Czytasz posty znalezione dla frazy: środowisko i zdrowie





Temat: nawiew do kotlowni gazowej

Użytkownik " BrunoJ" <brun@gazeta.SKASUJ-TO.plnapisał w
wiadomości


Witam,

W ramach "porzadkowania" roznych spraw w starym domu, chcialbym
zasiegnac
ma nawiewu. Pomieszczenie jest w srodku budynku, bez okien,
ewentualnie
ciagniecie 'zetki' czy dowolnego innego nawiewu oznacza
przechodzenie przez
inne pomieszczenia. Do pomieszczenia nie ma drzwi (?), piec dziala
bez
problemow, ale zapewne wciaga powietrze z calej piwnicy (zimno).


Wciąga z piwnicy i do którejś z pozostałych (łączących się bez drzwi)
powinien być wlot powietrza.


Dodatkowo w okresie przejsciowym w piwnicy pojawil sie zapach spalin


(?),

groźny objaw...


wmawial mi nawet ze pomieszczenie musi miec 2,2m czyli w ogole


trzeba wywalic

1,9 wystarcza.

"5. W budynkach jednorodzinnych, mieszkalnych w zabudowie zagrodowej i
rekreacji indywidualnej, wzniesionych przed dniem wejścia w życie
rozporządzenia, dopuszcza się instalowanie gazowych kotłów grzewczych
w pomieszczeniach technicznych o wysokości co najmniej 1,9 m, z
zachowaniem warunków określonych w ust. 1 i § 170 ust. 1 i 2."


piec z piwnicy. Ale generalnie sugestia jest ze conajmniej trzeba


'zetke' zrobic.

Jeśli pomieszczenie kotła położone poniżej powierzchni gruntu
bezwzględnie konieczna jest zetka wprowadzająca powietrze nad podłogę.
Jeśli nie będzie tego to może się zdarzyć, że przy zimnym powietrzu w
piwnicy a ciepłym na zewnątrz nie będzie wymiany powietrza i stworzy
się komora gazowa. Wchodzisz w dół i nie wracasz.


Co potencjalnie moglo spowodowac ze pojawial sie zapach spalin? Ale
tylko
gdy juz bylo wyraznie cieplej, koncowka sezonu, zima objawu nie


bylo.

Właśnie z przyczyn opisanych przeze mnie powyżej, jak masz wątpliwości
namaluj sobie przekrój z otworami wentylacyjnymi i drogą nawiewu
powietrza. Pomyśl jak zachowuje się zimne (cięższe) powietrze, spaliny
(też cięższe) i lżejsze ciepłe powietrze. W skrócie, ciepłe lżejsze
lata górą trafiając wprost do wentylacji a na dole zostaje zimny
basenik ze spalinami.

Na marginesie: do spalenia gazu potrzeba sporych ilości powietrza.
Jeśli ich nie dostarczymy to pojawia się niepełne spalanie.
Zanieczyszczamy środowisko, tracimy zdrowie, spada moc kotła, a i
zużywa się pewnie szybciej.


Dodam ze w okresie zimowym wykraplaja sie spore ilosci wody, rzedu
litrow na
miesiac (!), podczas gdy paru znajomym praktycznie w ogole nic sie


nie

To kwestia doboru kotła i temperatur w co. Jak masz chłodniejsze
spaliny, to się w kominie wychładzają poniżej punktu rosy (~57' dla
spalin gazu ziemnego). Może też być, że brak płyty dachowej powoduje,
że zimne powietrze wchodzi w głąb komina i chłodzi znaczną długość
rury, co jest niewskazane gdyż zakłóca ciąg w kominie.

pozdrawiam Piotr

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Palaczy do rezerwatu!!!
Joanna Sokalska napisał(a):


Zglaszam niniejszym pomysl, by wszystkich prostakow-smierdzieli-palaczy,
i warszawskich i z kazdego innego miejsca, ignorujacych niepalace otoczenie,
wyslac gdzies w diably na zawsze. Jakis przymusowy oboz, odosobnienie,
terapia i powrot, jak sie oducza.


A ja zglaszam pomysl, aby wszystkie Joanny wyslac na ksiezyc.


I tych "puchajacych" przy wejsciach do budynkow urzedow, uczelni,  sklepow
- robiacych smrodliwa sluze, w sposob taki, ze zeby sie dostac do srodka,
trzeba przejsc na wdechu.


A gdzie maja "puchac" ?


Kierowcow, palacych przy pasazerach bez pytania (szczyt chamstwa drodzy panstwo,
a tlumaczenie - moj samochod, moje zasady, wsadzcie sobie gleboko..)
- nie wiem, jak teraz, ale zdarzalo sie to i w autobusach i tramwajach
(zwlaszcza tych ostatnich, gdzie panstwo driverowie jakos widocznie maja silne
wrazenie, ze sa odizolowani od reszty).


A nie jest tak ? Moj samochod to moge w nim robic co chce (w granicach
okreslonych pewnymi normami prawnymi i moralnymi).


Burakow w restauracjach, kawiarniach itd., palacych nawet w miejscach,
gdzie jak wol stoi, ze jest zakaz.


To moze zwroc uwage, ze w tym miejscu palic nie wolno ? O dziwo takie
cos dziala.


Szczegolnie pozdrawiam bydlo, palace na klatce schodowej i w windzie.
Przejechanie 10 pieter w zasmrodzonej przed chwila windzie powoduje u mnie
gwaltowne budzenie sie instynktu mordercy - uprzedzam chama, ktorego,
nie watpie, kiedys w koncu spotkam, ze zapamieta mnie do konca dni swoich.
Ludzie! W windach jezdza poza wami malenkie dzieci w wozkach, kobiety
w ciazy, chorzy ludzie i po prostu _niepalacy_ - czy to taki klopot odpalic
to g.. 2 minuty pozniej, na dworze??


A schody ukradli ? Ja jakos na 6-10 pietro potrafilem ( i nadal potrafie
ale nie korzystam bo nie mam gdzie ) wchodzic o wlasnych silach (pomimo,
ze byla winda). Polecam, dla zdrowia.


Papierosy powinny kosztowac ca 50 zl za paczke.
Tak, zeby sobie panstwo smierdziele przymusowo odkladali w budzecie na
koszty leczenia raka krtani, pluc i wszystkich innych chorob, ktore sobie
na wlasne zyczenie funduja, a za leczenie ktoych ja nie mam najmniejszego
zamiaru placic.


A po co ? Palacz szybciej umrze i skladki jakie placi pojda na innych.


Nno, musialam sie wywnetrzyc, po kolejnej podrozy zasmrodzona winda:((  
Co za cholerne bydlo....


NTG. pl.soc.paranoja czy jakos tak

PS. Nigdy nie palilem, nie pale i nie mam zamiru palic ale nie cierpie
takich faszystow, co sie zawsze musza do kogos przyczepic, a pewnie sami
spaceruja po trawie i puszczaja gazy na swiezym powietrzu niszczac w ten
sposob tak cenne srodowisko i zdrowie innych ludzi.

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Palaczy do rezerwatu!!!
Dnia 18.11.2007 Mithos <f@adres.plnapisał/a:


Joanna Sokalska napisał(a):
| Zglaszam niniejszym pomysl, by wszystkich prostakow-smierdzieli-palaczy,
| i warszawskich i z kazdego innego miejsca, ignorujacych niepalace otoczenie,
| wyslac gdzies w diably na zawsze. Jakis przymusowy oboz, odosobnienie,
| terapia i powrot, jak sie oducza.

A ja zglaszam pomysl, aby wszystkie Joanny wyslac na ksiezyc.


Jezeli tam nie ma chamow, to chetnie:)


| I tych "puchajacych" przy wejsciach do budynkow urzedow, uczelni,  sklepow
| - robiacych smrodliwa sluze, w sposob taki, ze zeby sie dostac do srodka,
| trzeba przejsc na wdechu.
A gdzie maja "puchac" ?


Tam, gdzie ja nie bede tego musiala wdychac.
Czyli w miejscu, ktore moge ominac.


| Kierowcow, palacych przy pasazerach bez pytania (szczyt chamstwa drodzy panstwo,
| a tlumaczenie - moj samochod, moje zasady, wsadzcie sobie gleboko..)
| - nie wiem, jak teraz, ale zdarzalo sie to i w autobusach i tramwajach
| (zwlaszcza tych ostatnich, gdzie panstwo driverowie jakos widocznie maja silne
| wrazenie, ze sa odizolowani od reszty).

A nie jest tak ? Moj samochod to moge w nim robic co chce (w granicach
okreslonych pewnymi normami prawnymi i moralnymi).


I dmuchanie w twarz niepalacym wspolpasazerom wydaje Ci sie z normami kultury
zgodnym?


| Burakow w restauracjach, kawiarniach itd., palacych nawet w miejscach,
| gdzie jak wol stoi, ze jest zakaz.

To moze zwroc uwage, ze w tym miejscu palic nie wolno ? O dziwo takie
cos dziala.


No oczywiscie, ze zwracam uwage. Ale niby czemu mam wychowywac chamstwo
i sie denerwowac przy okazji??


| Szczegolnie pozdrawiam bydlo, palace na klatce schodowej i w windzie.
| Przejechanie 10 pieter w zasmrodzonej przed chwila windzie powoduje u mnie
| gwaltowne budzenie sie instynktu mordercy - uprzedzam chama, ktorego,
| nie watpie, kiedys w koncu spotkam, ze zapamieta mnie do konca dni swoich.
| Ludzie! W windach jezdza poza wami malenkie dzieci w wozkach, kobiety
| w ciazy, chorzy ludzie i po prostu _niepalacy_ - czy to taki klopot odpalic
| to g.. 2 minuty pozniej, na dworze??

A schody ukradli ? Ja jakos na 6-10 pietro potrafilem ( i nadal potrafie
ale nie korzystam bo nie mam gdzie ) wchodzic o wlasnych silach (pomimo,
ze byla winda). Polecam, dla zdrowia.


Ja mam chodzic piechota, bo jakis buc musi jechac winda w petem w zebach??
No interesujace. A moze nie moge??

| Papierosy powinny kosztowac ca 50 zl za paczke.
| Tak, zeby sobie panstwo smierdziele przymusowo odkladali w budzecie na
| koszty leczenia raka krtani, pluc i wszystkich innych chorob, ktore sobie
| na wlasne zyczenie funduja, a za leczenie ktoych ja nie mam najmniejszego
| zamiaru placic.

A po co ? Palacz szybciej umrze i skladki jakie placi pojda na innych.


Umrze szybciej, albo i nie. Moze np. przedtem spedzic wiele lat w szpialu
na megakosztownym leczeniu.


| Nno, musialam sie wywnetrzyc, po kolejnej podrozy zasmrodzona winda:((  
| Co za cholerne bydlo....

NTG. pl.soc.paranoja czy jakos tak


Jasne, jasne.
To, ze Kolega Szanowny lubi sie zaciagnac cudzym dymkiem, albo ew. nie
dysponuje zmyslem wechu, no to sorry. Ja nie jestem masochistka.


PS. Nigdy nie palilem, nie pale i nie mam zamiru palic ale nie cierpie
takich faszystow, co sie zawsze musza do kogos przyczepic, a pewnie sami
spaceruja po trawie i puszczaja gazy na swiezym powietrzu niszczac w ten
sposob tak cenne srodowisko i zdrowie innych ludzi.


Tja, bardzo finezyjne.

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Kiedy King-Kong śpi....
Proces Stefan Sokolowski
<S.Sokolow@ipipan.DELETE-THIS-ANTISPAM-JUNK.gda.plzwrócił błąd:


Też byłbym wdzięczny, gdyby ktoś wiedzący zechciał podzielić się swoją
wiedzą na temat zagrożeń pochodzących od GMO w sposób wyprany z
uwarunkowań politycznych.


Nie sądzę, aby to było możliwe tak do końca, o czym niżej. Chciałbym
zwrócić uwagę tylko na jeden szczegół - takie badania, jeśli prowadzone
poprawnie, zwrócą nam prawdopodobieństwo zaistnienia jakiegoś
określonego wydarzenia negatywnego (np. zachorowania na jedną formę
nowotworu, zachorowania na drugą formę nowotworu, zachorowania na
chorobę psychiczną, wystąpienia wad u płodu, wystąpienia krwawienia z
nosa albo czkawki) ale nie powiedzą nic o wydarzeniach które nie
wystąpiły ani ich nie wykluczą. W badaniach leków określa się takie
prawdopodobieństwa i nie wnikając w ich dokładność praktycznie zawsze są
skutki uboczne i czkawka wystąpi np. u 10% przyjmujących, krwawienie u
1% a nowotwór u 0.001%. Nie da się wykluczyć wpływu na wszystko -
przecież idea GMO to właśnie zmiana jakichś interakcji ze środowiskiem,
z założenia. Przyzwolenie na ich stosowanie to po prostu kwestia
ocenienia ryzyka i jego kosztu. Tak samo jak przyzwolenie na wybudowanie
fermy świń czy fabryki żelatyny w lesie albo wycięcie lasu pod uprawę
pszenicy. Niektóre z tych rzeczy są ograniczane bardzo słabo przez
prawo, a wpływa na środowisko i zdrowie mają wiekszy. Tradycja.


