idealny, a już najmniej idealnym
miejscem do zawiązywania przyjaźni czy choćby nawiązywania
znajomości jest to, co zwykle uważamy za naturalne środowisko
dziecka/nastolatka: szkoła, w której wszak spędza połowę lub ponad
połowę dnia. szkołę zaludniają dziwni osobnicy i osobnice w rodzaju
kopiec esmeraldy (nie pamiętam, w którym ona była tomie, ale
traktuję ją oczywiście jako symbol), dzieci i nastolatki w klasie są
głupie albo wredne - albo jedno i drugie. na koloniach też można co
najwyżej być pobitym, jak kozio, a nie fajnie spędzić czas z
rówieśnikami.
w tej sytuacji naprawdę można mieć znajomych tylko z kręgu
rodzinnego, nieprawdaż.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Bunt w łódzkiej szkole - rodzice zabierają dzieci
magdajeden napisała:
"gratuluję pam param pam faszystowskich metod wychowawczych.
dzieciak potrzebuje pomocy psychologa i psychiatry a nie usuwania ze szkoły. to
dorośli sobie z nim nie radzą i nie tylko rodzice ale nauczyciele też - a jedni
i drudzy są od tego właśnie żeby sobie radzic.
fajnie tak ferowac wyroki znając pól prawdy lub jeszcze mniej (wyraźnie
stronniczy artykuł)"

No, no... to juz faszystą zostałem...
Pomimo to, podtrzymam moją opinię - jeśli dzieciak sam nie posuwa się do
rękoczynów, to wszelkie kary cielesne są w najwyższym stopniu niewskazane.
Natomiast jeśli atakuje wszystkich na swej drodze i ma głębokie przekonanie
(kto mu je wpoił, jak nie rodzice w domu?), że nie "oberwie" za to w tej samej
walucie, to JEDYNĄ metodą pokazania mu, że się myli bedzie lanie. Może nie
zaraz chłosta bykowcem po plecach (Saudi Arabia się kłania...), ale takie
lanie, żeby wiedział, że będąc nijącym można stać się bitym.
Akurat z opisu sytuacji wynika, że rozwydrzony bachor, kandydat na mordercę
(jeśli wolno bezkarnie bić, to może i zabić też można?) trafił w środowisko
dzieci kulturalnych, zapewne inteligenckich, które się nie potrafiły obronić.
Gdyby to było gdzieś w Warszawie na Szmulkach albo na starym Czerniakowie i w
klasie było kilkoro dzieci "ludzi z dzielnicy", szybko by go "wychowano"...

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Dziecko urodziło dziecko
aankaa napisała:

> pozostaje wierzyć, że w "środowisku" dziecko zostanie zaakceptowane. Jego
matka
>
> też. Napewno nie zostanie wyrzucone przez okno ani pozostawione na śmietniku.
>

tylko szkoda, ze cos takiego na rozwoj emocjonalny raczej nie wplywa
korzystnie.
no i jak "dobrze pojdzie" w wieku lat 24 zostanie babka ...

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Żona zaszalała z tym drugim - ja też oszaleję...
marek_gazeta napisał:

> Po drugie - wytłumaczenie kobiecie w spokojnej, rzeczowej rozmowie, że nie chce
> się mieć z nią dzieci, bo matką byłaby do niczego, jest jak - bo ja wiem - prz
> ekreślenie sensu bycia razem. Niezależna finansowo i silna emocjonalnie kobieta
> powinna po takiej rozmowie spakować się i wyjść. I już nie wrócić. No bo po ch
> .j komu takie małżeństwo?

Mozemy takze zalozyc, ze decyzja o zaniechaniu prokreacji nie byla bezzasadna.
Podam przyklad, (Errare nie poczuj sie urazony, ani przymuszony do zwierzen -
przyklad jest czysto hipotetyczny, celowo dosc ekstremalny, nie chce sugerowac,
ze Twoja zona ma podobne problemy) - gdybym miala meza pijacego alkoholika
(przemocowca, czlonka tejemniczej sekty, uzaleznionego od narkotykow -
niepotrzebne skreslic), przy ktorym postanowilabym wiernie trwac (abstrahuje czy
z milosci, w imie zasad, czy np z powodu finansow), to uwazam, ze moim
obowiazkiem byloby zadbanie o to by nie sprowadzic w tak trudne srodowisko dziecka.

Zona autora watku chce kontynuowac z nim zwiazek pomimo tych gorzkich slow,
ktore uslyszala - byc moze jest zalezna finansowo i/lub emocjonalnie, lecz nie
mozemy tez wykluczyc, ze poniekad uznala ich zasadnosc. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Zaczęły się lekcje w łódzkiej szkole międzynaro...
Ja bym proponowal utowrzenie bardziej 'normalnej' szkoly z nauczaniem
dwujęzycznym polskim i angielskim (cos w rodzaju szkoly prywatnej) otwartej
takze dla dzieci polskich. Oplaty dla dzieci 'polskich' powinny byc dotosowane
do poziomu zarobkow w Lodzi. W ten sposob szkola mogla by funkcjonowac
normalnie jak kazda inna. Nowo przyjete dzieci biznesmenow mialy by dodatkowy
program dostosowany do ich umiejetnosci i kraju pochodzenia by pomodz im w
asymilacji wyrownania zaleglosci, czy tez nauki polskiego i polskiej kultury.
Dzieki temu dzieci poznawaly by nowych kolegow i lawiej wchodzily w nowe
srodowisko. Dzieci musza byc wsrod rowiesnikow. Doswiadczenie uczy ze
dzieciaki asymiluja sie bardzo szybko, tym bardziej gdy sie im w tym pomoze.
Miec tylko kilkoro czy kilkanascie dzieci w klasie czy szkole to absurd.
Przeciez by uczyc w ten sposob to mozna wynajac korepetytorow, a nie o taki
system chodzi. No i nie mozna zawyzac oplat bo wtedy szkola staje sie zbyt
elitarna jak na lodzkie warunki. Podobne praktyki stosuje sie w Australii gdzie
dzieci nowo przybylych emigrantow kieruje sie do normalnych szkol i organizuje
dodatkowe zajecia w zaleznosci od potrzeby by ulatwic im asymilacje. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Miasto pomaga rodzinie Brajana
Myślę, że nie bez powodu rodzice mieli ograniczoną władzę rodzicielską nad
dzieckiem. Dzieci w tej dzielnicy są bardzo zaradne życiowo. Tato myślał pemnie
o sobie.Może jestem złośliwa, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu,że w takim
środowisku dziecko to epizod, a może światełko w tunelu dla dziwnych dorosłych. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Dziwne praktyki opłat w kieleckich przedszkolach
Przesada nie jest dobra, ale.. uważam, że w przedszkolach są gorsze problemy.
Już ktoś napisał o wszawicy...
A co z paleniem przez personel przedszkolny w przedszkolu?
np. na Krakowskiej są panie, które palą niby w kotłowni, co z tego jak dzieci
muszą tamtędy przejść by pójść na zajęcia dodatkowe. Smród rozchodzi się aż na
piętro. Koszmar.
A co z koszmarnym jedzeniem w niektórych placówkach?
np. na Chopina stały jadłospis to parówki, mortadel i barszcz biały. Ile można?
Gdzie warzywa? owoce? zdrowe mięso? mleko?
A co z wszelkiego rodzaju pasożytami?
Standardem jest, że dzieci chorują, a rodzice nie zgłaszają i przedszkole nic z
tym nie robi. Glista ludzka to standard, a konsekwencje i leczenie, ciągle
przebywającego w takim środowisku dziecka, niełatwe.
Mozna by tak pisać... tylko czemu tym się nikt nie zajmie. A dzieci chorują... Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Sąd po stronie babki przeciw matce lesbijce
głupoty opowiadasz
nie sad odebrał dziecko matce w jeden dzień, tylko matka je
pozostawiła u babki na wiele miesięcy

/

potem chciała je odebrać i sąd w jeden dzień nie pozwolił na
gwałtowną zminę środowiska dziecka/

rozpoczął się proces , który trwał nie jeden dzień, lecxz DWA LATA i
dopiero tersaz zapadł wyrok,o którym twierdzisz, ze zapadł jednego
dnia/

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: TRZEBA RATOWAĆ PRZEDSZKOLE PRZY RÓŻANEJ !!!!!!!!!!
Kazdy mądry pedagog wie, że to w jakim środowisku dziecko spedziło pierwsze
lata życia ma ogromny wpływ na kształtowanie jego osobowości. Takim miejscem
gdzie pod fachową i czułą opieką rozwija sie maluch może być właśnie
przedszkole. dwoje moich dzieciaków spędziło najszczesliwsze lata dzieciństwa
własnie w takim przedszkolu - obecnie miejskim, dwa lata temu jeszcze
wojskowym. I przerabialismy jako rodzice wszystko to co zafundowano rodzicom na
Rózanej: jedynie słuszna ratuszowa prawdę, opartą wyłacznie na uporze
urzędnika, który ma monopol na nieomylność, niepokój o dzieci, ktore jak
przedmioty miały byc przeniesione do innych przedszkoli, straszenie rodziców i
nauczycieli ...Nagle ratusz zmienił zdanie. Teraz Smiejemy się, ze do
przedzkola jest tylu chetnych co do SGH. Swoje dzieci próbują umieszczac w
placówce notable i krewni królika. A my , rodzice cieszymy sie, że sie nam
udało. I beton mozna pokonać. Rodzicom życze naszej wytrwałości. Mama z
przedszkola nr 5 Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Qrde, wiecie co...
arwena napisał(a):

> ja juz po pieciu
> i wszystko coraz mniej fajowsze
>
> pomocy
> co sie robi jak sie jest na dnie i widzi drugie i trzecie i czwarte jeszcze
> duzo nizej pod soba?
Mi pomógł weekwend w gronie obcych, obce środowisko, dzieci, którymi trza się
zająć, śnieg, s666anna itp... Mnie jest lepiej na duszy... Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Boisko przy SP 114
Polecam SP 52, do której też masz blisko, chyba bliżej niż do 114.
To naprawdę fajna szkoła, w której nie robi się nic na pokaz,
a atmosfera jest dużo lepsza, niż w 114, środowisko dzieci też
jest na wyższym poziomie.
W 52 jest atmosfera nauki, a w 114 atmosfera rywalizacji:
konkursy, pokazy, kto lepszy i inne takie tam.
Na naukę mało czasu zostaje. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Jedenastoletni Zbyszek - bezkarny małolat
Z zachowania matki wynika jednoznacznie, że jej postrzeganie rzeczywistości
jest w dużym stopniu zaburzone. Skoro syn zachowuje się w taki sposób w tym
wieku, najprawdopodobniej jest to objaw zaburzeń matki i ona powinna w
pierwszej kolejności zostać poddana terapii, lub- najlepiej- cała rodzina
jednocześnie. Musimy pamietać ze nie ma złych dzieci, złe zachowanie jest
bezrefleksyjne w tym wieku i to zawsze jest komunikat o stanie rodziny lub
środowiska dziecka. Jednak w Polsce jak w każdym cywilizowanym kraju nie ma
przymusu terapii psychologicznej lub psychiatrycznej. Prawdopodobnie cała
sprawa skończy się źle, przez odebranie praw ucierpi dziecko a nie matka bo ona
będzie przekonana o niesprawiedliwości świata. A chłopak raczej nie przestanie
terroryzować szkoły bez terapii. Co najwyżej sterroryzuje ośrodek do którego
prędzej czy później trafi. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Po zabójstwie nastolatki pod Lesznem
Po zabójstwie nastolatki pod Lesznem
W artykule, który znajduje się w dzisiejszej, poniedziałkowej, wyborczej,
który jest dostepny równiez pod ponizszym linkiem
www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,987397.html
znajduje się nastepujacy fragment
"W Górze nikogo to nie dziwi. Takie tu środowisko - dzieci rodzą dzieci,
prawie każdy ma konflikt z prawem."