W takie proste opowieści o gwałtownym wzroście zagrożenia nowotworami
niezbyt wierzę, bo w końcu Amwerykanie są wprawdzie idiotami ale nie
aż takimi, żeby takie zagrożenia dopuszczać.


Che che, dopuszczają masę leków które powodują nowotwory (Polacy zresztą
też), dopuszczają jedzenie smażone na tłuszczu powodującym nowotwory,
dopuszczają jedzenie z dioksynami (do pewnego poziomu, ale wcale nie
bezpiecznego), dopuszczają palenie paierosów które powodują nowotwory i
tak dalej. Właśnie badań potwierdzających  prawdziwy wzrost zagrożeń dla
zdrowia ludzi nie znalazłem, poza skażeniem pestycydami lub herbicydami.
Są zagrożenia dla środowiska naturalnego, ale po pierwsze takiego czegoś
jak środowisko naturalne to już nie ma, a po drugie nie wynikają one z
transgeniczności organizmów.


W całkowitą gwarancję braku zagrożeń też nie wierzę, bo w końcu
Francuzi i Niemcy są wprawdzie idiotami ale nie nie aż takimi, żeby
bez powodu uniemożliwiać własnym rolnikom konkurowanie na światowych
rynkach.


Z tego co wiem to wszelkie ograniczenia są uwarunkowane politycznie, a o
niezależności badań w zasadzie trudno mówić. Z GMO (GE) jest taki
problem, że to głównie produkcja wielkoprzemysłowa, na dużą skalę. Taka
produkcja sama z siebie niesie wiele zagrożeń, które niewiele mają
wspólnego z GMO jako takimi. Tyle, że z różnych wględów GMO lepiej się
do tych upraw nadają. Protesty mniejszych (nie powiem małych, bo
niektórzy to nie tacy mali) rolników a ściślej ich związków plus tak
zwanych ekologów są nierozerwalnie związane z interesami czyli są
polityczne. Protestują tak samo przeciw sprzedaży jak i sprowadzaniu np.
soi z Argentyny. Akurat ta soja to przykład zagrożenia GMO ale
specyficznego rodzaju - po prostu stosuje się selekcję środkami
chemicznymi (słynny Roundup) na polu. Trochę to głupie, przyznaję, i
dlatego robi się to w Argentynie a nie we Francji, gdzie nikt by się nie
zgodził. Ale banować z tego powodu wszystkie GMO to lekka przesada.


Dlatego sądzę, że prawda jest tu bardziej subtelna i delikatna niż
przeznaczone dla różnych Trujek i telewizorni hasła polityczne różnych
ugrupowań.


Jeśli chodzi o rzeczywiste zagrożenia zdrowotne to tak. Ale zakazy nie
wynikają z zagrożeń zdrowotnych i (zazwyczaj) ekologicznych tylko
niestety z walki o interesy. Przy czym obie strony stosują chwyty
nieczyste. O obiektywizm trudno. Badania są drogie i niemożliwe jest
IMHO przeprowadzenie ich rzetelnie bez udziału finansowego którejś ze
stron sporu politycznego. Sam znam ludzi którzy badali szkodliwość GMO
(w USA, w małej firmie biotech) i byli finansowani przez większą firmę
biotech i przez wojsko. O ile jestem pewien ich rzetelności, to nie
jestem pewien rzetelności ich mocodawców, którzy mieli bezpośredni wpływ
na upublicznienie wyników. Ponieważ i tak za długi ten post to dodam
tylko, że na podstawie tych samych wyników badań można dojść do zupełnie
różnych wniosków (hint: alergie a pyłki roślin GMO).

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Kiedy King-Kong śpi....
Ja:


Też byłbym wdzięczny, gdyby ktoś wiedzący zechciał podzielić się swoją
wiedzą na temat zagrożeń pochodzących od GMO w sposób wyprany z
uwarunkowań politycznych.
Saiko Kila:
Nie sądzę, aby to było możliwe tak do końca


Pewnie, że nie do końca, ale lepsze spokojne ważenie nawet na krzywej
wadze niż wrzaskliwa agitka.  Dalej przedstawiłeś niezłą aproksymację
takiej prezentacji, o jaką mi chodziło.

Saiko Kila:


Przyzwolenie na ich stosowanie to po prostu kwestia ocenienia ryzyka
i jego kosztu. Tak samo jak przyzwolenie na wybudowanie fermy świń
czy fabryki żelatyny w lesie albo wycięcie lasu pod uprawę
pszenicy. Niektóre z tych rzeczy są ograniczane bardzo słabo przez
prawo, a wpływa na środowisko i zdrowie mają wiekszy. Tradycja.


Jednak ludzie mają prawo bać się zagrożeń nowych bardziej niż starych.
Jasne, że człowiek dokonywał manipulacji genetycznych od zawsze (za
pomocą selekcji), jednak był to proces bardzo powolny i możliwy do
zawrócenia na każdym etapie.  Inżynieria genetyczna + prawa rynku
działają o wiele szybciej.  Może tak być, że zanim wystąpią pierwsze
efekty negatywne, świat będzie już tak zależny od jakiegoś nowo
stworzonego organizmu, że włączenie biegu wstecznego już nie będzie
możliwe.

Z tego nie wynika, żebym był panicznym wrogiem nowości.  Jednak
chciałbym więcej wiedzieć na temat tego, w jaki sposób są one
sprawdzane, jakie zagrożenia zostały wykryte i jak je neutralizowano.
To, co piszesz o polityczno-ekonomicznych uwarunkowaniach badań raczej
nastraja mnie ku nieufości i ostrożności.

Saiko Kila:


Z GMO (GE) jest taki problem, że to głównie produkcja
wielkoprzemysłowa, na dużą skalę.


W Ameryce, prawda?  Ta sama produkcja w Polsce byłaby na skalę
polskiego rolnictwa.  Rolnikom sprzedano by inne nasiona niż przedtem
a potem każdy by je sobie uprawiał osobno na małym poletku.  Jednak
cała polska kukurydza czy inne zboże byłoby już zmodyfikowane.  Skoro
to nowe jest tańsze w uprawie (bo np. odporniejsze na szkodniki), to
chłop musiałby być głupi, żeby szukać nasion niemodyfikowanych.

W samym tym mechanizmie rynkowym nie ma nic złego.  Jednak zadziała on
z pewnością, więc żadnego wyboru między produktem modyfikowanym i
niemodyfikowanym konsument mieć nie będzie.  Wobec tego dobrze byłoby
wiedzieć, jak i co zostało skontrolowane.  Jeśli mi ktoś powie, że
było kontrolowane w Ameryce a Polska tylko uwierzyła w amerykańskie
badania, to napełni mnie dalszą porcją nieufności.  Żeby nawet
amerykańskie normy bezpieczeństwa były bardzo wyśrubowane, to
obowiązują tylko na rynku wewnętrznym a eksportować można wszystko co
się da z wyjątkiem broni.

 - Stefan

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: maszt radiowy
Kolega falowiec miał podobny przypadek, jego sąsiad narzekał, że go słyszy a
nawet widzi w TV. Przyjechali klienci z PAR (teraz URT), zrobili u obu
pomiary
i okazało się, że telewidz miał na super 'antenę' siatkową z super
wzmacniaczem antenowym i 'odbierał' nawet faceta jadącego na komarku pod
domem....
Jak zapłacił klientom z PAR za usługę pomiarową to teraz już ma dobry
odbiór.

Moim zdaniem jeśli ktoś stawia u siebie na posesji prawdziwą kratę to to
musi być prawdziwy oszołom a tacy nie przebierają w środkach, w związku z
tym
pewnie też dobrze grzeje w rurę....

Poszkodowany powienien sprawdzić poprawność instalacji i posiadanych
urządzeń z normami w tym zakresie a następnie ewen. zgłosić problem w URT.

Pozdrawiam,
Robert


Witam!

| Mamy problem otóż nasz sąsiad jest krótkofalowcem wybudował maszt radiowy
| w/g niego zgodnie z prawem na swojej posesji.
| Otrzymał pozwolenie na budowę od prezydenta miast (decyzje),powiatowy
| inspektor nadzoru budowlanego na podstawie art.101 par 1 ust z dnia
| 14.06.1960 KPA i Dz. U z r. nr 98 poz. 1071 i po wizji lokalnej
| umorzył postępowanie jako bezprzedmiotowe(naszą skargę).Oględziny i
notatka
| sporządzona przez komisję opierała się na oświadczeniu naszego
radioamatora
| który jest projektantem i budowniczym tego masztu(z materiałów używanych
| do budowy masztów telefonii naziemnej)
| Maszt i krótkofalowiec mi nieprzeszkadza ale jego działalność tak,słyszę
w
| głośnikach telewizji,radia a także komputerowych jego nadawanie.
| Tłumaczy nam że każdy ma prawo mieć swoje hobby a telewizor nowy trzeba
| zmienić na inny.
| Poradźcie co z tym fantem zrobić a może zacząć działać z innej prawnej
| strony

IMHO nadzor budowlany nie ma tu nic do rzeczy, bo oni sprawdzaja czy
maszt jest zgodny z zasadami sztuki budowlanej, a jaki sprzet bedzie
do tego podlaczony, to juz ich nie obchodzi..
Z Rozporzadzenia Ministra Lacznosci (mam przed soba wersje z 21 maja
1986, wiec sie pewnie cos zmienilo) cytuje:

Par. 23 - Uzywanie radiostacji amatorskiej nie moze powodowac zaklocen
w pracy innych sluzb telekomunikacyjnych w tym radiokomunikacyjnych
oraz stwarzac zagrozen dla srodowiska i zdrowia ludzi.

Wydaje mi sie, ze radio i TV pod to podchodzi. Zadzwonil bym do
najblizszej Panstwowej Agencji Radiokomunikacji (PAR) i zapytal
dokladnie jak to jest. Z tego co pamietam, to w takich przypadkach
zaklocajacy krotkofalowiec musial na wlasny koszt wprowadzic srodki
ograniczajace zaklocenia u innych (np. filtry do TWOJEJ instalacji
antenowej (nie mowjac juz o jego instalacji)), a w przypadkach
spornych zawsze faworyzowani byli abonenci RTV.

Powodzenia i pozdrawiam
Piotrek, SQ9DXY
Piotr Mikulski | www.mikulski.org


Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: cmentarz

Użytkownik Andrzej Bialy <andr@polbox.comw wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:8ebi5n$1j@sunsite.icm.edu.pl...
: 3)Ustawe ,, o cmentarzach i chowaniu zmarłych." Dz.U.72.47.298
:
: Nieaktualne - aktualny jest Dz.U. 2000/23/295

Tak ?. A na jakiej podstawie Pan to twierdzi ?. We wspomnianym
przez Pana Dz.U.00.23.295 zamieszczony jest jednolity tekst w/w
ustawy.Co chyba nikogo nie powinno dziwic gdyz od chwili jej wydania
(1959 r.) byla ona wielokrotnie nowelizowana. Poprzedni jednolity
tekst zamieszczony byl w Dz.U.72.47.298. Faktem jest ze powinienem
napisac Dz.U.72.47.298. (z poz.zm) lecz wydalo mi sie oczywiste
ze kazdy wie,iz od tego czasu byla jakas nowelizacja .Powtarzam
wiec. Ustawa jest nadal obowiazujaca , a jej jednolity tekst
uwzgledniajacy wszystkie nowelizacje na dzien dzisiejszy znajduje
sie w Dz.U.00.23.295 .Jest to oficjalne obwieszczenie Ministra Spraw
Wewnetrznych I Administracji.Porzadne serwisy prawnicze maja
opracowany jej tekst jednolity juz od dawna .Niezaleznie od MSWiA.
Zreszta moze sobie to zrobic we wlasnym zakresie kazdy kto obserwuje
na biezaca zmiany jakie zachodza w polskim prawie.Czy jakbym
podal : Kodeks cywilny Dz.U.64.16.93. to wzorowalby sie Pan
na wersji z 1964 r , czy tez szukalby Pan wydania zawierajacego
najnowsza nowelizacje?
Jednolity tekst ustawy ,,O cmentarzach i chowaniu zmarlych "
 z dnia 31 stycznia 1959 r znajduje sie w Dz.U.00.23.295.
Mozna go sobie sciagnac z:
http://www.abc.com.pl/serwis/du/2000/0295.htm
Ustawe to zamiescilem jako dodatkawa. Najwazniejszym bowiem
aktem prawnym , w ktorym znajduje sie odpowiedz na pytanie
uzytkownika ,,kielony" jest:
1) Rozp . Ministrow Gospodarki Terenowej i Ochrony Srodowiska
 oraz   Zdrowia i Opieki Spolecznej  ,,w sprawie urządzania cmentarzy,
prowadzenia ksiąg cmentarnych oraz chowaniu zmarłych"
 Dz.U.72.47.299 (z poz.zm :))).