Ten cytat oburzył mnie. Jest to jawny przykład manipulacji. Przypisywanie
zachowania kilku zwyrodnialców całej społeczności małego miasteczka.
Czy autorzy mogą w jakikolwiek sposób uzasadnić twierdzenie zawarte w tym
fragmencie? Czy dysponuja danymi ststystycznymi z który wynika, że z 12 000
mieszkańców prawie każdy (to znaczy ilu? 11 999??) ma konflikt z prawem?

Autorzy: Małgorzata Wyszyńska, Ada Kondratowicz, Jakub Stachowiak; współpraca
Tomasz Toboła stosują się do starego rzymskiego przysłowia: "Rzucaj błotem,
a zawsze się coś przylepi"

Panie Michnik, czy potępi Pan ten przejaw chamstwa swoich prcowników? Ja,
jeszcze wierny czytelnik wyborczej (nie jestem już przekonany, czy zasługuje
na pisanie swojego tytułu z dużej litery), wzywam Pana do tego. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Po zabójstwie nastolatki pod Lesznem
Skąd to oburzenie? Wypracowanko napisane jest poprawnie, bez specjalnych
emocji, nachalnych sugestii czy przerysowań. Pełny fragment, który zainspirował
autora do podjęcia wątku brzmi: "[...] Jego ojciec siedzi w więzieniu, matka
jest bez pracy. Rok temu Piotr za napad trafił na jakiś czas do schroniska dla
nieletnich w Głogowie. Przerwał naukę. W GÓRZE NIKOGO TO NIE DZIWI. TAKIE TU
ŚRODOWISKO - DZIECI RODZĄ DZIECI, PRAWIE KAŻDY MA KONFLIKT Z PRAWEM." No i o co
chodzi? Coś jest przekłamane, czy naciągnięte ponad miarę? Nie wydaje mi się.
Pozdrawiam Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Po zabójstwie nastolatki pod Lesznem
Gość portalu: Paweł napisał(a):

> W GÓRZE NIKOGO TO NIE DZIWI. TAKIE TU
> ŚRODOWISKO - DZIECI RODZĄ DZIECI, PRAWIE KAŻDY MA KONFLIKT Z PRAWEM." No i o co
>
> chodzi? Coś jest przekłamane, czy naciągnięte ponad miarę? Nie wydaje mi się.

Prawie każdy ma konflitk z prawem? Jakieś statystyki?
Ile to prawie każdy - 70, 80, 90, 99%? Nie mieszkam w
Górze (akurat w Jeleniej Górze ), ale wynika z tego
że tam margines stanowią ludzie normalni. No nie wiem,
GW jako tuba politycznej poprawności, dość łatwo
potrafi uogólnić, gdy idzie o 'polskie ciemne masy'. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Pytanie o Tyu, Perłę, Miriam, Luzera, Basięw...
snajper55 napisał:

> Perła pisał inaczej. Wtedy to było bardzo fajne forum.

Przypomnijmy kilka faktów, Perła był żydofilem, bez znaczenia
jakiego tematu to dotyczyło trzymał się dokładnie wytyczonego
szablonu narzuconego ogółowi przez kłamliwe środowisko. Środowisko,
przypomnę, które ma na swoim sumieniu zbrodnie najwyższej rangi. To
środowisko dzieci i wnuków Komunistycznej Partii Polski,
Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy...

Nie on pierwszy i nie jedyny, który przejrzał na oczy, bo kłamstwo
było narzucane zbyt nachalnie i bezczelnie, jednocześnie ci którzy
się nim posługiwali odkryli swoje prawdziwe oblicze. Ich motywy
sprowadzały się do walki z Bogiem, religią i kościołem. Taki sam
jaki przyświecał ich dziadkom i pradziadkom.

Były tutaj na forum osoby dość prominentne, którzy oczy przecierali
ze zdumienia widząc co tu było pisane. Byli i poszli sobie, ale
Perła był tylko jednym z tych, którzy zrobili zwrot o 180 stopni.
Przyglądał się, obserwował i jest takie przysłowie... jeżeli coś się
porusza jak kaczka, je jak kaczka i wygląda jak kaczka... jest kaczką
Jak już wspomniałem, czar minął bezpowrotnie....
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: emigranci 1980-2000 ktorym udalo sie zostac KIMS'
jesli ktos robi cos w zyciu z tego powodu, ze chce komukolwiek cokolwiek
udowodnic to oznacza, ze jest niedorozwinietym emocjonalnie idiota o umysle 12
letniego dziecka, ktore na sile chce pokazac jakie jest nadzwyczajne.
Czy Rakowskiemu Arturowi to sie przytrafilo, nie wiadomo. Jak juz pisalam znam
troche srodowisko dzieci "wladcow" dawnego PRL-u. Zadne z nich nie odznaczalo
sie ani specjalnymi zdolnosciami, ani specjalnym samozaparciem, ani specjalnymi
ambicjami. A znalam ich wielu. Wszyscy oni uwazali, ze sa absolutnie
nazwyczajni i godni podziwu tylko dlatego, ze sa dziecmi prominentow PRL-u.
Jedyne czego sobie w zyciu zyczyli to luksus, ktory mozna osiagnac jak
najmniejszym kosztem. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: dolar kanadyjski bije wszellkie rekordy
Ale glupoty piszesz. Emigracja lat 80-90 dorobila sie kurnikow, a nie domow,
prosze nie mylic pojec. Samochodow- trucicieli zatruwajacych srodowisko. Dzieci
wyksztalconych do brania dragow i podkladania bomb. Taka jest rzeczywistosc
polskich kanadyjczykow. Wyjechales z Polski to wara od Niej i nie wypowiadaj
sie. Jest Ci dobrze, to zyj i niekrytykuj ludzi mieszkajacych w Polsce

Wkurza mnie tylko takie zachwalanie swojego przy użyciu jakiejś agresywnej
argumentacji. Wygląda to tak mniej więcej jakby ludzie chcieli przekonać siebie
samych, że dobrze zrobili szukajac akceptacji u innych tudzież ich poniżając.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Marzenie kazdego emigranta z Polski
Zgadzam się w 100%. Większość emigrantów nie wraca do Polski bo nie ma z czym,
więc motywuje swoje pozostanie na emigracji opluwaniem swojego rodzinnego kraju
(patrz wypociny kretyna o nicku Zupka_Nazi), bo przecież wstyd się przyznać, że
chętnie by się wróciło ale kasy mało. Oczywiście są też, tacy co dorobili się
po 20 latach spłaconego domu, więc mają jakiś kapitał ale w tym czasie wrośli
już w nowe środowisko, dzieci wychowały się w nowym kraju więc powrót jest
raczej niemożliwy. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie...
W podobnej sytuacji ochrzciłam 3 tyg temu
Mam 3 dzieci. Chodzą do 4 i pierwszej klasy. Najmłodsza ma niespełna
rok. Starsze zmieniły własnie szkołę, straciły swoich przyjaciół,
znajome środowisko. Dzieci w nowej szkole zaczęły się z nich śmiać.
Do tego wychowawcą strszej córki jest katecheta... Obie zaczęły
nudzić mnie i chrzest. Mnie było o tyle trudniej, że sama ochrzczona
nie byłam, a moi rodzice są ateistami. Ja uczęszczam do kościła
ewangelicznego już od prawie 20 lat! Poszłam do księdza i
przedstawiłam całą sytuację. Dodam, że mój mąż na chrzest sie
absolutnie nie zgadzał. Ale ponieważ jeteśmy w trakcie rozwodu, nie
zamierzałam go pytać - nie mieszka z nami. Wszystko to opowiedziałam
księdzu. Troche kręcił nosem, że ja nie mam chrztu. Ale w końcu się
zgodził, choć musiałam obiecać, że przemyślę sprawę własnego chrztu.
I stało się - 10 listopada, po Mszy odbył sie chrzest moich córek.
Znalazłam 6 chrzestnych, w tym jednego z czatu....
Mąż nic nie wie. Dzieci chodzą sobie spokojnie na religię. W
niedzielę do kościoła nie chodzimy. Modlitw uczymy się na pamięć.
Pomagam im, ale wypowiadam swoje zdanie. Tłumaczę.
Myślę, że ten chrzest nie zamknie im drogi do podejmowania
świadomych, samodzielnych decycji w przyszłości. A tymczasem nie są
tymi "innymi" w stadzie owiec. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: korona
> Czy nie jest to wynikiem oddziaływania takiego "wychowawcy" jak ty ???

W bardzo małym stopniu. Podstawowym błędem i rodziców, i wychowawców, i
"wychowawców"-katechetów jest przekonanie, że to oni wychowują dzieci. Tak jest
tylko do 7-8 roku życia. Potem dzieci wychowuje całe otaczające je środowisko.
Dzieci szybciej uczą się myśleć, niż ci się wydaje. I widzą, że opis świata nie
pasuje im do obrazka. Widzą zakłamanie, po prostu oszustwo z tej strony.
Dodatkowym nieszczęściem jest kołtuństwo ich religijnych na pokaz rodziców.

>Nie martwię się tym, gdyż jak pokazuje to rzeczywistość p
> aństw najbardziej zlaicyzowanych, sytuacja ta jest przejściowa. >Takie
społeczno ści wymierają, mając najwyżej po 1 - 2 dzieci, które >później mają ich
jeszcze mniej, albo stają się konwertytami na islam >:)))

To już nie moje zmartwienie, że żyjesz w świecie iluzji. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: "Bóg jest miłością" - encyklika Benedykta XVI
A czy muraż który ma problemy z żoną...