: Ponadto: Ustawa o gospodarce nieruchomosciami Dz.U. 1997/115/741

????????????
 Jezeli juz to Ustawa ,,zagospodarowaniu przestrzennym"Dz.U.99.15.139.

Ustawa o ,,cmentarzach i chowaniu zmarlych" (patrz art 3.1.):
Art. 1.  1. Zakładanie i rozszerzanie cmentarzy komunalnych należy do
zadań własnych gminy.
2. O założeniu lub rozszerzeniu cmentarza komunalnego decyduje rada gminy,
 a w miastach na prawach powiatu rada miasta, po uzyskaniu zgody właściwego
 inspektora sanitarnego.......<CIACH
4. O zamknięciu cmentarza komunalnego decyduje właściwa rada gminy lub
rada miasta, po zasięgnięciu opinii właściwego inspektora sanitarnego......
Art. 3.  1. Cmentarze zakłada się i rozszerza na terenach określonych w
miejscowych
 planach zagospodarowania przestrzennego.

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Izrael użył pocisków uranowych w Libanie
Felusiak jesteś żałosny i w dodatku kłamiesz w żywe oczy!!!. Nie potrafisz
nawet powidzieć, że się mylisz i gowno wiesz!

Twoje słowa w linku:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=51121729&a=51139187
Cyt.:"Depleted uranium używane w pociskach przeciwczołgowych nie stanowi
zagrożenia
wiekszego niz ołowiane cięzarki przy spławiku. Alarmiści rzecz jasna alarmuja bo
tak maja. Depleted uranium nie jest radioaktywne ale jako metal ciezki jest
toksyczne tak jak ołów, tungsten itp. Depleted uranium stosowane jest
powszechnie w samolotach (stabilizatory i statkach. Nie jest również
nielegalne."

Słowem kompletne dno felusiak. Bredzisz do potęgi!!!

Wszystkie izotopy uranu są promieniotwórcze. Wszystkie!!! I to bardzo
śzkodliwe!!!

Wykazałem że jesteś ignorantem w linku:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=51121729&a=51142997

Cyt.: "Nie wiesz a wypowiadasz się "specjalisto od siedmiu bolści":P
Zubożały uran (stosowany w pociakach) JEST jak najbardziej SZKODLIWY dla
środowiska, dla zdrowia wszystkiego co żyje!!!
Co jest szkodliwe w zubożalym uranie?
PROMIENIOWANIE ALFA.
Promieniowanie "alfa" nie posiada siły "przebicia" takiej jaka ma np.
promieniowanie "gamma" co wcale NIE OZNACZA, ze jest nieszkodliwe!
By sie uchronić przed penetracja promieni "gamma" potrzebne są parometrowe
sciany na przyklad z betonu.
Jeśli chodzi o promieniowanie "alfa" powstrzymuje go nasza... skóra czy
odzienie stad wiec ta POZORNA nieszkodliwość.
Ale nic nie powstrzymuje promeni "alfa" przd sianiem zniszczenia w tkankach
naszych organow (i zwierząt) gdy czasteczki wydzielajace to promieniowanie
znajda sie WEWNATRZ naszego organizmy czy to w drodze oddychania czy to w
drodze spożycia skazonego produktu.
No i właśnie w tym problem - Zubożony uran jest mało szkodliwy sam w sobie -
promieniowanie jest niewiele wyższe od promieniowania tla. Jednak podczas
uderzenia w cel a takze podczas wystrzalu (np z lufy) dochodzi do powstawania
bardzo groznych opiłkow z tego uranowego rdzenia. Powstaje pył radioaktywny
(plus opiłki), ktory swobodnie przedostaje się do wnętrza żywych organizmów (na
skażonym terenie - i unoszą się bardzo długo) i niszczy systematycznie (czasem
z ogromnymi męczarniami) żywe organizmy.
No i co doktorku - ignorancie?!"

Wieć co ci pozostaje gdy zostałeś przyłapany na swojej pyszałkowtej
ignorancji? - uciekasz od własnych słów i czepiasz się mojej rozmowy z "porque"
i kwestii "toksyczności".

Ja zanegowałem twierdzenie, że istniej cos takiego jak: toksyczne promieniowanie

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=51121729&a=51152521
Główne niebezpieczeństwpo zubożonego uran (235), tak jak każdego izotopa uranu,
polega na bardzo szkodliwym działaniu promieniotwórczym alfa (radioaktywność) -
niektórzy np. w Wikipedia używają określeń toksyczność zamiast
radiopromieniowania - toksycznośc to choroba polegająca na zatruciu - promienia
alfa nie zatruwają ale mutują (a dokłanie mówiąc jonizują) tkanki dlatego moim
zdaniem jest to złe definiowanie że przez tworzenie toksyczności niszczą
organizm.

Ale mniejsza o to bo problem toksyczności nie ty felusiak podnosiłeś...
Rozumiesz felusiak nie ty to podnosiłeś - ty twierdziłeś, że amunicja z
zubożonym uranem jest bezpieczne i nie wydziela promieniowania.

Felusiak to twoje twierdzenie to mówiąc wprost debilizm do kwadratu!

PS
O mój angielski nie martw się - cytat podany przez ciebie jest wyrwany z
kontekstu i nijak ma się do tego co wcześniej twierdziłes.

Sorry ale nie będę przeciągał tej rozmowy bo ty dalej będziesz mówił że na
wszystkim się znasz i białe to czarne.
A mów sobie co chcesz nieuku! Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Antystrategia eurosceptyków
Eurostrategia wpychaczy do UE nie istnieje.
sothis666 napisał:

> Nikt jakoś nie wyłuszczył jakież to pozytywne, jego zdaniem, tendencje w
> gospodarce pojawia się w przypadku gdy polska do ue nie wchodzi? A jesli się
> pojawią, to cóż takiego powstrzymywało je przed ujawnieniem się przez
> ostatnie 13 lat? Co dostanę W ZAMIAN za mozliwość (po kilku latach) dowolnego
> wyboru miejsca pracy, swobody podrózowania, wyboru towarzystwa
> ubezpieczeniowego etc, itd? Jaka to siła po odrzuceniu ue będzie naciskać na
> ucywilizowanie polskiego prawa?

Wszystkie te sprawy da się osiągnąć jedynie przy pomocy własnych, przemyślanych
rozwiązań. Ludzie, partie które oni reprezentują i są głównymi promotorami
wejścia do UE nie praezentują żadnej wizji Polski po wstąpieniu do UE. Jak
polityka Polski zmieni się po wstąpieniu, w jaki sposób poprawi się stan
finansów publicznych, jak ma zostać zlikwidowane bezrobocie, w jaki sposób ma
poprawić się poziom na uczelnich, jak to prawo ma się ucywilizować. Wszystko o
czym można się dowiedzieć od nich to to, że UE pokonała te problemy to i nam
się uda. A przecież są to w większości sprawy wewnętrzne Polski i tylko sprawny
i posiadający wizję rozwiązań systemowych rząd będzie w stanie się z tym
uporać. Powołując się na różnice między Polską a krajami UE warto się
zastanowić w jaki sposób kraje te dochodziły do swojej pozycji i czy to, co
proponuje teraz UE jest powieleniem tamtych mechanizmów. Stąd biorą się te
dyskusje, w których brak czasem merytorycznych argumentów i są podsycane
emocjami. Wizja Polski poza UE jak i w UE w dużej mierze zależy od tego komu
zaufamy w kraju, kogo wybierzemy przy okazji następnych wyborów. Nieszczęściem
eurosceptyków jest brak politycznej reprezentacji w parlamencie i senacie,
które w chwili obecnej nie reprezentują sobą nawet połowy społeczeństwa. Bo
tylko przy pomocy demokratycznych wyborów i mechanizmów uda się stworzyć
pozytywny program, którego się domagasz. Eurofani mają w ręku te wszystkie
atuty i mimo to nie potrafili tego zrobić.

>
> Po stronie TAK sa konkretne pułapki i konkretne korzyści. Po stronie NIE
> korzyści nie widać - Wasz rozwój zatrzymał sie na etapie negacji, niestety.

Korzyści to przede wszystkim możliwość stworzenia prorozwojowego programu
politycznego, w którym mocno ograniczona funkcja socjalna państwa miałaby
uzdrowić takie elementy jak ochrona emerytalna i rentowa, ochrona środowiska,
ochrona zdrowia czy monopole państwowe. Normy unijne narzucają reżim, na który
nie stać państwo Polski a pomoc unijna w tym zakresie jest wysoce
niewystarczająca. Prounijne rozwiązania są nastawione przeciw agresywnemu
kapitalizmowi, który przedstawiany jest jako XIX wieczne rozwiązania nie do
przyjęcia współcześnie. A to właśnie agresywny kapitalizm pozwolił państwom EWG
na osiągnięcie dzisiejszego poziomu gospodarczego i wprowadzanie dzisiejszych
norm unijnych. Bez tego etapu po prostu się nie da.

>
> Wyjeżdżając na półroczne stypendium naukowe ue otrzymywałem 4100EUR/miesiąc.
> (grant MarieCurie). I nauczyłem sie rzeczy które, pracując tutaj, sprzedam za
> jeszcze wiecej. Na zachód jechałem po autostradzie A4 remontowanej za środki
> unii, na której przez 10 lat rujnowłem zawieszenie słuchając kolejnych władz,
> gadających jakie to ważne, zeby ją wreszcie ponaprawiać.

Programy, w których stypendium naukowe miałoby wynosić 4100.mies są gwoździem
do trumny polskiej gospodarki.

>
> A teraz słucham - co dostane w zamian, gdy polska nie wejdzie do wspólnoty
> obejmującej prawie wszystkie kraje kontynentu. Tylko bez bluzgów -
> konkretnie, co to będzie? CO POZYTYWNEGO? I jakim cudem to cos ma sie pojawic
> z powodu że nie wejdziemy do unii, a nie pojawiało sie wczesniej? Bo sorry,
> ale jakość mojego życia tworzą nie te rzeczy, które są do (pardon) dupy, ale
> te które które są OK (chyba że z Wami jest inaczej).
> No więc?

No więc niestety trzeba zrezygnować z tych wszystkich profitów socjalnych
jakimi kuszą nas unici, wziąść się w garść i zastanowić się jak wykorzystać
zdobytą we Francji czy Niemczech wiedzę.

Pozdr / Jacek
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: jezdzenie na pozycyjnych
> 1. Odwracaja uwagę od nieoświetlonych pieszych i rowerzystów - zmiana progu
> czułości oka

Nie odwracają, ponieważ piesi i rowerzyści nie poruszają się z prędkościami
takimi jak samochody i motocykle. Dlatego łatwiej ich zobaczyć w porównaniu od
ww pojazdów.

> 2. Powodują szybsze zmęcznie innych uzytkowników dróg- migotanie olsniewanie
a
> nawet oślepianie przy źle ustawionych.

Światła w dzien nie olśniewają i nie oślepiają pod warunkiem, że to nie są
światła droowe lecz mijania oraz pod warunkiem, że sa dobrze ustawione.

> 3. Zabużają ocenę szybkości i odległości pojazdu z zapalonymi światłami.

Wręcz odwrotnie - umozliwiają ocenę prędkości oraz poprawiają widoczność
takiego pojazdu zwłaszcza przy większych odległościach co ma istotny wpływ na
bezpieczeństwo, a przede wszystkim na podejmowanie decyzji co do manewrów
wyprzedzania, zmiany pasa ruchu czy zmiany kierunku jazdy.

> 4. Spowalniają reakcję na światła stopu poprzednika (stop mniej czytelny.)

Nic podobnego, ponieważ światło stopu zawsze jest silniejsze od światła
pozycyjnego. Ponad to 90% pojazdów wyposażone jest w dodatkowe światła stopu.

> 5. Powodują o 1 do 1.5% wieksze zuzycie paliwa i zanieczyszczenia środowiska.

Bezpieczeństow, zdrowie i życie trudno mierzyć w złotówkach. Podchodząc do tych
spraw od strony ekonomicznej jakie to ma znaczenie w porównaniu do tych
wszystkich systemów montowanych w samochodach, które zuzywają jeszcze wieksze
ilosci paliwa: klimatyzacje, ABS, ESP itp. oraz te, które podnoszą wartość
samochodu: poduszki, kurtyny.

> 6.Zmniejszają wyróznienie światłami pojazdów uprzywilejowanych ( karetki) i
> motocykli.

Nie z mniejszają.
Jeżeli chodzi o karetki to posługują się światłem selektywnym o niebieskim
kolorze. W tym przypadku prawdziwym problemem jest dresiarstwo obwieszające
swoje "bryczki" niebieskimi świecidełkami w postaci niebieskich diód LED oraz
neonów.
Co zaś się tyczy motocykli - to w tym przypadku problemem sa motocykliści,
którzy jeżdżą ze zbyt dużymi prędkościami i przyspieszeniami oraz bardzo często
wyprzedzają pojazdy z prawej strony jadąc tym samym pasem ruchu. Niestety w
takich przypadkach światła w motocyklach są bezużyteczne.