Chyba jego zadaniem jest egzekwowanie prawa a nie wychowanie dzieci, za to mu
nie płacą. Poza tym osoba nie może brać odpowiedzialności za czyny innych.
Podałeś raczej zły przykład. Zwolnienie powinno wynikać z nieporządanych cech
sędziego a nie charakteru jego syna - na który wpływ w większym stopniu ma
środowisko. Dziecka w pojedynke się nie wychowuje - chyba żeby go przywiązać na
łańcuchu do budy i izolować ;)

Ja mam dla ciebie inny przykład. Jeśli bierzesz człowieka z ulicy który nawet
nie widział aktu prawnego, dajesz mu togę i robisz z niego sędziego rodzinnego,
to jakie ma kwalifikacje do wykonywania tej pracy?

Oczywiście wszystkie niezbędne - jeśli tylko jest papieżem ;) Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Współpraca pol-szwedz.
Hemspråk jest przeznaczony dla uczniow, u ktorych jezyk ten jest uzywany na
codzien w domu i jest "zywym elementen w srodowisku dziecka".

Natomiast jezyk dodatkowy nie jest scisle ustalony, i jesli zbierze sie grupa
uczniow chcaca sie uczyc jezyka wloskiego jako nyborjarspråk, to szkola ma
obowiazek o takiego nauczyciela sie postarac. Znam osobiscie takie przypadki. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Dzieci spalily psiaka
Dzieci spalily psiaka
Nie komentuje, bo nie jestem w stanie objac rozumem tego okrucienstwa. To, co sie tam stalo, az prosiloby sie o jakis reportaz - bo smierc szczeniaka to wierzcholek jakiejs upiornej gory lodowej, w czym maja udzial i rodzina i nauczyciele, i cale srodowisko. Dzieci zachowuja sie tak, zeby byc premiowane w otoczeniu, widac gdzies byla zgoda na taki brak empatii. Filmowanie wszystkiego swiadczy, ze byly calkiem swiadome tego co robia, i zapewne chcialy ten film puscic gdzies dalej w obieg.

wiadomosci.onet.pl/1783270,11,item.html Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: LUTY 2005!!!
Calla
wiem tylko, że można brać paracetamol i rutinoscorbin. Poza tym nie wiem
dokładnie, czym można się leczyć. Wiem natomiast z lekarskich źródeł, że jeśli
masz gorączkę, to lepiej wziąc nawet coś silniejszego (ale w konsultacji z
lekarzem) niż nie brać, ponieważ twoja gorączka jest to podniesienie
temperatury twojego ciała, a więc i środowiska dziecka. Czytałam ostatnio, że
podniesienie temp o 1 stopień moze już negatywnie wpłyać na rozwoj układu
nerwowego.
Na pewno możesz spróbować leczyć się ziołami, ale na pewno nie sama, tylko u
prawdziwej homeopatki. Ja sama korzystałam z takiego leczenia i efekty były.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Proszę o opinię - czy to alergia, astma...????
Jedno nie wyklucza drugiego- wiekszość przypadków astmy ma podłoże alergiczne a
u twojego synka tak to wygląda. dobrze byłoby gdybyś miała dobrego lekarza
alergologa -pulmonologa który prowadziłby ci małego. a że testy nie wyszły- nie
muszą, może jak będzie miał ok. 4 lat powtórzysz to wyjdą , wtedy będzie
łatwiej bo będziesz mogła wyeliminować częśc alergenów a przynajmniej
ograniczyć ze środowiska dziecka. Wydaje mi się że jak nie ma temperatury to
zwykle lekarze nie dają antybiotyków na zap. oskrzeli u alergików, tylko
wziewy, przeciwhistaminy i np. singular. Powodzenia. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: może nie pokarmowa?
U nas to samo ( Jeździmy już do trzeciego lekarza - poprzednicy upierali się
przy alergi pokarmowej. Iwo jadł już sam bebilon amino i 0 poprawy. Ostatni
lekarz postawił na alergię kontaktową, myślę, że ma rację. Zmieniliśmy miejsce
zamieszkania - środowisko dziecka. Była poprawa, teraz nawrót. Szukam dalej...
Pewnie ograniczenie diety - właściwie wyeliminowanie wszystkiego prócz mleka -
też ma swoje negatywne skutki w tym przypadku. Niestety faktycznie wielu
lekarzy upiera się wyłącznie przy skazie białkowej. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: cukier w kaszkach
Ciągle się zastanawiam dlaczego akurat teraz ( a przynajmniej od kilku lat) i skąd przyszła moda na takie zdrowe odzywianie. Kiedyś rodzice nie zastanawiali sie czy dana potrawa ma w sobie za dużo soli lub cukru jak dla małego dziecka. Moja mama nigdy nie gotowała mi rzeczy niesolonych i niesłodzonych (czyt. nieprzyprawionych) a z nerkami i z zębami nigdy nie miałam problemów. Czasami wydaje mi się że na takiej modzie ktoś po prostu chce zarobić troszkę kasy. Zresztą tak samo jest ze sprawa czystości w środowisku dziecka, najlepiej żeby nie było zarazków, bakterii itp. Ale potem dziecko przy najmniejszym kontakcie z kurzem czy np. piaskiem w piaskownicy często dostaje wysypki. Dlatego uważam że każdy powinien postępować według własnego sumienia i czy to jest metoda wyczytana z książki, czy usłyszana od lekarza, czy z innego źródła nie ma znaczenia. Pozdrawiam Wszystkie Zdrowo Odżywiającę Swe Dzieci eMamy. Niezdrowo żywiąca swego Cezarka Aga. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Szczepienia - bardzo sensowny artykuł.
Popieram zosię.
Ja tez nie jestem przeciwniczka szczepień jako takich, lecz to rodzice powinni mieć wybór.
Powinni wraz z wezwaniem na szczepienie zostać poinformowani jaka szczepionka będzie podawana, jakiego producenta, jakie są wskazania (za) i jakie ewentualne skutki uboczne. Tego niestety nie ma……….

Druga sprawo dziecko powinno być całkowicie zdrowe i nie chodzi tu tylko o przeziębienie.
W naszym przypadku małego zaszczepiono pomimo iż miał kupki ze śluzem (teraz zdiagnozowane ma nieswoiste zapalenie jelita, nie wiadomo czy wówczas nie miał lub czy nie rozwinęło się po szczepieniu). Lekarz stwierdził że nie jest to przeciwwskazaniem do szczepienia (a ja posłuchałam bo wówczas jeszcze wierzyłam lekarzom) i dopiero zlecił badania.
Moje dziecko w tydzień po szczepieniu w ogóle przestało jeść…. (bez komentarza)
Czy zapalenie jelit nie jest cięższe niż katarek który jest przeciwwskazaniem do szczepienia???? Nie sadze, tylko takie objawy się bagatelizuje, a potem pojawiają się powikłania…

Trzecia sprawa na która zwróciła uwagę Zosia to że w naturalnym środowisku dziecko nie styka się z kilkoma wirusami na raz (3,5,a nawet 7). Przy szczepieniach pominięta jest naturalna droga przemieszczenia wirusa, dostaje się on bezpośrednio do krwi (nienaturalny sposób).
Poza tym niech ktoś mi powie po co szczepić 6 tygodniowe niemowlę na tężec przecież ono nie bawi się w ziemi jest dmuchane i chuchane. Dlaczego nie szczepi się dopiero dziecka w wieku 8-9 miesięcy….. Pewnie bo by zabrakła czasu na podanie tych wszystkich szczepionek dawek przypominających i firmy farmaceutyczne by mniej zarobiły..
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: objawy salmonelli??
Wszystkie objawy które wypisałaś mogą, lecz nie muszą świadczyć o salmoneli. U
mnie też choróbsko rozpoczął mąż (wysoka temperatura, ogólne rozbicie i
oczywiście biegunka), po tygodniu bezskutecznego leczenia poprosił lekarza o
skierowanie na badanie kału i niestety wyszła salmonella. Wraz z wynikiem
zawitał do domu sanepid i cała rodzina dostala skierowanie na badania (wymaz z
odbytu). Niestety okazało się że zarażone są równiez dzieci (miłay wówczas
neispełna dwa lata). Dzieciaki i mąż dostały Nifuroksazyd. Po dwóch tygodniach
od rozpoczęcia leczenia zrobiliśmy kontrolne badania. Mąż z córką ok, synek
dalaj miał to świństwo. Lekarz nie kazał jednak nic już podawać. Oczywiście
przy salmoneli nie wolno jeść słodyczy (ta pani bardzo lubi słodkie
środowisko). Dzieci zniosły choróbsko i abstynencję od słodyczy doskonale,
nawet jak ich ktoś częstował to nie brały i mówiły ze mają "ory brzuszek". W
rezultacie po kolejnych dwóch tygodniach bez słodyczy wynik wymazu u synka był
negatywny. w ten sposób pozbyliśmy się tego świństwa. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: tiki nerwowe po ospie
Mój synek w zeszłym roku (jego pierwszy rok w przedszkolu) przechodził bardzo
dużo chorób w krótkim czasie: ospę, szkarlatynę, liczne zapalenia uszu i
oskrzeli. Też zaczął mieć tiki (w postaci zaciskania powiek co chwila), którymi
bardzo się przejmowałam. Również były bardzo nasilone. Nigdy wcześniej nie miał
żadnych tików. Odwiedziłam neurologa (synek miał wcześniej wstrząs mógu, więc
bałam się że to mogą być jego konsekwencje), okulistę.
Neurolog powiedział, że bardzo wiele dzieci ma w pewnym okresie rozwoju różne
tiki i zwykle nie trwają one dłużej niż pół roku. Okulistka kazała ignorować. W
końcu pediatra (która też mówiła, żeby nie zwracać na to przesadnej uwagi)
poleciła podawać magnez i witaminę B6 i zestaw multiwitaminowy. Odradziła
wizytę u psychologa, upewniwszy się uprzednio że w środowisku dziecka nic się
nie zmieniło w ostatnim czasie.
Synkowi po około 2 miesiącach przeszło. Nie wiem czy tiki były skutkiem
niedoboru witamin i minerałów wypłukanych przez antybiotyki czy przeszłyby same
z siebie...
Na Twoim miejscu odwiedziłabym neurologa i pediatrę.
Życzę szybkiej poprawy!
Pozdrawiam, Sylwia Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Sepsa w klasie!Co robic?!
Efekty pewnych działań służby zdrowia nie pojawiają się od razu wiem
to dobrze. Mamy teraz epidemię alergii ponieważ przez lata wzastało
zanieczyszczenie środowiska, a dzieci były wychowywane w sterylnych
wręcz warunkach. Kraje zachodnie już się nauczyly, dbają o
środowisko, dzieci w szkole bardzo dużo czasu spędzają na świeżym
powietrzu, szczepień jest bardzo mało. Antybiotyk-tylko w bardzo
ciężkim stanie. U nas na razie żadnej profilaktyki nie widać, a więc
mamy coraz więcej efektów w postaci min. sepsy u dzieci. Te bakterie
istniały ZAWSZE i KAŻDY Z NAS miał z nimi kontakt, zapewniam Cię.
Nie każdy ma alergię i nie każdy zachoruje na sepsę, niemniej jednak
tendencja jest wzrostowa, a to o czymś świadczy. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: mama dzidzia chora psychicznie...
Uczciwie podchodząc do sprawy, jeśli Twój niepokój jest bardzo silny, możesz
mieć trudności z zaakceptowaniem dziecka, o którym piszesz. Te trudności mogą
być na tyle poważne, że mogą Cię przerosnąć. Ryzyko jst, choroba matki może
stanowić obciążenie.
Natomiast jeśli chodzi i choroby psychiczne, b.podoba mi się koncepcja - 100%
geny, 100% wychowanie. Gen może być, ale środowisko dziecka wpływa na jego
aktywowanie się lub nie. Genów nie zbadasz także u własnego dziecka.
Kluczowe jest jednak dla mnie Twoje nastawienie. Kiedy czytam Twoje posty, bije
z nich lęk. Zastanów się, głównie dla dobra dziecka. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Zmiana imiona u dziecka adoptowanego
Właśnie tłumaczę że nie chodzi o takie imiona, które są ok, tylko "inne byłoby
ładniejsze", a o takie, które w środowisku dziecka byłyby postrzegane jako
ośmieszające. W jednym środowisku będzie to Genowefa albo Zyta, w innym -
Dżessika. Nie Kasia, Marysia czy Ania, bo to imiona tak popularne i dobrze
znane, że w żadnym środowisku ośmieszające nie będą. Zmiana imienia z Kasi na
Klarę byłaby (w moim odczuciu) w imię własnego widzimisię (chociaż pewnie mogą
być różne sytuacje, dajmy na to - imię dziecka kojarzy się nieodparcie z kimś
kto wyrządził rodzicom krzywdę...)
Ale ja raczej nie przewiduję adopcji dziecka, a tym bardziej zmieniania mu
imienia, więc z mojej strony to rozważania czysto teoretyczne. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Zmiana imiona u dziecka adoptowanego
Przecież dziecko adoptowane ma być dzieckiem swoich rodziców takim samym jak
biologiczne... oczywiście nie nadaliby oni własnemu dziecku imienia, które
uważają za okropne. I nie muszą się z tego tłumaczyć. Tak samo z adoptowanym -
jeśli uważają imię nadane dziecku przez ??? no właśnie kogo: rodziców
biologicznych, sąd, pracowników domu dziecka???? - jeśli to imię uważają za
okropne i w dodatku nie tylko brzydkie, ale napiętnowujące (w moim środowisku
dziecko z imieniem typu Dżessika wyróżniałoby się i to niezbyt pozytywnie), to
mają moim zdaniem święte prawo to imię zmienić. Tylko to właśnie zależy, jakie
imiona w ich środowisku są nie do przyjęcia - gdzieś Dżesika, gdzie indziej
Iweta, a jeszcze gdzie indziej Kordula czy Klementyna. Rodzice mają się kierować
dobrem dziecka, nie jakąś abstrakcyjną wizją społeczeństwa bez gustu i
nierówności społecznych, gdzie każde imię będzie jednakowo przyjmowane.
Gdybym ja adoptowała kilkuletnie dziecko to wcale nie chciałabym, żeby w moim
otoczeniu jego imię było sensacją dnia. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu
Rodzic z ktorym dziecko mieszka + drugi rodzic
i rodzenstwo. A reszta jak sie lubia. Koniec. Kropka )
Przeciez to chyba oczywiste, jezeli dziecko w wieku przedszkolnym lub
mlodszoszkolnym jest odbierane przez mieszkajaca z nim matke, ona zna
srodowisko dziecka, nauczycieli, srodowisko zna ja, to wiec ktoz inny?
> Wiec kot>??
Kota tez mozna zabrac ))
Pzdr

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Tata nie chce przyjezdzac do dziecka...
Nie do konca.
Chcesz go zmusic do bywania z Toba.
Naturalne srodowisko dziecka??? Zawsze bedziesz trzymac malego pod kloszem??
Przepraszam, ze zadaje takie pytanie, ale przeciez logiczne jest, ze dziecko za
chwilke pojdzie do przedszkole. To stanie sie jego "naturalne srodowisko", bo
tam bedzie spedzac wiekszosc czasu. I co wtedy? Tam bedzie mial ojciec sie
widywac z dzieckiem???

Pomysl, ten facet nie wroci. Nie zmuszaj go do czegos, czego on nie chce. A on
chce sie widywac z dzieckiem, nie z Toba.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Komunia... - przewrotnie
środowisko dziecka w tym wieku nie jest ograniczone do rodziców o
takich czy innych poglądach

rozumiem, że ateista może nie być zadowolony z tego, że dziecko
zaczyna nasiąkać jakimikolwiek tresciami religijnymi (ja na przykład
nie jestem), ale musi też sobie zdawać sprawę z tego, że nie ma
monopolu wpływu na dziecko

a co z dojrzałymi ateistami/agnostykami żyjącymi w mieszanych
związkach? jeśli przyjmiemy, że z drugiej strony (którą jest
dojrzały i kompletny wyznawca dowolnej religii) panuje podona
sztywność poglądów, to żaden kompromis nie jest możliwy, a każde
możliwe rozwiązanie jest czymś, na co przynajmniej jedna strona nie
powinna się godzić bez wzgledu na okoliczności Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: dlaczego wasze dzieci nie chodziy do zlobka?
Bo uważam że małe dziecko potrzebuje stabilizacji, a żłobek tego nie
zapewnia. Do trzeciego roku życia naturalnym środowiskiem dziecka
jest dom i jego otoczenie, i tu powinny być realizowane wszystkie
potrzeby- w tym społeczne dziecka. Uważam, że żłobek jest
koniecznością, i jeśli ktos nie ma wyjścia to nie ma o czym
rozmawiać, jeśli jedank pojawia sie alternatywa zapewnienia dziecku
innej opieki, dobrze jest ją wykorzystać.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Pomóżcie mi napisać pracę
napisz np o ekologicznej rodzinie(a potem porownaj ją z tradycyjną),
w ktorej dzieci uczy się od małego dbałości o środowisko. Dzieci na
łące nie niszczą zieleni, nie wyrzucają papierków byle gdzie, uczą
się obserwując rodziców: oszczędzać wodę, światło, używać toreb
ekolgicznych a nie jednorazówek, segregować śmieci w domu(kosze na
śmieci: papier, szkło, odpadki organiczne, plastik. dziecko które
spędza czas na łonie przyrody, wśród zwierząt od maleńkości uczy się
ją podziwiać a potem docenia jej piękno, staje się bardziej wrażliwe
na jej piękno . Czy dom rodzinny jest ogrzewny gazem czy węglem
(emisja dwutlenku węgla i tlenkow siarki, azotu, powodują smog,
efekt cieplarniany)I oczywiście o masach pampersów-wysypiska są
przepelnione i nie ma gdzie skladować smieci. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Pampersy
Nie prasuje dlatego,że jestem próżna , choć nie wykluczam prózności w innych
dziedzinach mojego życia.Nie jestem doskonała . To kwestia
priorytetów ,osobiście wolę poczytac ksiązkę .Po za tym z punktu widzenia
wiedzy medycznej jaką posiadam prasowanie wszystkiego w celu zabicia bakterii
może być bardzo szkodliwe , dodając ,że idzie za tym nadmierna sterylizacja w
innych dziedzinach życia, powoduje to wyjałowienie środowiska dziecka , układ
odpornościowy nie ma szans na trening , w zwiazku z tym jest słabszy , nie
mówiąc o szkodach psychicznych ,ale to szerszy temat .Uznaję prasowanie w
sytuacji silnych alergii , wrazliwości skóry dziecka , w celu neutralizacji
detergentów i w przypadku walki z owsikami,no i jeżeli ktoś to lubi , albo go
to uspokaja , sprawia,że czuje się lepszym człowiekiem.No i dziękuję światu za
Pampersy , a niech tam.Pozdrawiam. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: co z uszkami przy kapieli?
nie chcę być niesympatyczna, ale bawią mnie pytania tego typu.
To teraz ja zapytam: w jakim środowisku dziecko przebywało przez 9 m-cy? w dodatku bez klapek na uszach

głowa do góry, dziecko nie jest wcale taką delikatną istotą jak nam się zdaje. Więcej wiary w siebie i swoje możliwości, to i dziecko będzie pewne siebie.
Pozdrawiam

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: O wyobraźni i pogodzie
Tia, też nie mogę wyjść z podziwu. Matki makabrycznie przegrzewają dzieci,
które w konsekwencji non stop chorują. Matki nieustannie wyparzają całe
środowisko dziecka (zabawki, butelki, zmoczki, szczebelki, rany, może ręce
dzieka też?!), więc dziecko nieustannie ma pleśniawki. I tak dalej...
Współczuję, naprawdę.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Niemowlaki na basen - polecam
Moj post dotyczył higieny na basenie. A nie bakterii w domu, sterylizowania butelek, czy kotów. A takich Ata użyłaś argumentów. Co innego przesadzanie z higieną w środowisku dziecka, w którym żyje na co dzień, a co innego zabieranie niemowlaka na basen, gdzie przychodzą ludzie z grzybicą, nieumyci po wizycie w ubikacji itd, itd. Piszę, bo widziałam ostatnio takiego brudasa, że aż mi słabo na wspomnienie brrrrrr. W baseniku dla dzieci. Jeśli to jest rehabilitacja, to o.k., jest to wyższa konieczność. W innym przypadku jest to jak zabieranie niemowlaka na zagraniczną wycieczkę i tłumaczenie ze to po to, aby dziecko zobaczyło ładne widoki. Bzdura. Wycieczka jest dla rodzicw. I basen z niemowleciem też. Pozdrawiam wekendowo ATA napisała/ł: > Ja tez uważam, że nie ma co przesadzać. Na początku też chroniłam swoje dziecko przed bakteriami, ale sprowadzało się to do tego, że właściwie nawet nie miał okazji ćwiczyć raczkowania itp. bo podłoga brudna, a kot (włóćzący się nie wiadomo gdzie) w domu, zewsząd czyhaja bakterie, zabawki myte codziennie, każda kropla herbatki nie wypita wylewana do zlewu a potem gotowanie butelki itp. Nawet, jak to juz pisałam, nie mogłam zdzierżyć, że ktoś go całuje po rączkach, które potem bierze do buzi. > ATA Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Prasowanie ubranek
Ok, rozumiem jakas "wyjściowa" koszulka na imieniny cioci, ale śpioszki z
rozciągliwej bawełny?? wygląda ona tak samo przed i po. A prasuje sie ubranka
tylko chyba w polsce ( pracowałam jako opiekunka w kilku krajach europejskich
na studiach - pralka - z dorosłym proszkiem, płyn do płukania ew. suszarka i
koniec), bo po co???Jakie jest uzasadnienie??? Bo naprawde chyba nie zabijanie
zarazków, które sa naturalnym środowiskiem dziecka. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Smyk na Sarabandy i Raabego
Drogi Panie były dyrektorze

To cenne, że Pan zabrał głos, ale więcej jednak w tym poście niedomówień niż
wyjaśnień. Nie chcę być złośliwa (jestem zwolenniczką mężczyzn w przedszkolu ,
ale napisał Pan dużo, ale właściwie nic z tego dla nas, rodziców, nie wynika.