> 6. Źle świadczą o właścicielu oświetlonego auta ( bufon, egoista niedbający o
> bezpieczeństwo pieszych i ochronę środowiska bo on musi błyszczeć z daleka i
> przyćmiewać innych)

Wtręcz przeciwnie: człowiek dbający o bezpieczenstwo swoje, innych kierowców,
rowerzystów i pieszych. Pojazd oświetlony jest lepiej widoczny. Dzięki temu
bezpieczniejszy dla innych uczestników ruchu, a takze dla jego kierowcy i
pasażerów.

Pozdrawiam


Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Nareszcie szczerze !!!
munde napisała:

> No, nie czuj sie az tak zobligowany, niemniej dziekuje za odpowiedz.
> Moje argumenty , wbrew pozorom, nie sa naiwne. Znam kraje biedniejsze od
Polski
>
> i bezpieczniejsze. Znam bogatsze i znacznie bardziej niebezpieczne.
Oczywiscie,
>
> bieda na ogol indukuje przestepczosc. Zaleznosc jest jednak bardziej zlozona.
> Argentyna i Urugwaj to akurat tendencyjne przyklady. Argentyna i Urugwaj leza
> na antypodach i nie rozumiem zupelnie, dlaczego jak tam ktos pusci baka, to w
> Polsce z przerazeniem pociagaja nosami?
> Dlaczego Polska z taka uwaga patrzy wlasnie tam? Czy uwazasz, ze
Argentynczykow
>
> obchodzi to, co dzieje sie w polskiej ekonomii?
> Uwazam, ze naiwne sa TWOJE argumenty. Niestety, podchwytujesz stereoptyp,
ktory
>
> zaklada ze polska droga do dobrobytu, bezpieczenstwa, czystych rzek i jezior
> wiedzie przez Unie. Blad.
> I prosze, nie podawaj tu jakze depresyjnego przykladu Portugali, ktora to i
> tamto....
> Jak polska firma zrzuci w nocy smierdzacy sciek do polskiej rzeki, to ta
rzeka
> bedzie polska rzeka zasyfiona przez Polakow w ktorej plywaja brzuchem do gory
> polskie ryby. Zadne regulacje z UE, WHO ani apele Watykanu nie zmienia tej
> sytuacji. Niemiec, Francuz lub Anglik bedzie na to kladl przyslowiwego
ch..ja,
> niestety.
> A moze jestes innego zdania?
> Przeczytaj wiec teraz jeszcze raz te Twe 5 punktow, ktore wymieniles. Unia
wam,
>
> drodzy, to zapewni? Czy unia wejdzie w wasze glowki i zaczniecie myslec po
> europejsku, a reszta przyjdzie sama? Ojj.......
> Szkoda, bo myslalem ze jestes mniejszym demagogiem...
> Amerykanow?To to kupienie taniego zycia w smrodzie...Byles kiedys na
Kostaryce?
>
> W Belize? W Poludniowej Karolinie? Florydzie?
> Z moja emerytura te miejsca to raj na ziemi. Tani, czysty, bezpieczny .
> Jesli ( czytam tu pewna ironie) chcialbym zas mieszkac w srodkowej Eropie, to
> raczej zamiast Bialorusi wybralbym Czechy...Czulem sie tam doskonale, bez
> malych, glupich , egzystencjalnych problemikow manifestowanych na kazdym
kroku
> i nieustannych narzekan na brak kasy, pracy i sensu w zyciu.
> Wiesz ze w relatywnie malej Pradze mieszka 30 000 Amerykanow?
> Ilu w Warszawie? Dlaczego?

Niepotrzebnie zalozyles,ze bieda z bezpieczenstwem musza isc w parze.
Prawdopodobnie mieszkasz w duzym miescie,bo podoba ci sie Praga.
W takim wypadku pomysl raczej o Warszawie zamiast o Mazurach.
Karolina jest cicha i spokojna ale nie ma wielkomiejskosci do ktorej przywykles.
Floryda tez traci wioska po sezonie,a South Beach ma mocne elementy Latino.

Wychodzi na to,ze zawsze jest cos za cos.
Inwestycje w ochrone srodowiska,sluzbe zdrowia i bezpieczenstwo publiczne sa
kosztowne,dlatego nie uwazam by argumenty Fizyka byly naiwne.

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Mięsożerni są jeszcze w większości, ale czują ...
Czyżbyś zrozumiał własną indolencję?
> > Taaak, zwłaszcza masowa utylizacja tych stosów zwierzęcej padliny dla
> > środowiska naturalnego będzie zbawienna. Jakie techniki przewidujesz do te
> go?
>
> Wywozić na pustynie

Czym, jak przetwarzać, ma to tam gnić czy się suszyć?

> > czy naprawdę sądzisz, że zalesienie pustyń nie będzie miało
> > najmniejszego wpływu na klimat na Ziemii?
>
> To rozpaczliwa próba insynuacji. Oczywiście, że będzie miało wpływ, nigdy nie
> twierdziłem inaczej.
> > Gigantyczna zmiana równowagi wodnej gruntów, wilgotności
> > powietrza, co za tym idzie: cyrkulacji mas powietrza, zmiany temperatury i
>
> > opadów to dla ciebie szczegół nie godny uwagi...
>
> Zmiany będą korzystne, np. mniej powodzi i lawin błotnych, a akumulacja wody
w
> nowej warstwie lasów obniży nawet nieco poziom wszechoceanu i ustabilizuje
> poziom rzek.

Na jakich przesłankach wysnuwasz takie teorie? Ja mogę sobie napisać, że
będziemy mieli gwałtowne schłodzenie klimatu i epokę lodowcową i co to znaczy?
Bez dowodów NIC nie znaczy. Pobożne życzenia.
>
> > Wiesz co mnie gryzie? Że taki ćwierćinteligent siedzi cały dzień w
> > Ministerstwie Finansów (twoje IP na to wskazuje) i pieprzy głupoty
>
> Dlatego starasz się unikać merytorycznych argumentów, bo na tym poziomie nie
> możesz mnie atakować.

Moje merytoryczne argumenty ignorujesz.

A przecież merytorycznie się zgadzamy, co jasno widać:
>
> 1. Hodowanie zwierząt wymaga dodatkowego rolnictwa.

Czytaj to, co napisałam, to nie będziesz się ośmieszał papugowaniem w kółko
tych samych głupot: hodowla ekstensywna dodatkowego rolnictwa nie wymaga.
>
> 2. Bez hodowli byłoby więcej lasów.

A materiały dla przetwórstwa drzewnego to skąd? Bo to gigantyczny przemysł,
tony papieru, hektary lasów lądują na biurkach (obejrzyj swoje). Makulaturę na
papier przerabiać można w dość ograniczonym zakresie. Syntetyki? Ich produkcja
wymaga przemysłu, czyli fabryk, czyli mamy zanieczyszczenie środowiska. Nijak
się to ma do twojej niby ekologicznej teorii. Chyba, że zakładasz, np., że
będziemy się ręką podcierać...
>
> 3. Więcej lasów, to czystsze środowisko, lepsze zdrowie ludzi, inny, lepszy i
> bezpieczniejszy klimat.

Bezpieczniejszy, mówisz... Tu znowu wraca moje pytanie: skąd możesz mieć
pewność, że zmiany klimatyczne, które chcesz wywołać, będą tak pozytywne jak
zakładasz? Jakie jest prawdopodobieństwo, że jednak nie? Na jakich danych i
badaniach się opierasz?
>
> A za MF możesz mnie nie lubić, ja to rozumiem - nie wygląda to dobrze, więc z
> pokorą przyjmuję ataki, ale pod warunkiem, że są szczere i uczciwe, jak ten
> twój ostatni. Ale wykorzystywanie pozornie merytorycznej argumentacji jest
> nieuczciwe wobec innych uczestników dyskusji o merytorycznych intencjach.

Zapamiętaj to ostatnie zdanie, bo odnosi się ono właśnie do ciebie. Naucz się
odróżniać rzeczowe argumenty od pobożnych życzeń. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Mięsożerni są jeszcze w większości, ale czują ...
Zaniżasz poziom pytań, odpowiem, ale nudzisz.
emka_waw napisała:

> Czym, jak przetwarzać, ma to tam gnić czy się suszyć?

Pociągami i statkami. Czy gnić czy się suszyć - to będą wiedziały władze
lokalne, co lepsze dla miejscowej przyrody. I z góry uprzedzam, jeśli spytasz w
jak dużych porcjach i w jakich opakowaniach będzie się tę padlinę
transportować, to nie odpowiem.

> Bez dowodów NIC nie znaczy. Pobożne życzenia.

Dowodem jest analiza bilansu wodnego. Wychodząc z założenia, że nic się nie
zmieni oprócz tego, że część opadów zamiast spłynąć rzekami do morza zostanie
zatrzymana przez lasy, dochodzimy do bezpośredniego wniosku, że obniży się
poziom mórz.

Większa powierzchnia lasów, a mniejsza powierzchnia pustyń, da w efekcie
większą powierzchnię parowania, co spowoduje wzrost średniej wilgotności
powietrza na świecie. To też wpłynie na obniżenie poziomu wody.

Wynikająca z większej wilgotności większa ilość opadów (śniegu) i wolniejsza
sublimacja, spowodują wzrost masy lodowców, a to da kolejne centymetry
obniżenia poziomu wszechoceanu.

Rezygnując z jedzenia mięsa, uratujemy Wenecję - c.n.d.

> > > Wiesz co mnie gryzie? Że taki ćwierćinteligent siedzi cały dzień w
> > > Ministerstwie Finansów (twoje IP na to wskazuje) i pieprzy głupoty

Szkoda że w tak widoczny sposób złość zaćmiewa ci rozum

> hodowla ekstensywna dodatkowego rolnictwa nie wymaga.

Ale przeszkadza w zalesianiu pastwisk. Poza tym nie bądź nieuczciwa. Sam
pisałem, że dopuszczam wypas na łąkach i polanach leśnych pod warunkiem, że
zwierzęta hodowlane nie będą niszczyły siewek drzew na granicy lasu.

> A materiały dla przetwórstwa drzewnego to skąd? Bo to gigantyczny przemysł

Żałosna ucieczka. A może sugerujesz, że wegetarianie zużywają więcej papieru
niż mięsożercy?

> > 3. Więcej lasów, to czystsze środowisko, lepsze zdrowie ludzi,
> > inny, lepszy i bezpieczniejszy klimat.
>
> Bezpieczniejszy, mówisz... Tu znowu wraca moje pytanie: skąd możesz mieć
> pewność

Pewności nie mam. Przyszłość jest niepewna, ale czasem inteligencja pozwala coś
skojarzyć (miałaś tego przykład wyżej) i przewidzieć z dużym
prawdopodobieństwem.

> odróżniać rzeczowe argumenty od pobożnych życzeń.

To pusta demagogia. Wyjaśnię ci to na przykładzie. Budzę się w środku nocy z
zimna, bo wieczorem zbyt szeroko otworzyłem okno. Powinienem wstać, przez
chwilę zmarznąć jeszcze bardziej, przymknąć okno i położyć się z nadzieją, że w
pokoju zrobi się cieplej. Jednak leżę, marznę i nie wstaję, bo boję się tej
chwili, w której zmarznę jeszcze bardziej. Czy ta moja słabość implikuje, że
moje pragnienie przymknięcia okna jest "pobożnym życzeniem"? Tak właśnie
rozumiesz to pojęcie? A przecież jednak wstanę.

Przypomnij sobie mój dowód z początku postu, zmień perspektywę czasową w
powyższym przykładziwe (nie jedna godzina około północy, ale cały wiek XXI -
100 lat) zamiast okna wstaw dla celów analogii hodowlę, zamiast zimna wstaw
głód i zniszczenie przyrody. To, że musimy ograniczyć rozmiary hodowli jest tak
samo pewne, jak to, że za 5 czy 10 minut musimy wstać i przymknąć okno, bo za
15 minut, najdalej za 30, możemy się zaziębić. Jeżeli nie ograniczymy jedzenia
mięsa, to za 20 czy 50 lat będziemy mieli prawdziwe piekło głodu, chorób i nowe
pustynie zamiast pól, a nowe pola zamiast lasów. Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Mięsożerni są jeszcze w większości, ale czują ...
Znowu nie przeczytałeś, co napisałam?

> Pociągami i statkami. Czy gnić czy się suszyć - to będą wiedziały władze
> lokalne, co lepsze dla miejscowej przyrody. I z góry uprzedzam, jeśli spytasz
w
>
> jak dużych porcjach i w jakich opakowaniach będzie się tę padlinę
> transportować, to nie odpowiem.

Szkoda, że potraktowałeś to zagadnienie tak lekko, bo cała logistyka tutaj to
sprawa pierwszorzędna. Bez niej całe przedsięwzięcie można o kant tyłka potłuc.
>
> Dowodem jest analiza bilansu wodnego.

No to zrobię swoją.

Wychodząc z założenia, że nic się nie
> zmieni oprócz tego, że część opadów zamiast spłynąć rzekami do morza zostanie
> zatrzymana przez lasy,

Rośliny też wydzielają wilgoć, nie będzie tak, że nic się nie zmieni.
Zaburzenie cyrkulacji wody.

dochodzimy do bezpośredniego wniosku, że obniży się
> poziom mórz.