- jak rozumiem to nie pierwsze przedszkole, jakie pan tworzył z tymi
właścicielami? no i co, dopiero teraz pojawiła się między państwem różnica zdań
na temat koncepcji funkcjonowania przedszkola?
- co to oznacza, że chciał Pan stworzyć placówkę "dobrze współpracującą ze
środowiskiem Dziecka"? Czy to oznacza, że aktualna koncepcja przedszkola nie
chce z tym środowiskiem dziecka (rozumiem, że chodzi o rodziców) współpracować?

Jeśli chodzi o ilość opinii dziwne to nie jest. Placówka jest nowa,
zapotrzebowanie na przedszkola duże, zwłaszcza w tak dogodnej lokalizacji.
Ponadto, proszę zauwazyć, że wiecej jest właściwie pytań niż de facto opinii,
jak choćby wciąż powracająca kwestia nieszczęsnego placu zabaw, który jakoś nie
może się zmaterializować Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: brak pewności siebie - jak pomóc dziecku?
Ago.
To zupełnie normalne, że dziecko zachowuje się głośno i swobodnie w domu, a
cicho i nieśmiało w obcym środowisku. Chyba większość dzieci tak się właśnie
zachowuje. Twoja córka już na starcie miała gorszą sytuację: przecież jest
znacznie młodsza od innych dzieci. Piszesz, że trafiła do grupy trzylatków? A
więc wśród jej kolegówi koleżanek są zapewne dzieci w wieku 3,5 lub 3,8
miesięcy. Dla takiego malucha miesiąc czy dwa mają ogromne znaczenie a co
dopiero pół roku czy rok! To przecież całkowita przepaść. Doprawdy, trudno
oczekiwać, że w takim środowisku dziecko będzie zachowywało się tak samo
swobodnie, jak we własnym domu z rodzicami!
Podobnie jak koleżanka, uważam, że małej trzeba dać trochę czasu. Musi
przywyknąć, żeby poczuć się pewniej.
Pozdrawiam,
hanna

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: dziecko po 30 - zapytanie
Nie wiem ile masz lat, ale wez pod uwage, ze zmienily sie czasy, srednia
wieku "mlodziezowego" zdecydowanie jest wyzsza niz np.30 lat temu. Zmienily sie
rowniez warunki w jakich zyjemy, kiedys 40 latek na rolkach, pardon wrotkach,
wzbudzilby salwy smiechu, a dzis? Wszystko zalezy od tego w jakim srodowisku
dziecko starszych rodzicow bedzie wychowywane. Skostniec i stetryczec mozna
znacznie wczesniej niz przed 30-tka, jesli sa ku temu odpowiednie warunki
pozdrawiam i bez urazy ) Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła?
MAma misi masz oczywiście dużo racji. Tylko ze ja nei uważam mojego dziecka za super zdolne, tylko z normalnymi możliwościami. Nie widzę natomiast potrzeby wpychania go do klasy z rok starszymi dziećmi, duzo lepiej przygotowanymi do szkoły niż ona. Bo ona jest samoukiem, czytać nauczyła się sama i sama sobie powolutku trenuje, jak inne dzieci z jej grupy. Wcale sie specjalnie nie wybija na tle swoich koleżanek, większość jest takich jak ona i to one z nią pójdą do klasy w szkole, będą wszystkie na jednym podobnym poziomie. Nie widzię potrzeby zmiany otoczenia teraz, i wpędzenia jej w nowe srodowisko dzieci w większości starszych. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Jak ubrać duże dziecko do I Komunii?????????????
A MOZE CORCE ZASZKODZI docinki ze strony innych dzieci?
że będa jej zadawać głupkowate pytania? że będą ja pokazywać palcem?
tego nie brałas pod uwagę?Tak się akurat składa ,że znam srodowisko
dzieci z którymi córka zebry miała by przystapic do komunii, znam
srodowisko i tutejszą społecznosć-i jestem przekonana ze tu i w tym
miejscu najlepiej dla dziewczynki bedzie jezeli pójdzie do komunii
osobno.Jest bardzo mądrą dorastającą dziewczynką ,bardzo wrazliwą
mimo iz nie widac tego wprost-bardzo przeżywac moze takie teksty
czy zbędne komentarze których napewno nikt szczedził nie bedzie.A
DLACZEGO A CZEMU A PO CO , A JAK TO TAK, ITP.
3-4 LATA RÓŻNICY TO BARDZO DUZO.a pyskate dzieciaki z
niewyparzonymi gebami ich mamuś to znacznie gorsze niż
indywidualna komunia.Ja wiem ze zebra nic sobie nie robi i olewa
takie zachowania innych -i dobrze a nawet bardzo dobrze-tylko uwazam
ze w tej sytuacji takie rozwiazanie dla jej dziecka będzie lepsze-
ale to jej sprawa jej decyzja.natomiast jeżeli o ubranie chodzi to
bezwzględu na to czy pójdzie ze wszystkimi czy sama powinna isc
ubrana normalnie w strój elegancki odświetny a nie w sukmanie.
Druga sprawa-jeżeli komunia miała by sie odbyc w kosciele Mariackim
w krakowie napewno sama nie bedzie tam do tego sakramentu
przystępuje bardzo duzo takich dzieci nieterminowych napewno nie
bedzie sama ,tylko w innym gronie.a jej samopoczucie i komfort w tym
dniu napewno bedzie lepsze.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: 7 latek sam chodzi i wraca ze szkoly...
wiesz, twoje argumenty sa przedziwne, i sadze, ze nie tylko do mnie
nie przemawiaja.
majac srodki i rozum, i dzieci, wybieram mieszkanie w bezpiecznej
dzielnicy mojego miasta. dla dzieci.twoja gloryfikacja dla ciezkiej
szkoly zycia jest dziwna. dflaczego mam narazac dziecko na
niebezpieczenstwo? masz racje, trzeba wiedziec jak sobie radzic,
ale jakim kosztem?? wole usamodzielniac mojego 7 latka, ktory
jeszcze do szkoly nie chodzi NB, wdrazajac go w prace domowe
(wszystkie!), wysylajac na obozy, na treningi sztuk walki etc.
kontynuuje moj sondaz- dzis juz porozmawialam z 2 matkami 8 latkow
odwozacymi dzieci do szkoly- nie znaja przychodzcych bez rodzicow
do szkoly. to jest ciekawe zjawisko socjologiczny, tu wielki odzew
TAk, sam do szkoly, w moim dosc zroznicopwny srodowisku dziecko
mojej skad inad zupelnie nieodpowiedzialnej kuzynki jest jedyne
puszczane samopas!
tak mi sie nie chce.... Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Rozpieściliśmy synka!!POMOCY!!!
Myślisz ,że Twój synek jest rozpieszczony? No , może odrobinkę(mój też).
Takie małe dziecko ma prawo poczuć się źle w obcym dla niego środowisku, nie
dziwi mnie że chce na ręce i płacze. Zobacz , co sie dzieje we wrześniu w
przedszkolu, gdzie są dzieci od niego dużo starsze , bo rok dla maluszków to
cała epoka.Płacze trwają nieraz i 2 miesiace. Nie zasypia sam? Moj synek w
listopadzie skończy 7 lat, a jeszcze uwielbia jak położę sie z nim. W
przedszkolu zasypiał sam bez problemu.
Wróciłaś do pracy, więc może Mieszko to też odczuwa, mimo dobrej opieki jaka
zapewnia mu siostra.
Spokojnie,wszystko będzie się pomału samo prostowało, raz szybciej raz wolniej,
ale nic na siłę. Mieszko pozna środowisko, dzieci i panie ,nauczy się
zachowania w grupie. Będzie dobrze tylko zachowajcie spokój.

Irmina

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Niania czy żłobek?
Justka, to jakieś kiepskie masz przedszkole - u mojego syna nie ma parówek ani
mortadeli. nie jestem do końca zadowolona z przedszkolnej diety - za dużo
nabiału i cukru - ale jest w miarę zdrowa. a w żłobku są jeszcze scislejsze
zasady - nawet nie można używać warzyw z puszki. nie byłam zadowolona z dawania
dzieciom herbaty (wg pań bardzo słabej) - poprosiłam żeby nie dawali mojemu
dziecku.

jesli chodzi o rozwój społeczny to może towarzystwo innych dzieci nie jest
koniecznie potrzebne małemu dziecku ale też nie zaszkodzi, a może przyczynić
się do rozwoju społecznego. też uważam że nauka że nie jest się pępkiem swiata
jest bardzo potrzebną nauką. naturalnym srodowiskiem dziecka były zawsze inne
dzieci (rodzeństwo, kuzyni itp), dopiero od 60 lat rodziny mają po 1-2 dzieci i
wychowują się one osobno.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: DO i badania naukowe


Wojciech Gołąbowski <woj@golabowski.art.plwrote in
news:3c7f7e2f@news.vogel.pl:

| Weź niemowlę i podawaj mu ryz, ziemniaki, makaron itd,
| bez udziału pokarmów pochodzenia zwierzęcego, takiego jak mleko...

Znam takie niemowlęta - hodowane na mleku sojowym (skaza białkowa), to już
nawet nastolatki teraz... Teoretycznie się da. Praktycznie JA bym nie
ryzykowała ze swoim dzieckiem.

siwa


I słusznie. Widzisz, cała sztuka osiągnięć metabolicznych ludzkiego
organizmu nie polega na tym, by usuwać z jego środowiska wszelkie czynniki
chorobotwórcze, czy alergotwórcze. To NIE wirusy, bakterie, alergeny i parę
innych czynników jest winnych, że dziecko, czy dorosły człowiek choruje, czy
też staje się uczulony na coś tam. Tak jak Twoim celem jest przygotować
swoje dziecko do podejmowania różnych wyzwań, jakie niesie ze sobą życie,
tak samo powinnaś zadbać, by jego organizm był nadal przystosowany do
metabolizmu także białek złożonych. Skaza białkowa jest wyrazem tracenia tej
umiejętności.
Nie jesteśmy w stanie usunąć ze środowiska dziecka wszystkich czynników,
jakie mu mogą zaszkodzić. Ale jesteśmy w stanie dbać, by jego organizm
potrafił sobie z tymi czynnikami radzić, oczywiście za pomocą
najwartościowszego jedzenia.

A przy okazji -
napisałaś kiedyś:

"Tekst, że wege dzieci są "anemiczne i ospałe" - to własne słowa waszego
Kwaśniewskiego - jest u mnie w domu przysłowiowy już, bo posiadam synka
model Kevin-sam-w-domu... i WSZYSTKO mozna mu zarzucic, ale nie ospałość."

Na stronie Janusza Żurka  http://optymalni.w.interia.pl  jest reportaż z
lekarzami na temat mikroelementów i ich znaczenia. Jeden z nich wspomina, że
pewne nadmiary i pewne niedobory mikroelementów, mogą u dzieci wywoływać
nadpobudliwość. Faktem jest, że obecnie dzieci są bardzo żywe i hałaśliwe.
Nie potrafią się na dłużej skoncentrować, co w szkole może być dużym
utrudnieniem w nauce. Zarówno ospałość, jak i nadpobudliwość mogą być
objawem niekoniecznie pełnego zdrowia. Warto się temu przyjrzeć, ja w każdym
razie na Twoim miejscu zbadałabym te mikroelementy u swojego dziecka wege
(gdybym tak je żywiła).

Pozdrawiam
Krystyna

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Bezmyślność dzieciorobów


GABi <gabi@go2.plwrote:
I o ile nie mamy wpływu na to, czy przyszli rodzice będą odpowiedzialni,
czy nie, czy uda im się przejsć przez życie do samego końca RAZEM,
czy też nie...czy ojciec bedzie pił, a matka wpadnie/nie wpadnie w
poważną depresję,


Ale godzisz się na to. Pozwalasz alkoholikom/pracoholikom/cokolwiekholikom
zawierać małżeństwa, uprawiać seks i płodzić dzieci. Dlaczego homoseksualiści
mieliby tego (z małą pomocą medycyny) nie robić?


Na orientację seksualną mają wpływ zarówno czynniki genetyczne,
jak i środowisko dziecka po urodzeniu, mam tutaj na myśli przede
wszytkim zachowania się kulturowe rodziców czy rodzeństwa.


Tak naprawdę to nie wiadomo ani czy taki związek będzie wpływał pozytywnie,
ani czy będzie wpływał negatywnie. Nawet o tradycyjnych rodzinach do końca
tego nie wiadomo.


Ludzka seksualność jest bardzo złożona i podlega wpływowi wielu
czynników. Jednym z nich, w moim pojęciu bardzo znaczącym,
jest wychowywanie dziecka w rodzinie lesbijek.
Kobiet, które generalnie żywią nieukrywaną niechęć, nie tylko fizyczną,
ale i psychiczną do mężczyzn.


Bzdura. Chyba Ci się z jakimiś feminofaszystkami pomyliło. To tak jakby
powiedzieć, że ja, heteroseksualny mężczyzna, 'żywię nieukrywaną niechęć,
nie tylko fizyczną, ale i psychiczną do mężczyzn'.


Naprawdę uważasz, że takim dwóm kobietom uda się małemu dziecku, któremu
kształtuje się światopogląd przekazać zdrowe wzorce rodzinne i kulturowe ?


Nie gorzej niż tradycyjna rodzina. Co najwyżej nie nauczą się, że 'tatuś
wraca z pracy i czyta gazetę, a mamusia gotuje'.

P.

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Kto z Was odważy się i ...
Jaki wniosek wypływa z tego wątku?
Odważnych jest wielu ale rozumnych bardzo mało.
Tak bowiem wygląda środowisko "dzieci" Michnika i Kwaśniewskiego. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Jedynka za "Zero tolerancji"
Witam,

Jestem Katarzyna Siuda. Jestem matką ucznia. Byłam nauczycielką. Mój mąż
również był nauczycielem i półtora roku tem zrezygnował z pracy. Teraz pracuje
w Hiszpanii jako elektryk.

Jestem oburzona projektem wprowadzenia mundurków we wszystkich szkołach jako
formy kagańca.

Napisałam w tej sprawie list oficjalny do ministra edukacji pana Romana
Giertycha, naszego Prezydenta pana Lecha Kaczyńskiego i naszego Premiera pana
Jarosława Kaczyńskiego.

Wiem, że środowisko dzieci, rodziców i nauczycieli jest podzielone w tej
sprawie.

Proponuję aby projekt dał możliwość decydowania szkołom w porozumieniu z Radą
Rodziców i opinią uczniów o tym czy w tej konkretnej szkole wprowadzić
mundurki, czy nie. Proponuję aby strój szkolny w szkołach, które nie przyjmą
obowiązku noszenia mundurków, został objęty zbiorem zasad na wzór zasad które
obowiązują w niektórych firmach (dress kod). Każda taka szkoła w porozumieniu z
Radą Rodziców i opinią uczniów mogłaby ustalić swój zbiór zasad w tej sprawie.
Szkoła powinna być przyjazna i bezpieczna.

Jestem z rocznika 1971 i kiedy zaczynałam podstawówkę, chodziłam do szkoły w
której musielismy nosić paskudne, granatowe fartuszki z białymi kołnierzykami
na 7 guzików. W moim mieście nie było wyboru. Robiłam wszystko to co robili
inni uczniowie, by ich nie nosić. Skończyło się na obowiązku noszenia
fartuszków na apelach i w święta a w pozostałe dni należało mieć je przy sobie
ale nie koniecznie na sobie.

Mój syn nie chce nosić mundurka, tak jak wiele dzieci w Polsce.
Nie chcę aby przepis noszenia mundurków skończył się na grze pozorów, bo to do
niczego nie prowadzi i nie rozwiązuje problemów.

Każda osoba, która myśli tak jak ja, może do mnie napisać na adres email.
Odpowiem najszybciej jak to możliwe.

Z pozdrowieniami, Katarzyna Siuda kasiasiuda@vp.pl Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: co o tym sądzić?
co o tym sądzić?
dzień dobry.

Ja w zasadzie to opisac nasza sytuacje i niepokoje.
Otóż żona urodziła synka przez cesarskie cięcie, gdyz byl zaplątany w
pępowine. Po urodzeniu okazało się, że waży malutko bo tylko 2. 45 kg i na
dodatek nie ma jeszcze wyrobionego nawyku ssania. Tak więc niestety, ale
maluch musiał zostać jeszcze tydzień w szpitalu i być dokarmiany kroplówka.
Bardzo ważne jest to, ze poród odbył sie w stanach.
Więc gdy na oddziale zaczeto mu juz podawać butelkę, dalej się okazało, że
zwraca pokarm i czasami myli sobie i zamiast połykac do żałądka, wlewa mu sie
do płuc (?). Oczywiście strasznie zesmy się tym zmartwili, ale dla nas i tak
było najwazniejsze, ze Jasiu urodził się zdrowy, ponieważ wcześniej, w
trakcie ciąży wystąpiło ryzyko, iż może on mieć zespół Downa. Nie muszę chyba
pisać jak żeśmy to wszystko przeżywali. Aby się przekonać na 100% czy
dziecko jest zdrowe zaproponowano nam aminiopunkcje, ale zona nie zgodziła
się na tez zabieg, z tej uwagi, że wyczytała, że wprowadzenie obcego ciała w
środowisko dziecka może nieść za sobą pewnw ryzyko.
Tak więc, choć UsG wyszło dobrze to zyliśmy w ciągłym strachu, że jednak coś
może być nie tak.