Jeśli tak, to będzie to skutkowało potwornym stepowieniem gleb, bo rzeki
szukając nowych odpływów zmienią koryta, a spora część z nich wyschnie, ponadto
drastycznie spadnie poziom wód gruntowych. Poziom wód w skali globalnej
obejmuje również rzeki i wody gruntowe, wiesz?
>
> Większa powierzchnia lasów, a mniejsza powierzchnia pustyń, da w efekcie
> większą powierzchnię parowania, co spowoduje wzrost średniej wilgotności
> powietrza na świecie. To też wpłynie na obniżenie poziomu wody.

?????????? Wprost odwrotnie. Gdzie jest wody więcej, pod lasem czy pustynią?
>
> Wynikająca z większej wilgotności większa ilość opadów (śniegu) i wolniejsza
> sublimacja, spowodują wzrost masy lodowców, a to da kolejne centymetry
> obniżenia poziomu wszechoceanu.

Nie, wzrost czap lodowych na biegunach zaowocuje ochłodzeniem klimatu.
Fundujesz ludziom epokę lodowcową.
>
> Rezygnując z jedzenia mięsa, uratujemy Wenecję - c.n.d.

Tak na marginesie: oprócz ekologii i geografii to słaby jesteś również w
architekturze. Gdyby obniżyć poziom wód w Wenecji, to pale, na których stoi
miasto wyschłyby i popękały jak zapałki.
>
> > > > Wiesz co mnie gryzie? Że taki ćwierćinteligent siedzi cały dzień
> w
> > > > Ministerstwie Finansów (twoje IP na to wskazuje) i pieprzy głupo
> ty
>
> Szkoda że w tak widoczny sposób złość zaćmiewa ci rozum

Rany julek, to był cytat z jeszcze poprzedniego postu! Ty chociaż czytaj, na co
odpisujesz, bo głupiego z siebie robisz!

> > A materiały dla przetwórstwa drzewnego to skąd? Bo to gigantyczny przemysł
>
> Żałosna ucieczka. A może sugerujesz, że wegetarianie zużywają więcej papieru
> niż mięsożercy?

CZYTAJ.
>
> > > 3. Więcej lasów, to czystsze środowisko, lepsze zdrowie ludzi,
> > > inny, lepszy i bezpieczniejszy klimat.
> >
> > Bezpieczniejszy, mówisz... Tu znowu wraca moje pytanie: skąd możesz mieć
> > pewność
>
> Pewności nie mam. Przyszłość jest niepewna, ale czasem inteligencja pozwala
coś
>
> skojarzyć (miałaś tego przykład wyżej) i przewidzieć z dużym
> prawdopodobieństwem.
>
> > odróżniać rzeczowe argumenty od pobożnych życzeń.
>
> To pusta demagogia. Wyjaśnię ci to na przykładzie. Budzę się w środku nocy z
> zimna, bo wieczorem zbyt szeroko otworzyłem okno. Powinienem wstać, przez
> chwilę zmarznąć jeszcze bardziej, przymknąć okno i położyć się z nadzieją, że
w
>
> pokoju zrobi się cieplej. Jednak leżę, marznę i nie wstaję, bo boję się tej
> chwili, w której zmarznę jeszcze bardziej. Czy ta moja słabość implikuje, że
> moje pragnienie przymknięcia okna jest "pobożnym życzeniem"? Tak właśnie
> rozumiesz to pojęcie? A przecież jednak wstanę.
>
> Przypomnij sobie mój dowód z początku postu, zmień perspektywę czasową w
> powyższym przykładziwe (nie jedna godzina około północy, ale cały wiek XXI -
> 100 lat) zamiast okna wstaw dla celów analogii hodowlę, zamiast zimna wstaw
> głód i zniszczenie przyrody. To, że musimy ograniczyć rozmiary hodowli jest
tak
>
> samo pewne, jak to, że za 5 czy 10 minut musimy wstać i przymknąć okno, bo za
> 15 minut, najdalej za 30, możemy się zaziębić. Jeżeli nie ograniczymy
jedzenia
> mięsa, to za 20 czy 50 lat będziemy mieli prawdziwe piekło głodu, chorób i
nowe
>
> pustynie zamiast pól, a nowe pola zamiast lasów.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Jak oszczędza wodę w blokach?
sarah_black38 napisała:

> Misiu pierwszy z brzegu link:
> wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/44336.html

Nie dawaj linków do lewackich propagandowych śmieci wysmażonych przez
organizacje z takiej propagandy żyjące.

> To,że mieszkamy w strefie umiarkowanej, gdzie dość często padają deszcze
> nie oznacza nieograniczonych zasobów CZYSTEJ wody pitnej.

Nigdzie nie ma nieograniczonych zasobów. Zasoby są wciąż takie same.

> Wystarczy wiedzieć o powiększaniu się obszarów pustynnych w strefie
> międzyzwrotnikowej, o zasoleniu jezior, gleb ( gleby ulegają zasoleniu
> m.in. sztucznemu nawadnianiu) itp.

To, że istnieją na Ziemi obszary o małej ilości opadów, wynika z warunków
naturalnych, a nie z tego, że wody ubywa. Przez to, że będziemy oszczędzać wodę
w Polsce, nie przybędzie ani kropla na pustyni Atacama.

> Ten proces postępuje w tempie oszałamiającym. Jestem przekonana co do
> oszczędzania zasobów środowiska- wody, energii, surowców mineralnych i
> wcale nie jest to wynikiem kłamliwej propagandy.

A właśnie, że tak. Wmówiono Ci, że woda jest takim samym zasobem, jak surowce
mineralne, a to kłamstwo. Wodę, którą wypijesz, wkrótce potem wypocisz albo
wydalisz, a tę, w której się umyjesz, wylejesz. Ona potem wyparuje, skropli się
w górnych warstwach atmosfery i oczyszczona spadnie z deszczem. Ziemia to taka
ogromna destylarka wody.

> A swoją drogą to ,co spada w postaci deszczu raczej nie nadaje się do
> picia (wodę pitną należy uzdatniać). Wodę uzdatnia się przez chlorowanie,
> ozonowanie.

To, co spada w postaci deszczu, po prostym przefiltrowaniu przez pokłady piasku
już nadaje się do picia. Chlorowanie i ozonowanie to czynności eliminujące
ryzyko związane z przedostawaniem się do wody drobnoustrojów chorobotwórczych.

> To też nie jest bez wpływu na środowisko i zdrowie człowieka( mieszkańcy
> stolicy raczej nie piją kranówki tylko oligoceńską lub butelkowaną,
> mieszkam gdzie indziej - a woda w Warszawie wyjątkowo mi nie smakowała).

A ja od dziecka piję kranówkę, także na surowo i wszystko OK.

> Co do zasobów wody w Polsce to mamy jej tyle mniej więcej co pustynny
> Egipt. Średnie opady w Polsce to 600 mm /rok. Na Kujawach jest to jeszcze
> mniej. Wystarczy jedno suche lato i woda wysycha w korytach rzek, a wód
> głębinowych mamy również niedużo.

Od wielu lat tak samo. I dokładnie nic z tego nie wynika w kwestii oszczędzania
wody. Jeśli naleję sobie wody do wanny (i przez to poziom wody w Wiśle obniży
się o jakieś mikrometry), to co potem z tą woda się staje? Przez kanalizację
wraca do Wisły i poziom wzrasta dokładnie o tyle samo, o ile się wcześniej obniżył.

> Można tak bez końca przytaczać przykłady, ale potrzeba oszczędzania wody
> nie ulega wątpliwości.

Potrzeba oszczędzania wody wynika tylko z ekonomii.

> To co podoba mi się u Japończyków to specjalne urządzenia, dzięki którym
> do spuszczania wody w toalecie nie używa się czystej wody ( co za
> marnotrawstwo!!!!) a wody pochodzącej z mycia się z prysznica czy też
> wanny.

I mnie się to też podoba, bo spłukiwanie toalety czystą wodą to faktycznie
marnotrawstwo. Marnotrawstwo pieniędzy płaconych za czystą wodę do spłuczki.
Dla środowiska taka oszczędność nie niesie żadnych korzyści.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Dość wielkoprzemysłowych farm rolnych w Polsce
Dość wielkoprzemysłowych farm rolnych w Polsce
Marian Zagórny, szef rolniczej Solidarności, Mieczysław Babalski,
wiceprzerwodniczący Stowarzyszenia Ekoland oraz Julian Rose i Jadwiga
Łopata , kierujący Międzynarodową Koalicją dla Ochrony Polskiej Wsi
zainicjowali apel do Prezydenta, Rządu i Parlamentu RP o wstrzymanie
wielkoprzemysłowego chowu zwierząt oraz wielkoprzemysłowego przetwórstwa.
Pod apelem zbierane są podpisy.

Oto treść Apelu:
My, przedstawiciele związków, stowarzyszeń i organizacji pozarządowych
zebrani w dniu 12.09.2003 w Krakowie na forum pod hasłami "Przyszłość
polskich gospodarstw rolnych, żywność ekologiczna, ochrona środowiska i
zdrowia społeczeństwa, humanitarne traktowanie zwierząt" zorganizowanym
przez Międzynarodową Koalicję dla Ochrony Polskiej Wsi apelujemy do
Prezydenta, Rządu i Parlamentu RP o wstrzymanie inwestycji
wielkoprzemysłowego tuczu i chowu zwierząt (w tym drobiu), oraz
wielkoprzemysłowego przetwórstwa, potężnym koncernom typu Smithfield Foods z
USA, ich spółkom córkom oraz podobnym koncernom.

Wyżej wymieniony koncern i im podobne, opierają swoją hodowlę na paszach
genetycznie modyfikowanych oraz środkach farmakologicznych i chemicznych.
Zwierzęta są traktowane jak przedmiot, następuje całkowita degradacja
środowiska naturalnego - całkowicie zamiera życie naturalne i biologiczne
otoczenia, zatrute są akweny wodne; jest to bomba ekologiczna z opóźnionym
zapłonem. Konsumenci natomiast są w świadomy sposób zatruwani. Firmy te
dysponują dużym budżetem na lobbing i marketing, które umożliwiają im
tworzenie pozytywnego wizerunku i wpływów.

Zwracamy się do całego społeczeństwa o składanie podpisów pod naszym apelem,
który zostanie przesłany do Prezydenta RP, Rządu RP i Parlamentu R

Marian Zagórny; Przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjnego NSZZ
Solidarność Rolników Indywidualnych z siedzibą w Jeleniej Górze

Mieczysław Babalski, Wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Ekoland, członek Rady
Rolnictwa Ekologicznego Ministra Rolnictwa, Radny Gminy Zbiczno.

Julian Rose i Jadwiga Łopata, Prezes i wiceprezes Międzynarodowej Koalicji
dla Ochrony Polskiej Wsi

Osoby chcące złożyć swój podpis , na stronie www.icppc.pl - w dziale
Działalność - mogą znaleźć odpowiednie druki. Natomiast podpisy można
przesyłać pod następujące adresy:

Fundacja ICPPC, 34-146 Stryszów 156, tel. 033/ 8797 114

Stowarzyszenie EKOLAND, 87-312 POKRZYDOWO, tel. 056 49859 77

Ogólnopolski Komitet Protestacyjny NSZZ Solidarność RI, ul. Wojska Polskiego
18 pok. 305, 58-500 Jelenia Góra, tel. 075 75 25 672
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: "w temacie" cmentarzy....
Vitka, ale w praktyce kupę takich akcji wykonuje się bez asysty pracownika
Gminy, bo inaczej prace stałyby w miejscu. Nasza "kirkutna" Gosia sprząta co
niedzielę sama cmentarz we Wrocławiu - przecież gdyby za każdym razem umawiała
się z kimś Gminy, to byłby absurd....

Stoik, ze stawianiem pomników raczej się wstrzymaj, bo to wiąże się z kopaniem
ziemi, a to zakazane. Poniżej wklejam zalecenia Komisji rabinicznej ds
cmentarzy:

Przed przystąpieniem do takich prac warto zapoznać się z zaleceniami Komisji
Rabinicznej do spraw Cmentarzy (Komisja Rabiniczna ds Cmentarzy, ul. Twarda 6,
00-950 Warszawa, tel. 022 624 14 84). Pamiętajmy, że wiele cmentarzy to obiekty
wpisane do rejestru zabytków, warto więc też chęć podjęcia prac zgłosić do
biura lokalnego konserwatora zabytków.