Podczas tego tygodniowego pobytu Jasia na odziale zaczeto sprawdzać jego
reakcje na różne miesznki(formuły) i wybrano jedną, która akceptował (Similac
Alimentum Advance). Jest to mieszanka przeznaczona dla dzieci, które mają
problemy z alergią i kolką.
Zrobiona mu jeszcze dodatkowo testy, które wyszły bardzo dobrze i mogliśmy go
zabrać do domu. Z tym, że w dniu wyjścia, pani doktor zaleciła zmiane
miesznki na nowa, bo podobniez, jak testy są bardzo dobre to mu się przyjmie.
Była w błędzie bo już w domu zaczął zwracać.
Wróciliśmy to poprzedniej miesznki i wszystko się ustabilizowało, tylko
czasami mały ulewa i to w dość sporych ilościach, ulewa także noskiem.
Po tygodniu od wyjścia ze szpitala, a po dwoch od narodzin zgłosilismy sie do
peiatry. Badania wyszły dobrze, Jasiu przybrał na wadze, ważył 2. 800 i lekaż
powiedział, że wszysko jest o.k. I że będzie mogli przejsc na nową miesznkę
za jakis tydzień.
Sęk w tym , że my się obawiamy.
Co pan sądzi o tej historii? Wiem, że jest to napisane dość chaotycznie, ale
jeżeli bedzie potrzeba to napisze wiecej szczególów Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Po 3 mies. zwiazku zasugerowal, ze czas na dziecko
Po 3 mies. zwiazku zasugerowal, ze czas na dziecko
Ma 27 lat. Ostatnie 3 miesiące spędziliśmy na seksie i rozmowach (to znaczy, 3
miesiące na rozmowach i 2 miesiące i 3 tygodnie na seksie), to na pewno
najdojrzalszy 27-latek jakiego znam (mam 24, kto teraz rodzi w tym wieku poza
"wpadkowiczami"? w naszym środowisku "dziecko" to akurat słowo niechciane, ale
my nie z tych, co ulegają presji środowiska. A może lepiej właśnie teraz?),
całkiem dużo w życiu zrobił i przeżył jak na ten wiek, ale nie za wcześnie
trochę na dzieciaka? On mnie kocha (wierzę), ja go kocham, finansowo
zdecydowanie damy radę. Twierdzi, że nie zamierza mnie zamykać w domu z
dzieckiem, pieluchami, zupkami, że parę miesięcy temu przeżył olśnienie, że
ukochana kobieta i dziecko czy dwa to najfajniejsze, co może być w życiu,
lepsze niż wielka kasa na przykład. Jeśli Wielka Kasa się pojawi, to miło, ale
najbliżsi ukochani ludzie ważniejsi. Tak pomyślał i niedlugo potem mnie
poznał. Ja też nie myślę o wielkiej kasie, której to groźne i straszne
dziecko mogłoby stanąć na drodze, mam inne cele w życiu, naukowe, ale nawet mi
do głowy nie przyszło, że przed 28, 29 rokiem życia będę planować dziecko. Nie
wiem jeszcze co o tym myśleć. Choć on dziś mówił zupełnie serio. A jeśli nam
coś nie wyjdzie? Może trzeba myśleć racjonalnie. A może to jest ten właściwy
człowiek (tak czuję)? Ale to i tak chyba za wcześnie. Będę negocjować. Hm.
Niestety dla niego, metoda, która stosujemy (opłacana z jego kieszeni), nie
pozwala mu zorganizować "wpadki" ze mna:) Ale do tego by się i tak nie
posunął, jest na to zbyt odpowiedzialny. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Wywiad z matką dziecka niepełnosprwnego...
Czytając takie słowa, trudno zrozumieć ludzi...nietaktowna postwa, brak szacunku
do ludzi, do ich uczuc, do samej siebie także...praca magisterska- studium
przypadku "środowisko dziecka z zespolem Downa", to jakas pomyłka, "wchodzenie
z buciorami w świat ludzi, do których nie należę"...
Kobieto, zastanów się, co Ty piszesz, jakich słów używasz, jakie oskarżenia
kierujesz w stronę osoby, której nigdy w zyciu nie widzialaś, przecież to jakiś
absurd. Jeśli chodzi o ludzi niepełnosprwnych, to miałam bardzo wiele
doczynienia z nimi i pierwszy raz w zyciu, własnie na tym forum spotykam się z
takimi sytuacjami...ludzie, czy wy sie wstydzicie swoich dzieci...przeciez jesli
moje dziecko, ma zespól Downa, a ja jestem jegio matką, to jestem nmatka dziecka
z zespołem Downa, przecież, to logiczne i nie ma się czego wstydzić, tym
bardziej w dzisiejszych czasach. Stuiując pięć lat pedagogike specjalną dla mnie
ludzie niepełnosprwni, niezaleznie od wieku, czy od rodzaju niepełnosprawnościa,
sa tylko ludzmi, dzieci niepełnosprawne są tylko dziecmi, matki dzieci z
zespolem Downa sa tylko matkami, takimi jak wszystkie inne, tylko jeśli uzywam
stwierdzenai "matka dziecka zespolem Downa"- bo własnie o matke dziecka z
zespolem Downa mi chodzi, to co w tym złego!!!!
żal mi takich ludzi, jak Ty, którzy nie potrafią chyba sami ze sobą sobie
poradzić...życzę wiecej tolerancji, bo jesli w taki sposób będziesz traktowała
ludzi, to...zresztą, sama na pewno wiesz, jakie bedą konsekwencje.
Jeszcze jedno "bardzo nieladnie" to oceniac jest ludzi, a to co jest słuszne, a
co niesłuszne, to pozwól,ze sama będę o tym decydować, a jeśli chodzi o odzew,
to z takim pzryjeciem, spotkałam sie tylko i wyłącznie na tym forum, więc chyba,
to o czyms świadczy!!!
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: junior SV
dominikjandomin napisał:


> Raczej wymuszania swych pomysłów. Konsekwencja, to byłoby, gdyby wcześniej
> świadomie wybrało pójście, wiedząc, że będzie musiało odwzajemnić.

masz trochę racji z pewnoscią :) Niemniej rodzice maja prawo powiedzieć dziecku
co jest wg nich na miejscu, a co nie ....
Wcale nie ejstem za zmuszeniem chłopca do zaprazania owej koleżanki - serio.

Znajac dziecięce uklady :) - dzieciak narazi się i kolezanke na śmiesznosc, a
dziewczynka zaproszona na przymus i tak jak słusznie zauwazyłeś bedzie sie źle
czuła .

Jakkolwiek problemik moze wydawac się bardzo błahy, mysle, ze Karolina chciała
po prostu zasygnalizować dziecku pewne zasady społecznego współżycia.

>
>
> > nie do końca sie zgodzę, bowiem jeśli nie chcemy utrzymywac z kimś stosun
> ków
> > towarzyskich to chyba najpierw NIE PRZYJMUJEMY zaproszenia:) prawda?
>
> A jesli po imprezie dopiero się to wie?

To się ma wybór - albo nie odwajemnic zaproszenia i tym samym dac do
zrozumienia, ze nie jest się zainteresowanym, dalszym podtrzymywaniem stosunków
toarzyskich:)
Albo odwzajemnić i próbowac sie dohgadać - mówię tu naturalnie o dorosłych :)
Jak pisze wyżej , to jest sytuacja nietypowa, dziecięca a srodowisko dzieci
rządzi się swoimi prawami.
To jednak nie znaczy, że nie mozna powiedzieć zdiecku, jak w dorosłym życiu
należy sie zachowywac :)

> Ponadto - wymuszenie na dziecku zaproszenia może się skończyć tym, ze koleżanka
>
> będzie się ŹLE bawiła - bo będzie NIECHCIANA i dobrze to odczuje.

Tak, jak pisałam - nie jestem za zmuszeniem chłopca do zapraszania koleżanki :)

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Homoseksualiści
kimmjiki napisał:

> To wynika z Twojej argumentacji - najpierw chcesz, zeby kazdy sam sobie wybiera
> l orientacje, a potem mowisz, zeby jednak homoseksualistom nie dawac takich sza
> ns.
>

Nie jestes w stanie znalezc niczego zeby zacytowac? Tak myslalem.

Otoz informuje cie, ze uwazam homoseksualizm za zboczenie, ktora moze miec podloze zarowno genetyczne (uklad genow spowodowal taka sklonnosc), jak i srodowiskowe.

Jesli ktos juz odkryl w sobie te sklonnosci - to coz, jego problem, nie dyskredytuje to jego osoby w moich oczach, niech kieruje swoje sklonnosci na ludzi o podobnych tendencjach (i chyba tak robia, za wyjatkiem wymuszonego homoseksualizmu w wiezieniach raczej nie slyszy sie o gwaltach homoseksualnych)
Jako czlowiek, fachowiec w swojej dziedzinie jest osobowoscia niezaleznie od preferencji seksualnych.

Natomiast jestem przeciwny promowaniu homoseksualizmu o podlozu srodowiskowym, powstajacego jako efekt wychowania i stosowania sie do wzorcow homoseksualnych, uznanych przez dziecko za jedynie sluszne. Naturalnym srodowiskiem dziecka jest rodzina hetero, podobnie jak powierzchnia ladu a nie dno oceanu.

Jestem natomiast przeciwny przymuszaniu homoseksualistow do leczenia sie, udawania osob normalnych, zakladania przez nich rodzin hetero jedynie w celu zamaskowania swoich prawdziwych sklonnosci przed otoczniem.
Sa chorzy, trzeba to zaakceptowac., ale tak, jak nie zakazmy celowo ludzi chorobami, zeby juz chorym nie bylo smutno ze sa w mniejszosci, tak nie nalezy homoseksualistom nadawac sztucznych uprawnien i przywilejow.

I dokladnie z powyzszym mozesz odebrac moja wolnosc wyboru dla homoseksualistow.
Jak ktoz jet chory, to niech choruje, jak ktos jest zdrowy - nie zarazajmy go na sile . Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Homoseksualiści
krzysztofsf napisał:

> Nie jestes w stanie znalezc niczego zeby zacytowac?

Podsumowalem wlasnymi slowami (i chyba nic nie przekrecilem, bo inaczej bys mi to wytknal), wiec na jedno wychodzi.

> Natomiast jestem przeciwny promowaniu homoseksualizmu o podlozu
> srodowiskowym, powstajacego jako efekt wychowania i stosowania sie do wzorcow
> homoseksualnych, uznanych przez dziecko za jedynie sluszne.

A skad pomysl, ze dziecko ma "uznac wzorce za jedynie sluszne" i automatycznie stac sie homoseksualista? Jesli nawet wplyw srodowiska ma jakies znaczenie, to jest ono minimalne - przeciez niemal kazdy homoseksualista mial rodzicow hetero. W Polsce dochodzi do tego powszechna nietolerancja spoleczenstwa, zeby nie powiedziec gorzej. A jakos jednak homoseksualisci sa. I nawet ich odsetek nie wydaje sie znaczaco odbiegac od tolerancyjnej Szwecji czy Holandii.

> Naturalnym srodowiskiem dziecka jest rodzina hetero

Sa dzieci wychowywane tylko przez jedno z rodzicow. Sa dzieci wychowywane przez dziadkow czy innych krewnych. Sa rodziny wielopokoleniowe zyjace razem. Sa plemiona afrykanskie, gdzie wszyscy uwazaja sie za jedna wielka rodzine. Sa gesto zamieszkane siedliska, gdzie sasiedzi stanowia niemal czlonkow rodziny. Jest wiele innych ukladow. I wszystkie one jakos moga wychowac normalnych ludzi, ktorych nikt nie uwaza za "skrzywionych" i majacych wpojone niewlasciwe wzorce, i ktorzy w zaden zauwazalny sposob sie nie roznia od ludzi wychowanych przez dwojke rodzicow. Dlaczego akurat para homoseksualistow mialaby byc jedynym wyjatkiem?

> nie nalezy homoseksualistom nadawac sztucznych uprawnien i przywilejow.

Dlaczego sztucznych? Czy uwazasz, ze homoseksualista nie jest w stanie byc dobrym rodzicem? I o jakich "przywilejach" mowisz?

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: rasistowski logopeda?
Moje dzieci wychowane w domu gdzie mowilo sie tylko po polsku ale zyjace w
otoczeniu w 100% niemieckim mowia po niemiecku jak rodowici Niemcy.
Moja corka ktora w wieku 12 lat wyjechala do Norwegii po siedmiu latach
powrocila do DE i nikt nie wie ze nie jest rodowita Niemka , moj syn mowi tez bdb.
Ale oni przebywali ciagle wsrod Niemcow , polska TV pojawila sie kiedy juz
mowili po niemiecku.
Problem dzieci emigrantow nie jezyka kraju otoczenia istnieje w
DE , Francji , Norwegii i na pewno w wielu krajach.
W Monachium mieszkalam krotko w WG z turecka rodzina , mieli jedno dziecko.
Matka prawie nie mowila po niemiecku , ojciec srednio , TV tylko po turecku.
Ich syn mowil dobrze po niemiecku ale na pewno nie mial takiego slownictwa jak
jego rowiesnicy.
To jedna strona medalu.
A druga jest taka ze nieprofesjonalne jest podchodzenie przez lekarzy ,
pedagogow , logopedow do wielojezycznosci.
Mysle ze nie mozna wydawac osadu ad hoc , po kilku minutach rozmowy.
Nakazywanie rodzicom mowienia do dziecka w jezyku otoczenia to powazny blad bo
wiekszosc rodzicow nie jest nativ i przekaazuje dzieciom swoje bledy i akcent.
W rozsadnych publikacjach na temat wielojezycznosci jest podkreslane ze dobra
znajomosc jezyka rodzicow pomaga w poznaniu jezyka otoczenia.
Zadaniem fachowcow nie jest pokrzykiwanie na rodzicow i straszenie ich tylko
konstruktywna wspolpraca.
Jezeli rzeczwiescie dziecko jest slabe w jezyku otoczenia trzeba Mu pomoc ,
powoli , spokojnie dojsc do tego w jaki sposob.