Zakazane jest:
1. kopanie gruntu (w tym używanie narzędzi ciężkich),
2. wyrywanie drzew i krzewów z korzeniami,
3. odkopywanie kamieni i tablic nagrobnych,
4. samowolne grzebanie kości,
5. podkopywanie ogrodzenia cmentarza,
6. otwieranie grobów,

Dopuszcza się:
1. usuwanie chwastów, kwiatów, mchów (płytko zakorzenionych), koszenie trawy,
zbieranie śmieci,
2. oczyszczanie płyt nagrobnych z liści (przy czym nie wolno stosować środków
chemicznych oraz ostrych narzędzi mogących uszkodzić tablice),
3. w uzgodnieniu z Komisją wytyczanie alejek,
4. umieszczanie tablic informacyjnych (treść napisu należy uzgodnć z Komisją),
5. przycinanie drzew i krzewów tuż przy powierzchni ziemi,
6. nawożenie dodatkowej warstwy ziemi,

Przydatne mogą być też poniższe akty prawne:
Ustawa z 7 maja 1999 r. o ochronie terenów byłych hitlerowskich obozów zagłady -
tekst ujednolicony po zmianie z 27 marca 2003 r. (Dz. U. Nr 80 z 2003 r., poz.
717)

Ustawa z dnia 15 lutego 1962 r. o ochronie dóbr kultury - tekst ujednolicony po
zmianie z 27 marca 2003 r. (Dz. U. Nr 80 z 2003 r., poz. 717)

Ustawa z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami - Dz.
U. Nr 162 z 17 września 2003 r., poz. 1568

Rozporządzenie z 7 grudnia 2001 r. w sprawie postępowania ze zwłokami i
szczątkami ludzkimi. (Dz. U. z dnia 28 grudnia 2001 r.) ROZPORZĄDZENIE MINISTRA
ZDROWIA.

Ustawa z 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych z późniejszymi
zmianami. Dz.U.1959, nr 11, poz. 62; tekst jednolity Dz.U.1972, nr 47, poz.
298. Obecnie obowiązujący tekst jednolity Dz.U.2000, nr 23, poz. 295.

Rozporządzenie Ministra Gospodarki Komunalnej z dnia 25 sierpnia 1959 r. w
sprawie określenia, jakie tereny pod względem sanitarnym są odpowiednie na
cmentarze. Dz.U.1959, nr 52, poz. 315

Rozporządzenie Ministrów Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska oraz Zdrowia
i Opieki Społecznej z dnia 20 października 1972 r. w sprawie urządzania
cmentarzy, prowadzenia ksiąg cmentarnych oraz chowania zmarłych. Dz.U.1972, nr
47, poz. 299.

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Dzień bez samochodu - konkurs
Dzień bez samochodu - konkurs
Trzeba przygotować relację z wycieczki, wyprawy lub podrózy do pracy
(ale nie samochodem). A teraz przeklejam:

>>Polski Klub Ekologiczny Koło "Otwockie Sosny" oraz Otwocka Grupa
Rowerowa ogłaszają konkurs "Niezła jazda".

CELEM konkursu jest promocja komunikacji, rekreacji i turystyki
przyjaznej dla środowiska i zdrowia.

ZADANIE polega na przedstawieniu prezentacji multimedialnej, pokazu
slajdów, filmów, itp. stanowiących relację z codziennej drogi do
pracy, wyprawy czy wycieczki. Podróż może być odbywana rowerem,
pieszo bądź środkami transportu publicznego.

UCZESTNIKAMI mogą być wszystkie zainteresowane osoby.

REALIZACJA: każdy uczestnik może zgłosić dowolną liczbę relacji.
Praca musi być wykonana samodzielnie, nie można wykorzystywać
materiałów innych osób bez ich zgody. Relacja nie powinna być
dłuższa niż 60 min. Technika opracowania dowolna.

TERMINY: konkurs trwa od 20 sierpnia do 20 września 2007 roku. Prace
można dostarczyć do Urzędu Miasta Otwocka (ul. Armii Krajowej 5,
pokój nr 37, II piętro, budynek B, Pani Marta Szymańska) lub poprzez
Internet (prosimy o kontakt pod adresem kro@otwock.org.pl, aby
ustalić szczegóły). Należy dołączyć dane autora: imię i nazwisko
(bądź pseudonim), telefon kontaktowy, adres e-mail.

PREZENTACJA PRAC odbędzie się 22 września podczas imprezy
podsumowującej obchody "Dnia Bez Samochodu". O programie i miejscu
spotkania autorzy zostaną powiadomieni indywidualnie. Po
rozstrzygnięciu konkursu wybrane prace zostaną zamieszczone na
stronie Otwockiego Portalu Rowerowego (www.otwock.ogr.pl).

NAGRODAMI w konkursie jest sprzęt turystyczny i rowerowy. Zwycięzcy
otrzymają: namiot, sakwy, plecaki, a wśród wszystkich uczestników
zostaną rozlosowane upominki (przewodniki rowerowe, akcesoria
rowerowe, itp.). Jedna osoba nie może wygrać więcej niż jedną
nagrodę.

ROZSTRZYGNIĘCIE KONKURSU oraz ROZDANIE NAGRÓD nastąpi po prezentacji
prac. Relacje oceniane będą przez wszystkich uczestników spotkania
podsumowującego obchody "Dnia Bez Samochodu" oraz komisję, w której
będą przedstawiciele Urzędu Miasta Otwocka, Polskiego Klubu
Ekologicznego oraz Otwockiej Grupy Rowerowej. Zwyciężą relacje
najbardziej niezwykłe, najciekawsze, zachęcające do wykorzystywania
roweru i komunikacji publicznej jako środków transportu. Informacje
o zwycięzcach zostaną podane do ogólnej wiadomości w prasie oraz
zamieszczone na stronie Otwockiego Portalu Rowerowego
(www.otwock.org.pl) i Urzędu Miasta Otwocka (www.otwock.pl).

Prace nagrodzone oraz wszystkie inne nie podlegają zwrotowi i mogą
być wykorzystane do promocji w kolejnych akcjach przez organizatorów
DBS.

DODATKOWE INFORMACJE: Sylwia Kozłowska, e-mail: otwockiesosny@wp.pl<<

Oprócz tego konkursu będą jeszcze zawody w rowerowej jeździe na
orientację i inne niespodzianki. Po szczegóły klikaj tu:
www.otwock.org.pl/dbs/dbs07.htm#2
Wszystkie Józki mile widziane na imprezach odbywających się 21 i 22
września w Otwocku.

Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Mail w ursynowskim Paśmie
Mail w ursynowskim Paśmie
4 stycznia 2005 roku ukazał się w ursynowskim Paśmie mail autorstwa
Stowarzyszenia Ekologiczny Ursynów. Poniżej zamieszczamy jego treść:

Forsowanie planów przeprowadzenia przez Warszawę ruchu z autostrady A2 w
kierunku wsch.-zach. Zbliża się do finału. Wkrótce zapadnie decyzja, czy
będzie realizowane rozwiązanie przedstawione przez Generalną Dyrekcję Dróg
Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Kampania propagandowa towarzysząca
prezentacji planów przypomina przysłowiowe „nabijanie w butelkę”, czyli chęć
wykiwania mieszkańców. Uspokaja się, że autostrad w Warszawie nie będzie.
Propaguje się rzekome korzyści dla mieszkańców: warunki komunikacyjne w
stolicy miałyby się polepszyć, tunel na Ursynowie – jako sztandarowy
atut „korzyści” – miałby rozwiać wszelkie obawy o uciążliwość trasy a TIR-y
miałyby omijać Warszawę dzięki modernizacji drogi nr 50. Nie wspomina się
natomiast o mankamentach i skutkach ujemnych proponowanego rozwiązania.
Bagatelizuje się nieunikniony wzrost zagrożenia zdrowia mieszkańców. Spłyca
się problem ogromnych kosztów tego rozwiązania.

Formalnie autostrad w Warszawie nie będzie – nie przekroczą granic
administracyjnych miasta. W rzeczywistości cały ruch tranzytowy będzie
przepuszczany przez Warszawę planowanymi drogami ekspresowymi z
węzła „Konotopa”: trasą S2 – przez Ursynów do węzła „Lubelska” i trasą S8 –
przez Bemowo do węzła przy wylocie na Białystok. Maja to być drogi
wielopasmowe, dostosowane do przejazdu TIR-ów i różniące się od autostrad
jedynie mniejszą odległością minimalną między węzłami (od1,5 km zamiast 5km).

Trasę S2 – przez Ursynów (w tunelu pod ul. Płaskowickiej), Wilanów i Wawer –
czyli drogę ekspresową nr 2 nazwano „południową obwodnicą Warszawy”. Nazwanie
tej trasy „obwodnicą Warszawy” jest celowo mylące. Bo obwodnicami nazywa się
drogi omijające miasta. W tym 10-leciu obwodnice otrzymają 93 miasta w
Polsce. Dla Warszawy nie przewidziano obwodnicy nawet we wstępnym zarysie.
Obiecywanie, że droga nr 50 będzie pełniła rolę obwodnicy i przejmie TIR-y
jest gołosłowne. Droga ta po przewidzianej modernizacji nie uzyska parametrów
autostrady – nadal będzie dwukierunkowa, jednopasmowa i z licznymi
ograniczeniami prędkości w osiedlach.

Cynicznością jest wmawianie, że GDDKiA, rozwiązująca jedynie problemy ruchu
tranzytowego, zamierza polepszyć komunikację wewnętrzną w stolicy. Planowane
rozwiązania nie mogą poprawić trudnych warunków komunikacyjnych w Warszawie,
zwłaszcza w kierunkach płn.-płd. Nieuniknione zmniejszenie płynności ruchu
tranzytowego w mieście, szczególnie w rejonach węzłów, spowoduje dodatkowy
wzrost stężenia spalin. Więc Warszawę, w której już teraz przekroczone są
wszystkie dopuszczalne wskaźniki zanieczyszczeń powietrza, czeka pogorszenie
stanu środowiska i zdrowia mieszkańców.

Przewidywany tunel stanowi niewielkie ale szczególnie kosztowny odcinek całej
trasy. Nie zmniejszy on ilości spalin gazowych – ich duże zagęszczenie
miejscowe (rejony przy wlocie i wylocie) będzie szczególnie groźne dla ludzi
i przyrody. Spowoduje zniszczenie skarpy wiślanej i lej depresyjny.

Koszt 1 km drogi o parametrach autostrady jest do 5 razy większy w rejonie
zurbanizowanym niż poza nim. W inwestycjach drogowych planuje się jedynie
koszty ekonomiczne. Pomija się koszty społeczne (w tym zdrowotne) i
ekologiczne, które społeczeństwo tez faktycznie ponosi i które dla rejonów
zurbanizowanych też są wyższe. Ponadto miejskie drogi ekspresowe będą
finansowane w całości z jakże już napiętego budżetu państwa. Natomiast
zewnętrzna obwodnica – jako autostrada – mogłaby być finansowana z pomocą
Unii Europejskiej.

Aktualnie w krajach rozwiniętych nie przeprowadza się ruchu tranzytowego
przez duże rejony zurbanizowane. Stosuje się obwodnice – aby nie pogorszyć
stanu środowiska i uniknąć nadmiernych kosztów. U nas, rezygnując z obwodnicy
dla Warszawy, forsuje się rozwiązanie przestarzałe, zbyt kosztowne i
niezgodne z zasadami zrównoważonego rozwoju obowiązującymi w UE.

Nie dajmy się nabrać na tunel. Żądajmy obwodnicy poza miastem. Żądajmy
poszanowania naszego zdrowia i środowiska, opracowania i opublikowania
obiektywnych ocen skutków inwestycji. Warszawa powinna być miastem dla ludzi.

Stowarzyszenie Ekologiczny Ursynów
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Całkiem poważnie o eksmisjach w 2005 roku.
Całkiem poważnie o wyrokach w Strasburgu.
PRAWO CO DNIA STRASBURG Ochrona środowiska a interes gospodarczy

Cena niewykonania wyroku

Jeśli instytucje uosabiające państwo odmawiają podporządkowania się wyrokowi
sądu, to tym samym naruszają europejską konwencję.

Historia sięga 1992 r., kiedy spółka uzyskała na 10 lat pozwolenie na
poszukiwanie złota w jednym z regionów w Turcji, uprawniające ją też do
stosowania cyjanku sodu. Ministerstwo Ochrony Środowiska wydało zgodę na
działalność kopalni złota. Mieszkańcy regionu byli temu przeciwni ze względu
na: zagrożenie spowodowane ekstrakcją cyjanku; ryzyko dla zdrowia ludzi;
zanieczyszczenie głównych podziemnych zasobów wodnych; zniszczenie lokalnego
ekosystemu.

13 maja 1997 r. sąd administracyjny orzekł po ich myśli, uznając (w powołaniu
się na ministerialne studium wpływu na środowisko i inne raporty), że z powodu
położenia kopalni zezwolenie nie było zgodne z interesem ogólnym. Istniało
ryzyko dla środowiska i zdrowia ludzkiego. W rezultacie, sąd unieważnił
zezwolenie, a w następstwie tego wyroku w lutym 1998 r. gubernator prowincji
zarządził zamknięcie kopalni.

Kilka miesięcy później, na żądanie premiera, Instytut Badań Naukowych i
Technicznych sporządził raport stwierdzający, że ryzyko, o którym była mowa w
wyroku, przestało istnieć lub zmniejszyło się poniżej dopuszczalnych norm. Na
tej podstawie zezwolono na eksploatację złoża i w kwietniu 2001 r. spółka
rozpoczęła prace w kopalni. Ale i te decyzje ludzie kwestionowali przed
sądami, doprowadzając do zawieszenia ich wykonania. W marcu 2002 r. rząd
zezwolił spółce na kontynuację działalności. Tamtejszy NSA zawiesił wykonanie
tej decyzji. Na tej podstawie gubernator w sierpniu 2004 r. zarządził
zaprzestanie eksploatacji złota.

Sprawa trafiła do Trybunału Praw Człowieka, który stwierdził m.in., że w razie
pojawienia się skomplikowanych kwestii na styku polityki ochrony środowiska i
gospodarczej podjęcie decyzji muszą poprzedzać odpowiednie badania. Umożliwią
one stwierdzenie i ocenę możliwych negatywnych skutków dla środowiska i
człowieka, oraz zachowanie równowagi między konkurencyjnymi interesami. Przy
czym obywatelom trzeba zapewnić dostęp do opinii i wniosków ekspertów oraz do
informacji o ewentualnym zagrożeniu. Ponadto zainteresowanym należy umożliwić
odwołanie się do sądu od każdej decyzji, jeśli ich interesy lub uwagi nie były
wystarczająco uwzględnione.

W tej sprawie zezwolenie na uruchomienie kopalni złota poprzedziła seria badań
i studiów. W październiku 1992 r. poinformowano ludność o stopniu zagrożenia.
Można było zgłaszać uwagi. Mieszkańcy regionu mieli dostęp do wszystkich
ważnych dokumentów. Wreszcie sąd unieważnił decyzję administracyjną. Jednak
kopalnię zamknięto dopiero po dziesięciu miesiącach od wydania wyroku i cztery
miesiące od doręczenia go administracji.

A jedynym powodem długiego sporu o legalność zezwoleń wydanych przez różne
ministerstwa po interwencji premiera w kwietniu 2000 r. była odmowa organów
administracji podporządkowania się prawu i orzeczeniom sądu.

Tego rodzaju sytuacja jest zamachem na państwo prawa.

Trybunał uznał, że władze odmówiły faktycznego i w rozsądnym terminie
podporządkowania się wyrokowi sądu. Tym samym naruszyły konwencję
(jednogłośnie).

Każdemu ze skarżących Turcja musi zapłacić po 3 tys. euro jako
zadośćuczynienie za krzywdy moralne.

Taskin i inni przeciwko Turcji (orzeczenie - 10 listopada 2004 r., Izba
(Sekcja III), skarga nr 46117/99)

MAREK ANTONI NOWICKI
Autor jest międzynarodowym rzecznikiem praw obywatelskich w Kosowie

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050226/prawo/prawo_a_7.html


> Trybunał uznał, że władze odmówiły faktycznego i w rozsądnym terminie
> podporządkowania się wyrokowi sądu. Tym samym naruszyły konwencję
> (jednogłośnie).

A nasze nie wykonane wyroki eksmisyjne orzeczone przez sądy powszechne w
imieniu Rzeczypospolitej Polskiej?
Pozdrawiam
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: List Otwarty - do Rzecznika Bydgoskiej Izby Lekars
Szanowny Panie!
Jak sądzę dyskusja nasza obiera zły kierunek. Postaram sie wyjaśnić
dlaczego:
1. Ja nie zabraniam nikomu chodzić do szarlatanów czy jak pan
woli "uzdrowicieli" (ciekawe czy zna Pan naukowo tak naukowo
potwierdzony dowód uzdrowienia?)a jedynie żądam, aby ich kontakt z
ciałem pacjenta odbywał sie w odowiednich warunkach określonych i
zaakceptowanych przez Sanepid. Panie Andrzeju warunki higieniczne
nie sa prywatną sprawą pcajentów szarlatanów, gdyż może w ten sposób
(np masaż pacjenta z gronkowcem i na tym samym łożku bez
sterylizacji nastepny) powstać zakazenie wielu osób. A co Pan wie o
zdrowiu pana Clavera? Ja przykładowo służę badaniami okresowymi u
lekarza zakładowego.Dlacego wszyscy panicznie boją sie sepsy a nie
tych praktyk? To że nie wszedzie w przychodnaich są odpowiednie
warunki jest prawdą ale nie powinno byc argumentem za akceptacja
szarlatanów.Pamieta pan to słynne zdanie : "a u was biją murzynów"
prawda. Jak sądzę pozoim naszej dyskusji (nie piszę o tych którzy
mnie tu obrażaja) nie pozwala na takie argumenty.
2, Błędy lekarskie zdarzają się i bedą się zdarzać tak jak błedy
kierowców. Zawsze byłem za surowym karaniem lekarzy pracujących pod
wpływem alkoholu (prosze przeczytać w Primum!). Zawsze jednak musze
poznać dokładnie okoliczności zdarzenia. Proszę mi wierzyć, że
niektóre oskarżenai sa krzywdzące dla nas , inne zaś nie. Nie
uważam, że sam nie popełniłem żadnego błędu. Czy Pan zna kogoś kto
przez powiedzmy 30 lat pracy nie pomylił sie nigdy? Problem polega
na tym, że lekarze pracują nad ciałem pacjenta... I jeszce jedno,
nikt z lekarzy nie idzie na salę operacyjną czy nie wsiada do
karetki z zamiarem szkodzenia choremu (moze opórcz kanalii z
Łodzi)
2. Panie Andrzeju!
Wiem, że sprawa strzyżawska była dla pana tragedią. Wiedzą to chyba
wszyscy "forumowicze " Wyborczej. Nie wiem jednak, czy przy każdej
okazji , nawet takiej jak moja wypowiedź o szarlartnach skadinąd jak
sądzę słuszna, należy o niej mówić. Czy kiedyś skomentował Pan coś
dobrego w bydgoskiej służbie zdrowia? Pisałem już że jest tego sporo
(zjazdy, ciekawe zabiegi, nagrody). Nie wszyscy jeżdżą po pijaku
pogotowiem. Jednak każde środowisko (pana również) ma swój margines.
Nie ma Pan kolegów pijaków i ogólnie sk..nów? Ja mam.
3. Proszę nie wymagać ode mnie abym nagle po kilku dorych latach
jako Rzecznik Izby wypowiadał sie o tamtych sprawach. Nie mam prawa
komentować wyroków niezwisłych sądów, czy postepowania funkcyjnych
Izby w owym czasie. Mam nadzieję, że Pan to rozumie. Nie chodzi tu o
żaden strach, bo szczerze mówiać "wisi" mi czy ów pan nosił mundur
oficera WP czy strażaka, czy leśnika. Po prostu w owym czasie nie
miałem styczności z tą sprawa . I tyle.
4. Czy ma Pan odpis zapytania o karę jaką poniósł Jarosław Cz. do
Izby? (jak zrozumiałem złożył Pan takie zapytanie i w ogóle
zawiadomienei o przestępstwie).Jeśli tak prosze ponowić zapytanie do
Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej. Składa on coroczne
sprawozdanie dostępne w Primum non Nocere. Czy jest społeczna
kontrola? Jaką ma Pan na myśli? A czy komisję Rewizyjną np. Straży
Pożarnej ktoś kontroluje spoza ich środowiska?
5. Nadal uważam i tu zdania nie zmienię, że powinien Pan domagać sie
(jeśli czuje Pan że kara nie jest sprawidliwa) rewizji wyroków przed
sądami wyższej instancji. Nie pamietam aby wymieniał pan z nawiska
sędziów, którzy wydali owe rażące pana zdaniem wyroki. Natomiast
dość czesto podaje pan nazwiska ze środowiska służby zdrowia.
Zachodze w głowę czemu.
6. Ustalmy, że afera łowców skór ma mało wspólnego z naszą dyskusją
podobnie jak kradziez Moneta w Poznaniu z pana obecnym zajeciem.
Jeszcze raz powiem że kanalie są wszedzie co nie znaczy że musi Pan
mieszać moją słuszną i powtórzę jeszcze raz prywatną walkę o zdrowie
społeczne z tragedią Pana Syna.
7. Rzecznikiem Izby jestem od 3 lat i chętnie odpowiem na pytania
związane z bieżącą działalnoscią BIL.
8. Na zakończenie proszę jeszcze raz przemyśleć to co napisałem i
doprawdy nie łączyć wszystkiego ze Strzyżawą.
Wyrazy szacunku i podziękowania za dyskusję
Wojciech Szczęsny
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: REFERENDUM W/S HIPERMARKETU
My jako Liga łomiankowska się nie poddajemy, swego czasu razem z Regionalnym
Stowarzyszeniem Promocji Łomianek zebraliśmy około 3000 podpisów, jednak gdy
wyszło na jaw, że ktoś nam podbiera listy podpisów ze sklepów i innych miejsc
zbierania podpisów akcję przerwaliśmy.
Teraz z nowym Posłem Szymonem Pawłowskim wracamy do sprawy, chcemy np. wiedzieć
czy można takie obiekty budować na byłym wysypisku śmieci.
A oto jeszcze gorąca treść interpelacji Posła Pawłowskiego w tej sprawie:

ZAPYTANIE NR 123
wpłynęło dnia 14-12-2005
ogłoszone dnia 29-12-2005 na posiedzeniu 6 Szymon Pawłowski


ADRESAT
minister środowiska
Zapytanie nr 123

do ministra środowiska

w sprawie wątpliwości związanych z budową hipermarketu w Łomiankach przy ul.
Brukowej, dotyczących możliwego zagrożenia dla środowiska oraz zdrowia i życia
klientów i pracowników

Szanowny Panie Ministrze! W związku z informacjami otrzymanymi od Pana
Konrada Waśniewskiego, mieszkańca Gminy Łomianki, dotyczącymi budowy
hipermarketu przy ul. Brukowej w Łomiankach, proszę o informację na temat
zgodności budowy z prawem budowlanym i dopełnienia wszystkich niezbędnych i
wymaganych przez prawo budowlane ekspertyz technicznych.

Z informacji, jakie otrzymałem, wynika bowiem, iż wspomniana budowa
zlokalizowana jest na terenie byłego dzikiego wysypiska śmieci, gdzie oprócz
śmieci komunalnych wyrzucane były również toksyczne odpady przemysłowe.
Wymogiem pozwolenia na budowę było usunięcie śmieci. Warunek ten został
spełniony tylko częściowo, ponieważ dużą część zanieczyszczeń inwestor zakopał
na sąsiedniej działce. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że teren planowanej
budowy pomimo usunięcia śmieci jest bardzo skażony. Dodatkowo uzasadnia to fakt
istnienia na tym terenie zbiornika wodnego, do którego wyrzucane były odpady i
który został zasypany w czasie prac rekultywacyjnych. Zbiornik ten widnieje na
mapach geodezyjnych sprzed 10 lat, natomiast na nowych nie jest już
umieszczony. Zachodzi obawa, że ewentualne skażenie terenu może mieć szkodliwy
wpływ na zdrowie klientów i pracowników przyszłego hipermarketu oraz negatywnie
wpływać na zgromadzoną tam żywność.

W związku z tym proszę o informację, czy zostały przeprowadzone odpowiednie
badania gruntu na terenie planowanej budowy, mogące wykazać, że teren
inwestycji jest bezpieczny dla zlokalizowania w nim obiektów handlowych.

Proszę również o podjęcie kroków w celu zatrzymania rozpoczętego już procesu
budowlanego do czasu wyjaśnienia wszystkich powyższych wątpliwości i
przeprowadzenia ewentualnych koniecznych badań.

Poseł Szymon Pawłowski

Warszawa, dnia 12 grudnia 2005 r.

ks.sejm.gov.pl:8009/search97cgi/vtopic?action=view&VdkVgwKey=%2E%2E%2F%2E%2E%2Fhtml%2Fiz5%2Fz%2Dopis%2Fz0123%
2Ehtm&DocOffset=2&DocsFound=2&QueryZip=ID+%3Ccontains%3E+282&Collection=iz5z%
2Dop&SortSpec=NUMER+Asc&SearchUrl=http%3A%2F%2Fks%2Esejm%2Egov%2Epl%3A8009%
2Fsearch97cgi%2Fvtopic%3FQueryZip%3DID%2B%253Ccontains%253E%2B282%
26ResultTemplate%3Dzaprslt%252Ehts%26QueryText%3DID%2B%253Ccontains%253E%2B282%
26action%3DSearch%26Collection%3Diz5z%252Dop%26SortSpec%3DNUMER%2BAsc%
26ResultStart%3D1%26ResultCount%3D25&ViewTemplate=zapview%
2Ehts&ServerKey=Sejm&Nazwa=Szymon+Paw%B3owski&Plec=M

Więcej o naszych zmaganiach na:
lomianki.lpr.pl/pliki/hipermar.html Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Odpowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Środowi
Odpowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Środowi
Odpowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Środowiska - z upoważnienia
ministra -

na zapytanie nr 123

w sprawie wątpliwości związanych z budową hipermarketu w Łomiankach przy ul.
Brukowej, dotyczących możliwego zagrożenia dla środowiska oraz zdrowia i
życia klientów i pracowników

Szanowny Panie Marszałku! Odpowiadając na pismo Pana Marszałka z dnia 16
grudnia 2005 r. znak: SPS-024-123/05, przekazujące zapytanie posła Szymona
Pawłowskiego w sprawie budowy hipermarketu w Łomiankach przy ul. Brukowej
oraz nawiązując do mojego pisma z dnia 5.01.2006 r. znak: GIOŚ-DIiO/413.60-
421/05/ma, uprzejmie informuję, że Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska
w Warszawie w dniu 29.12.2006 r. przeprowadził kontrolę stanu zaawansowania
wspomnianego procesu budowlanego.