Moj syn jest dowodem ze dobra i gleboka znajomosc jezyka rodzicow to podstawa.
Mam to na papierze PPP
Pisalam juz ze Jego poziom norweskiego jest wyzszy niz Jego norweskich
rowiesnikow, po polsku uzywa tez rzadkich i trudnych slow choc mowi z akcntem.

Logopeda po krotkiej rozmowie nie zorientuje sie jaki poziom intelektualny
reprezentuja rodzice , w jakim srodowisku dziecko zyje.
To ze mama przychodzaca do terapeuty czy lekarza slabo mowi po niemiecku nie
swiadczy o niczym.
Moze byc prosta kobieta z dalekiej wioski , analfabetka lub wyksztalcona osoba
znajaca kilka jezykow ale akurat nie niemiecki.
Dziecko moze miec kontakt z jezykiem niemieckim sporadyczny albo tak jak moje
dzieci zyc w srodowisku homogenicznie niemieckim
< z wyjatkiem domu > .
Profesjonalizm objawia sie w tym ze do kazdej sytuacji podchodzi sie indywidualnie.
Dla mnie zachowanie tej logopedy jest jawnie rasistowskie i JA bym Jej to
powiedziala prosto w oczy a jakby sprobowala pisnac to bym napisala skarge do
niemieckiego zwiazku logopedow.
Kran Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Dziecko urodziło dziecko
pozostaje wierzyć, że w "środowisku" dziecko zostanie zaakceptowane. Jego matka
też. Napewno nie zostanie wyrzucone przez okno ani pozostawione na śmietniku.

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Czy szkoła 29 jest rzeczywiście taka świetna?
A mnie sie ta szkoła podoba, chcę zameldowac dziecko u znajomych, żeby tam
pójść. Jest tam dobre srodowisko; dzieci lekarzy, biznesmenow itp. I mnie nic
nie zniechęci!!!! Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Do Warszawiaków
nie chodzi tu o gorszych od innych, bo ja też obsługuję pijaczków na równi z
nimi i rozmawiam , tylko o to że ryzykujesz środowiskiem dziecka w którym sie
obraca i jeszcze na dodatek wydłużasz lata nauki i męczarni w szkole Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Matka zatrzymana za porwanie własnego syna
Naturalnym środowiskiem dziecka jest Holandia,szkoda że matka tego nie wiedziała
jak dawała sobie zrobic dziecko z obcokrajowcen.Mam kolezanke w Niemczech,pisze
do mnie"chce sie rozwiesć"Wybijam jej to z głowy. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Homeschooling - tak czy nie?
Gość portalu: Bilbo napisał(a):
> Oj, oj, oj.. Bo dzieciaki spotykaja sie ze soba tylko w szkole?
> Rozchodzi sie o to, zeby dzieci byly uczone w domu,
> a nie wiezione w nich 24h na dobe. Taka drobna roznica.

A gdzież to dzieci mogą się poza szkołą spotykać?

1) Na podwórku.
Ale dzieci podwórkowe w większości rekrutują się z uczniów lokalnych szkół, więc
to taka sama patologia przecież, odpowiedzialny rodzic na to nie powinien chyba
pozwolić!
Poza tym w takim środowisku dziecko będzie obcym, bo tamci się ze szkoły znają,
ono nie.

2) Harcerstwo.
Harcerstwo zwykle jest przyszkolne, więc wszelkie uwagi jak przy podwórku.

3) Zajęcia pozaszkolne.
Zwykle raz, dwa razy w tygodniu przez godzinę czy dwie. Cały czas zajęcia lub
kilku(nasto) minutowa przerwa. Dzieciak doprowadzany na zajęcia przez rodziców i
przez rodziców z zajęć odbierany.
Fakt, można zawrzeć jakąś znajomość, która z czasem przerodzi się w przyjaźń,
jeżeli będzie podsycana dodatkowymi spotkaniami (w przypadku dzieci - zawsze pod
kontrolą rodziców). Ale w takich warunkach nie tworzą się grupy, nie tworzą się
całe sieci powiązań charakterystyczne dla ludzkich społeczności. W szkole jak
najbardziej.

4) Oazy i kółka różańcowe.
Jak ktoś lubi. Uwagi - patrz punkt 3).

Pamiętajmy też, że szkoła to dla dziecka w zasadzie jedyny sposób na dłuższe,
regularnie wyjście spod kontroli rodzica. To też ważne.

> W nauczaniu domowym rowniez sa egzaminy.

Po pierwsze egzaminów być nie musi. Po drugie niekoniecznie muszą mieć na
cokolwiek wpływ. Po trzecie wreszcie egzamin nigdy nie zweryfikuje w pełni tego,
czego się uczeń nauczył.

> Wentyl bezpieczenstwa? Od czego?

Od nieodpowiednich zachowań rodziców.

> Program zero tolerancji nie wzial sie z powietrza.

Program "zero tolerancji" wziął się z chorych wizji ministra Giertycha. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Sterylizator mikrof. czy elektr., który lepszy?
Żaden. W wysterylizowanym srodowisku dziecko częściej łapie alergie. Daruj
sobie. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: synek poszedł do żłobka i........już chory:(
czytam te Wasze posty i czytam i jednak postanowiłam coś dopisać.
Mój synek zaczął chodzic do żłobka od 30 maja br. MIał wtedy 13 i pół miesiąca
i na koncie kilka chorób. Oczywiście po tygodni byłam jużna pierwszej opiece.
Myślałam porażka! Późńije całe 4 tygodnie do żłobka, ale wciaz miał katar i
kaszelek. Więc ja oczywiście profilaktycznie chodziłam do lekarza
na "osłuchanie" żeby być spopkojniejszą. No i pomyślałam, katar nie taki
straszny. Ale 9 lipca wykądowaliśmy na dyżurze w szpitalu, ostre zapalenie
opskrzeli. bardzo szybko doszedł do siebie. ale po tygodni MUSIAŁAM wracać do
pracy i nie dałam mu czasu na takei porządne dojście do siebi. No i po 4 dniach
anginka! Wtedy horror! Ja naprawdęnie mogłam pójsć na opiekę, bo po tygodniu
brałam urlop ( w sierpniu żlobek nie czynny) no i moja siostra wzieła urlop i
zajmowała się Mikołajem. W czasie wakacji nie był nawet lekko podziębiony.
Wniosek, że wszystko cołapał to ze żłobka, a że jeszcze ząbkuje, to ta
odporność jest nieco zaniżona.
No i teraz od 1 wrześńia znów zaczęłiśmy chodzić do żłobka. Boję się każdego
psiknięcia, albo kaszelku (nawet jak się zakrztusi to panikuję czy to nie
kaszel). Ale w niedizelę wysłuchałam na TVN Style opini pediatry na temat
chorowania w żłobku. powiedziłą ze rozumie, zę nas mamy to denerwuje, ale im
dłużej dziecko jest trzymane w "cieplarnianych" warunkach tych gorzej
przechodzi wejście w środowisko dzieci. Więc odetchnęłam z ulgą i mam nadzieję
że jakoś to będzie. Oczywiście jeśli choróbska będa bardzo często to niania
jest rozwiazaniem! Pozdrawiam i życzę duuuużo zdrówka naszym żłobkowym Zuchom! Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: jak oceniacie? dziecko o dużej/małej odpowrności..
> Dla mnie dozwolony jest jeden katar na 2-3 lata. Cała reszta
> świadczy o obniżonej odporności.

Chyba zartujesz?
Chyba ze masz na mysli dziecko ktore z domu nie wychodzi bez maski,
rodzice w domu tez w maskach i rekawiczkach, mieszkanie odkazane 3
razy na dobe.

Dziecko majace czesty kontakt z ludzmi bedzie mniej lub bardziej
chorowalo.
Najwazniejsze jest to jak sobie bedzie z infekcjami radzilo i czy
nie beda sie one zdarzaly za czesto oraz z blahych powodow - oraz
jakie beda.
Bo dziecko ktore kazde zmokniecie przyplaci infekcja ma na pewno
nizsza odpornosc niz dziecko ktore do zachorowania potrzebuje
kontaktu przez godzine z nosicielem np. grypy. Chocby zachorowaly
oba tyle samo razy w ciagu roku.

Nie ma jednej definicji ktora umozliwialaby ocenic czy dziecko ma
wysoka czy niska odpornosc - no chyba ze po dokladnych badaniach
immunologicznych.
Bardzo duzo zalezy chocby od tego w jakim srodowisku dziecko
przebywa.
Moje dwuletnie juz pare infekcji zaliczylo - ale ja go przed nimi
prawie nie chronie - od pierwszych swoich dni jest z nami ciagany
wszedzie, chodzi tez juz do przedszkola. I swietnie sobie z nimi
radzi bez zadnego leczenia - czasem tylko jest wspomagany zabiegami
typu oklepywanie.
Jeden jedyny raz dostal niedawno antybiotyk bo zalapal od swojego
taty paskudna w przebiegu angine. No i nie chcielismy juz ryzykowac
bo wiedzielismy co potrafi akurat ten zarazek a widac byl ze dziecko
sobie nie do konca dobrze radzi.
Ja uwazam ze ma swietna odpornosc.

Na pewno dziecko ktore choruje dlugo, czesto, infekcje maja ciezki
przebieg - moze miec jakies problemy z odpornoscia.
Ale tez nie musi. Moze byc zle leczone (np. zbijanie goraczki bez
potrzeby, podawanie lekow antyhistaminowych bez potrzeby, lekow
obkurczajacych sluzowke nosa, podawane antybiotyki bez potrzeby),
moze przebywac w srodowisku ktore sprzyja zachorowaniom (np.
zawilgocone mieszkanie, palacz w domu).

Bardzo wiele zmiennych.

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu




Strona 1 z 2 • Wyszukano 111 rezultatw • 1, 2