Z ustaleń kontroli wynika, że:

1. Terenem pod budowę obiektu Centrum Handlu Detalicznego w Łomiankach
jest działka nr ewidencyjny 636, obręb 1 w Łomiankach.

2. Starosta warszawski zachodni decyzją nr 412/05 z dnia 20 kwietnia 2005
r. znak: AiB.7350/330/05, zmienił decyzję burmistrza miasta i gminy Łomianki
z dnia 27.01.1997 r. znak: UA-7351-B/024/97 w sprawie uzyskania pozwolenia na
budowę Centrum Handlu Detalicznego w Łomiankach, ul. Brukowa - dz. nr ew. 636
o powierzchni zabudowy 52 957 m2, i zatwierdził zamienny projekt budowlany
dla GBS Objekt III Sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie przy ul. Stawki 2
(obecny adres: ul. Limanowskiego 11P w Warszawie) budowy obiektu Centrum
Handlowe na działce nr 636, obręb 1 w Łomiankach, przy ul. Brukowej wraz z
niezbędną infrastrukturą techniczną projektowaną na terenie danej posesji,
tj. sieciami wody pitnej, wody pożarowej, kanalizacji sanitarnej, kanalizacji
deszczowej, a także wewnętrznymi drogami dojazdowymi i parkingami do obsługi
danego Centrum.

3. W uzasadnieniu ww. decyzji starosty warszawskiego zachodniego zostały
m.in. zawarte stwierdzenia, że inwestor dostarczył końcowych wyjaśnień
dotyczących przygotowania terenu inwestycji w zakresie rekultywacji terenu po
funkcjonującym tam uprzednio wysypisku śmieci. Uznano, że inwestor dotrzymał
wszystkich warunków nałożonych przez wcześniejsze postanowienie nr 403/P/04
oraz wynikających z opinii ZUD nr 532/2004, a także że ustała przyczyna, dla
której zawieszono postępowanie w sprawie zatwierdzenia zamiennego projektu.

4. Decyzja starosty warszawskiego zachodniego z dnia 20.04.2005 r. nr
412/05 znak: AiB.7350/330/05, stała się ostateczna w dniu 25.05.2005 r.

5. Z terenem, na którym ma być realizowana ww. inwestycja, sąsiaduje
działka o numerze ewidencyjnym 638 w Łomiankach, na której było zlokalizowane
składowisko odpadów komunalnych miasta Łomianki.

6. Nie została zakończona rekultywacja składowiska odpadów. Wobec
powyższego Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska pismem z dnia
9.01.2006 r. znak: IN.mw.6731/35-9/2/06, wystąpił do starosty powiatu
warszawskiego zachodniego o przeanalizowanie możliwości zobowiązania miasta i
gminy Łomianki do wykonania piezometrów powyżej i poniżej kierunku spływu wód
podziemnych w rejonie działki nr ew. 638 w Łomiankach przy ul. Brukowej z
nieczynnym wysypiskiem śmieci lub o wykonanie piezometrów przez starostę jako
wykonanie zastępcze.

Ze względu na poruszenie w zapytaniu posła Szymona Pawłowskiego zagadnień
dotyczących Prawa budowlanego, które nie leżą w kompetencjach Głównego
Inspektora Ochrony Środowiska, organ ten wystąpił do Głównego Inspektora
Nadzoru Budowlanego z prośbą o wyjaśnienie, czy nie zostały naruszone
przepisy związane z przedmiotową inwestycją.

Z wyrazami szacunku

Sekretarz stanu

Andrzej Mizgajski

Warszawa, dnia 3 lutego 2006 r.






Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: Asfaltownia truje w uzdrowisku
FABRYKA ŚMIERCI
W KONSTANCINIE-JEZIORNIE
DOSTAJE ZIELONE ŚWIATŁO

Jak dowiedzieliśmy się od radnych miejskich na ostatniej sesji Rady w dn.
27.10.2006, Prokuratura Rejonowa w Piasecznie umorzyła dwa tygodnie temu
postępowanie przeciwko firmie Falbruk – Falenta w sprawie niezgodności wytwórni
mas bitumicznych w Konst.-Jeziornie, ul. Mirkowska, z planem zagospodarowania
przestrzennego. Prokurator stwierdził, iż lokalizacja jest zgodna z charakterem
sąsiednich zakładów (betoniarnia, fabryka styropianu), teren jest prywatny i
właściciel może nim dysponować. Dokładna treść orzeczenia prokuratora nie
została jednak ujawniona, gdyż Burmistrz, będący stroną w sprawie, odmówił
przedstawienia dokumentu i jakichkolwiek komentarzy, mimo interpelacji
poselskiej w tej sprawie.
Decyzja prokuratury otwiera drogę do pełnego uruchomienia produkcji asfaltu w
Konst.-Jeziornie. Przypominamy, że według ekspertyzy profesora Wojciecha
Mniszka z Instytutu Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu „z
zakładu będą emitowane substancje rakotwórcze”, które mogą poważnie zagrozić
zdrowiu i życiu dzieci z przedszkola i szkoły niepublicznej znajdujących się
przy ul. Mirkowskiej na sąsiedniej parceli, a także dzieci ze szkoły przy ul.
Bielawskiej, mieszkańców Mirkowa, Bielawy, Porąbki i Nowej Jeziorny. Do tego
dochodzą tony pyłu z placu manewrowego, smród smoły rozchodzący się na całą
okolicę i kilkanaście ogromnych (25-30 ton) ciężarówek na godzinę rozwożących
asfalt (70 tysięcy ton asfaltu miesięcznie) i przywożących materiał ul.
Mirkowską i Warszawską także w godzinach szczytu, w środku konstancińskiego
korka. Zgodnie z badaniami róży wiatrów, ponad połowa tych substancji poleci
doliną Jeziorki nad tężnię, park zdrojowy i sanatoria w centrum uzdrowiska.
Tymczasem plan zagospodarowania przestrzennego tego obszaru mówi wyraźnie (II $
8 punkt 2), że obowiązuje tu „zakaz lokalizacji w obszarze planu przedsięwzięć
szczególnie szkodliwych dla środowiska i zdrowia ludzi, a przedsięwzięcia
mogące pogorszyć stan środowiska wymagają ograniczenia uciążliwości do własnej
działki”.
Przypomnijmy, że radni Konstancina-Jeziorny zostali zaalarmowani o budowie
asfalciarni przez mieszkańców w dniu 5.09.2006, dziesięć dni przed wydaniem
pozwolenia na budowę, na forum www.konstancin.com. Radny Tomasz Marszał
odpowiedział na skierowany do siebie list w dniu 14.09.2006, a więc co najmniej
na kilkanaście dni przed upływem terminu, w którym Urząd Gminy mógł jeszcze
oprotestować decyzję. Wcześniej temat znał też z listu radny p. Bartosz Weiss.
Oczywiście Urząd Gminy znał sprawę o kilka miesięcy wcześniej, gdyż otrzymał w
maju 2005 zawiadomienie o złożeniu w Starostwie Powiatowym wniosku o pozwolenie
na budowę obiektu ze wszystkimi szczegółami, zaś urzędniczka gminna wydała
pozwolenie na lokalizację szamba na budowie asfalciarni. Już po wydaniu
pozwolenia, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego dokonał inspekcji na
budowie (która toczyła się nielegalnie od lutego 2005 mimo postępowania w
Urzędzie Wojewódzkim) i stwierdził, że gotowe budynki fabryczne są… „pokrowcami
na maszyny” niezbędnymi do ich składowania na placu. Obecnie mamy orzeczenie
prokuratury rejonowej, niezgodne z planem zagospodarowania przestrzennego i
ekspertyzami naukowymi. Wszystkie te decyzje urzędników i organów prawa
świadczą o tym, że możemy mieć do czynienia z układem korupcyjnym na dużą
skalę: urzędnicy powiatowi, gminni, znany profesor Politechniki Warszawskiej
i „niezawisły” sąd bronią racji p. Falenty, właściciela „fabryki śmierci”,
przeciwko interesom mieszkańców i uzdrowiska, przeciwko prawu i zdrowemu
rozsądkowi.
Naczelny Sąd Administracyjny bada nadal sprawę i może podtrzymać decyzję
Wojewody z marca 2006 o unieważnieniu pozwolenia na budowę. Co prawda zdjęcia
publikowane w sieci i relacje na forum internetowym wskazują, że nielegalna
produkcja asfaltu na Mirkowskiej najprawdopodobniej ruszyła pełną parą. Władze
gminne jednak nie sprawdziły tych wiadomości (powtarzających się od lipca) i
twierdzą, że nie mają pojęcia, co dzieje się w asfalciarni.
Od nas – mieszkańców - i od przedstawicieli, których wybierzemy, zależą dalsze
losy „fabryki śmierci”, zdrowie nasze i naszych dzieci.
Zapytajmy wszystkich kandydatów o asfalciarnię i o trasę mostową Wschód-Zachód
przez centrum Jeziorny. Uzależnijmy nasz wybór od konkretnych działań.

Stowarzyszenie „Mieszkańcy dla Uzdrowiska”
(Stowarzyszenie nie jest komitetem wyborczym, jego członkowie nie kandydują w
nadchodzących wyborach)
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu



Temat: ul.Malczewskiego- pytanie do Bractwa Rowerowego
Gość portalu: WCB napisał(a):

> To chyba trochę pochopna opinia. Z tego, co piszesz o KR, równie
> słuszna, a może i słuszniejsza jest taka, że uspokajanie ruchu ma
> wszędzie swoich przeciwników.

Może tak: bakterie (bez skojarzeń) są wszędzie, ale to nie oznacza,
że wszystko jest nimi. Pisząc, to miałem na myśli, że w każdej
części społeczeństwa są osoby popierające wężej lub szerzej
rozumiane uspokajanie ruchu. Tyle.

> A co tu doceniać? Ten ciąg powinien być zachowany w postaci
> kładki, która byłaby rozwiązaniem bezkolizyjnym, a zaprojektowana
> z wyobraźnią, łącznie z odtworzeniem bramy miejskiej w jej
> oryginalnym miejscu, mogłaby być architektoniczną perełką.

Owszem macie co doceniać. Może i powinna być kładka, ale takiej nie
ma. Nie ma też przejścia i latamy na około byście mieli płynniejszy
ruch.


> To właśnie jest najlepsze świadectwo waszej bezmyślności. Ruch
> samochodów indywidualnych nie jest jakimś złem absolutnym, a w
wielu
> przypadkach jest koniecznością. Problemem jest jego skala w
sytuacji
> braku zadowalających alternatyw. Z ruchem samochodów
indywidualnych
> nie należy walczyć, tylko ograniczać go tam, gdzie ma to sens. A
już
> na pewno nie można z nim walczyć wszelkimi sposobami i za wszelką
> cenę. Ograniczając trzeba natomiast dawać sensowne alternatywy, bo
> przecież ruch, to prawie synonim życia miasta. Niestety nie
istnieje
> taka sensowna alternatywa, która pozwoliłaby zlikwidować cały ruch
> samochodów indywidualnych w miastach, bez zniszczenia funkcji tych
> miast. Można natomiast ograniczać ruch lokalny przy założeniu
> wydajnych, dostępnych tak dla komunikacji publicznej jak i
> indywidualnej, połączeń tranzytu wewnętrznego. Tylko, że one muszą
> najpierw istnieć. Wy macie do tego podejście dogmatyczne:
samochody
> to zło i trzeba z nimi walczyć wszelkimi sposobami. Nie ważne, że
> zwykle nie da się funkcjonować inaczej, bo jak się ludziom coś
> uniemożliwi, to będą musieli znaleźć sposób, żeby się
przystosować.
> To z waszej strony zwykła bezmyślność i tyle. Ludzie mogą się
> przecież zwyczajnie wynieść z miejsca, gdzie funkcjonować się nie
> da. I tego im nie zakażecie.

Po części się z Tobą zgadzam. Trzeba stworzyć porządną sieć połączeń
w mieście, ale czy ja temu przeczę? Ruch samochodowy jest tak
uciążliwy dla środowiska, krajobrazu, zdrowia organizmów żywych
etc., że nie widzę możliwości jego wiecznego istnienia. Tak jak
pisałem - indywidualny transport w mieście (głównie) jest tym ślepym
zaułkiem. Różnica tylko w tym, kiedy do niego jako cywilizacja
dojdziemy.

Jeśli chcecie rozmawiać wyłącznie z członkami KR i BR to się
wyłączam.

Pozdrawiam.
Przejrzyj wszystkie odpowiedzi z tego tematu




Strona 3 z 4 • Wyszukano 183 rezultatw • 1, 2, 3, 4